Błażej Korczyński: Nie czuję, żebym zrobił złą robotę fot. Oliver Hardt – UEFA/UEFA via Getty Images

Błażej Korczyński: Nie czuję, żebym zrobił złą robotę

W wywiadzie z portalem Łączy Nas Piłka, po odpadnięciu z mistrzostw Europy, selekcjoner Błażej Korczyński wielokrotnie wraca do tezy, że obraz kadry z meczu z Portugalią był jakościowo inny niż z dwóch wcześniejszych spotkań. – Taka reprezentacja Polski – właśnie w ten sposób grająca przeciwko Węgrom czy też Italii – mogła myśleć realnie o wyjściu z grupy – mówi, dodając jednocześnie, że „my musimy pewne sytuacje boiskowe dźwigać. A tego nie robimy”.

W narracji Błażeja Korczyńskiego nie pojawia się motyw „grupy śmierci”, o której wspominali czasem komentatorzy telewizyjni, lecz raczej przekonanie, że układ sił w grupie D mistrzostw Europy dawał realne możliwości, których zespół nie potrafił udźwignąć w kluczowych momentach.

Centralnym wątkiem rozmowy jest wpływ czerwonej kartki Tomasza Kriezela z meczu z Węgrami. – Do momentu gdy on był na parkiecie, to nic złego się nie działo. Gdy go zabrakło (…) widzieliśmy, jak to wyglądało. Wrócił na Portugalię, znowu zobaczyliśmy różnicę – ocenia, dywagując, że skala wpływu Kriezela na drużynę została niedoszacowana. – Może w jakimś stopniu tego nie doceniliśmy, że on daje aż tyle pewności siebie pozostałym obecnym na parkiecie kolegom – mówi trener.

Wszystkie bramki dla Polaków w Lublanie padły po stałych fragmentach gry. Korczyński wskazuje na wysoką skuteczność w tym elemancie, zaznaczając, że „przy stałych fragmentach gry trener ma duży wpływ; może pewne rzeczy rozrysować i wyprowadzić na pozycje”, po czym kontrastuje to ze zwykłą grą, gdzie nie wykorzystywaliśmy stuprocentowych okazji. – Wracamy do jakości, spokoju, prowadzenia piłki na pełnym biegu z podniesioną głową – zauważa. W tym kontekście mówi też o świadomie przyjętym modelu gry, który ma „pewne nasze mankamenty w trakcie gry »schować«, a uwypuklić cechy wolicjonalne i pracę w obronie”. Jednocześnie podkreśla, że „gdy są dwie, lub trzy sytuacje w meczu z silnym rywalem, to po prostu musisz je wykorzystać”.

Pytany o rolę presji, selekcjoner ponownie wraca do meczu otwarcia z Węgrami, który określa jako kluczowy. Zwraca uwagę na moment załamania, który nastąpił po wcześniejszym wyjściu z problemów – po czerwonej kartce dla Kriezela. – Również pokazał to mecz z Portugalią. Z takim zespołem nie możesz zagrać na luzie. W takim spotkaniu trzeba być jeszcze bardziej skoncentrowanym i spiętym, bo może się to źle dla ciebie skończyć. Nie wiem jednak, czemu tak się stało, że w dwóch pierwszych meczach wyglądaliśmy inaczej niż w trzecim – przyznaje. 

Korczyński odnosi się do odpowiedzialności i roli doświadczenia zawodników. Mówi o poszukiwaniu „złotego środka pomiędzy przemotywowaniem, a zbyt spokojnym podejściem do meczu”, podkreślając, że „zawodnicy też muszą nam jednak w tym pomóc”. Swoją rolę definiuje w rozmowie jako „tarczę”, dodając jednak, że „trener wszystkiego nie wymyśli”. – Nie mogę mieć wszystkiego na sobie, nie jestem robocopem – stwierdza. 

Zapytany przez Tadeusza Danisza o przyszłość reprezentacji, szkoleniowiec ocenia, że nie potrzebuje ona głębokiej przebudowy. – Ta kadra ma taką średnią wieku, w której oscylują także inne reprezentacje – zwraca uwagę. A jeśli chodzi o samego Korczyńskiego? – Zrobimy raport, porozmawiamy. Tu jest ważna przede wszystkim rozmowa i wspólna wizja z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Ja nie czuję, żebym zrobił złą robotę. Oczywiście, sam wynik jest zły i ja to biorę na siebie. I chociaż po ostatnim meczu z Portugalią rywale nas chwalili, to jednak trudno o euforię, mocno to przeżywam – kończy selekcjoner.