Błażej Korczyński został zapytany o przyszłość w reprezentacji. Oto co odpowiedział fot. Oliver Hardt – UEFA/UEFA via Getty Images

Błażej Korczyński został zapytany o przyszłość w reprezentacji. Oto co odpowiedział

– Najpierw musimy przygotować raport. Ja muszę się rozliczyć z wyniku, wytłumaczyć, co się stało. Dopiero potem będziemy o tym rozmawiać – powiedział Błażej Korczyński, pytany o swoją przyszłość na stanowisku selekcjonera futsalowej reprezentacji Polski. 

Po trzecim przegranym meczu na mistrzostwach Europy, że „jeśli w ogóle można zejść po porażce z podniesioną głową”, to tak Polacy mogą uczynić po spotkaniu z Portugalią. Obrońcy tytułu w pierwszej połowie dwa razy wychodzili na prowadzenie, ale Sebastian Leszczak i Mikołaj Zastawnik doprowadzali do remisu. W końcówce drugiej połowy na trzeci gol faworytów nie zdołali już odpowiedzieć. 

Komentarze pod adresem polskiej reprezentacji, mimo przegranej, były generalnie pozytywne. – Natomiast jest to zawsze porażka i ona nie usprawiedliwia naszej wcześniejszej postawy, a wręcz pokazuje, że stać nas na wiele – zauważył Błażej Korczyński w rozmowie z TVP Sport, ubolewając, że „nie zagraliśmy dwóch pierwszych meczów na takim poziomie, na jaki nas stać”. – I nie wiem, czy mam się z tego cieszyć, czy po prostu żałować tego, co się wydarzyło – dodał. 

Selekcjoner podkreślał wagę powrotu do składu Tomasza Kriezela, po pauzie za czerwoną kartkę w meczu z Węgrami. – On dodaje części zawodników pewności siebie. Jest kapitanem, jest osobą, która zarządza grą, wykonuje stałe fragmenty, więc bardzo dobrze, że wrócił. Jak widać w tych trzech meczach — do momentu, gdy Tomek był na boisku, z Węgrami prowadziliśmy, a i w tym spotkaniu odegrał bardzo ważną rolę – zwrócił uwagę trener. – Myślę, że dziś wszyscy zagrali w miarę na swoim poziomie – podsumował. 

Zapytany o swoją przyszłość w reprezentacji szkoleniowiec nie złożył jednoznacznej deklaracji. – Przede wszystkim turniej dla nas skończył się dosłownie przed chwilą. Dopiero co zakończyliśmy mecz, jest bardzo dużo emocji – tłumaczył. 

– Po drugie, uważam, że takie sprawy i takie rozmowy – niezależnie od tego, w którą stronę by szły – muszą się odbywać między mną a pracodawcą (PZPN-em – red.). To nie jest tak, że ja składam jakieś deklaracje w telewizji, a ktoś, kto mnie zatrudnia, dowiaduje się o nich z przekazów medialnych – dodał. – Najpierw musimy przygotować raport. Ja muszę się rozliczyć z wyniku, wytłumaczyć, co się stało. Dopiero potem będziemy o tym rozmawiać – zapowiedział Błażej Korczyński. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to