Jorge Braz Jorge Braz fot. Oliver Hardt – UEFA/UEFA via Getty Images

Jorge Braz o Portugalia - Polska: Prawie jak podwórkowy mecz. Czegoś takiego nie robiłem od wielu lat

 

– Myślałem, że w setnym meczu nie będę musiał aż tak ciężko pracować – przyznał po starciu Portugalia – Polska trener obrońców tytułu, Jorge Braz. 

Biało-Czerwoni rozegrali najlepszy mecz na mistrzostwach Europy, mimo to zeszli z parkietu pokonani 2:3. Trener Portugalczyków, po raz setny prowadzący reprezentację Jorge Braz, z jednej strony gratulował Polakom dobrej postawy, z drugiej przyznał, że jego drużyna zagrała słabo. 

– Myślałem, że w setnym meczu nie będę musiał aż tak ciężko pracować. Potem jednak doszliśmy do momentu, w którym zrozumieliśmy, że najważniejsi są oni – zawodnicy. Nie ma sensu niczego forsować ani wymuszać; trzeba ich uspokoić i przypomnieć im, kim jesteśmy, co robimy i żeby grali to, co potrafią – opowiadał portugalski szkoleniowiec, cytowany przez serwis zerozero.pt. 

Braz zauważył, że „w drugiej połowie w wielu momentach znów było widać Portugalię”. – Wiedzieliśmy, że Polska jest zespołem najbardziej agresywnym w defensywie, często grającym na granicy faulu, a przy tym bardzo bezpośrednim — dużo piłek w pole karne, dośrodkowania, dośrodkowania... niemal jak w podwórkowym meczu, w którym gole padają po strzałach głową. To coś, czego nie robiłem od wielu lat i być może będę musiał włączyć to do procesu treningowego, żebyśmy się do tego przyzwyczaili – mówił. 

– Jak można to zneutralizować? Posiadaniem piłki i grą. I właśnie to zrobiliśmy w drugiej połowie. Wtedy znów byliśmy sobą. A kiedy tak jest, szala zwycięstwa przechyla się na naszą stronę – podsumował selekcjoner dwukrotnych mistrzów Europy. 

– Jedziemy dalej – faza grupowa jest za nami. Teraz dobrze przygotujemy się do fazy pucharowej (...). Z pełnym szacunkiem dla Belgii i jej atutów, ale będziemy przygotowani – dodał Jorge Braz.

Erick Mendonça, jeden z asów w talii Braza, stwierdził z kolei, że gra Polaków nie była dla jego zespołu zaskoczeniem. – Bardzo trudno nas czymkolwiek zaskoczyć. Zaskoczył raczej sposób, w jaki podeszliśmy do meczu. Nie lubię mówić, że zlekceważyliśmy rywala, bo nigdy tego nie robimy i nigdy nie będziemy, ale być może weszliśmy w to spotkanie zbyt komfortowo – stwierdził. 

– Wielkie drużyny poznaje się właśnie w takich meczach – zawsze próbują grać na granicy koncentracji, nawet gdy wszystko układa się po ich myśli i sytuacja jest już rozstrzygnięta. W pierwszej połowie popełnialiśmy błędy wynikające z braku stuprocentowego skupienia. Mimo to cały czas pozostawaliśmy w grze – kontynuował portugalski zawodnik. 

– Polska to zespół bardzo fizyczny, a sędziowie mocno wahają się w interpretacji przepisów – ubolewał Erick Mendonça. Przede wszystkim jednak, nawet przy tak wyrównanym wyniku, w drugiej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi. Ten mecz pokazuje nam jedno: jeśli się rozproszymy, będzie nam znacznie trudniej – zauważył. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

W niedzielnym ćwierćfinale Portugalia zagra z Belgią, która awansowała do fazy pucharowej mimo porażki aż 3:10 na zakończenie rywalizacji w grupie C.