Polska - Irlandia Płn. w Tarnowie przy komplecie widzów. Gdzie oglądać? Transmisja
Futsalowa reprezentacja Polski w drugim meczu eliminacji mistrzostw świata zagra w sobotę z Irlandią Północną.
Z tym rywalem Biało-Czerwoni nie grali jeszcze nigdy. Już sam awans do fazy Main Round jest dla Irlandczyków z Północy sporym wyczynem. W turnieju preeliminacyjnym udało im się pokonać Anglię, zremisowali też ze Szwajcarią i ulegli, choć minimalnie, Szwecji. W rankingu FIFA klasyfikowani są dopiero w drugiej setce. Jednym słowem - nie ma co ukrywać - Polacy nie powinni mieć z nimi najmniejszych problemów.
W swoim pierwszym meczu tej fazy Irlandia Północna została rozgromiona przez Bośnię i Hercegowinę aż 1:17. Kibice w hali w Tarnowie też mogą więc mieć nadzieję na pierwszą od niemal siedmiu lat „dwucyfrówkę” w meczu o punkty (ostatni raz było to 11:0 z Maltą w 2020 roku). Błażej Korczyński na przedmeczowej konferencji prasowej studził jednak oczekiwania. Deklarował, że nie chce koncentrować się na liczbie bramek, ale przyznał, że nie zakłada „thrillera”. – Myślę, że damy sobie radę. Wręcz powiedziałbym, że jestem spokojny przed tym meczem. W tej rundzie najważniejsze jest dla nas zdobycie kompletu punktów. Musimy wygrać oba spotkania z Irlandią i później pojechać do Bośni po kolejne punkty – powiedział.
Ujmując rzecz wprost, dwa zwycięstwa z Irlandią Północną, w meczach w Tarnowie i Belfaście, w praktyce zapewnią Polakom awans do kolejnej fazy kwalifikacji, niezależnie od wyniku rewanżowego starcia z Bośnią. Nie ma szans, by dziewięć punktów nie dawało bezpośredniego awansu nawet z drugiego miejsca (do Elite Round kwalifikują się automatycznie zwycięzcy grup i cztery najlepsze drużyny z drugich miejsc – pozostałe osiem z drugich miejsc zagra między sobą baraże). Ba!, cztery lata temu, w poprzednich eliminacjach do futsalowego mundialu owe dziewięć punktów na drugim miejscu miała tylko jedna reprezentacja – Azerbejdżan, zresztą w „polskiej” grupie. Być może wyniki z innych grup sprawią, że już 11 listopada awans Biało-Czerwonych będzie zapewniony także formalnie.
Sobotni mecz będzie oficjalnym pożegnaniem z reprezentacją Michała Kubika. Wieloletni kapitan reprezentacji, rekordzista pod względem liczby występów w koszulce z orłem, zagra ostatni mecz niemal dokładnie dwa lata po tym, jak takie same pożegnanie w Opolu miał poprzedni rekordzista, Bartłomiej Nawrat. – Przez piętnaście lat utrzymywałem się przy pięciu kolejnych selekcjonerach, więc chyba to, że tutaj się znalazłem w biało-czerwonym trykocie to nie jest żaden przypadek – zauważył 36-latek, obecnie występujący w AZS-ie UŚ Katowice. – Być z tymi chłopakami przez piętnaście lat to piękna sprawa. Zawiązało się wiele przyjaźni. Reprezentować kraj, który kocham bezwzględnie. Dla mnie to było spełnienie marzeń dziecięcych, wielka duma – dodał w rozmowie z portalem Łączy Nas Piłka 165-krotny reprezentant Polski.
Kubik, 15. zawodnik na zgrupowaniu, naturalnie znajdzie w kadrze meczowej. Z trybun spotkanie oglądać będzie Jakub Raszkowski.
Kubika żegnać będzie w Tarnowie komplet publiczności. Bilety skończyły się już kilka dni temu, co oznacza, że na trybunach Areny Jaskółka może pojawić się nawet ok. 4 tys. kibiców. Czasami w opiniach kibiców pojawiają się komentarze utyskujące na to, że kadra gra w ośrodkach niekoniecznie kojarzących się z futsalem – choć Tarnów przynajmniej ma pierwszoligowy klub, w Gorzowie Wielkopolskim ligowego futsalu nie ma od półtorej dekady. Ale prawda jest taka, że są to lokalizacje trafione – świadczą o tym komplet w Gorzowie i oczekiwany komplet w Tarnowie. – Ta hala jest idealnie skrojona pod futsal. Będziemy oczywiście lobbować, żeby ta dyscyplina pojawiała się tutaj coraz częściej. Mamy narzędzia do tego, żeby pracować i stworzyć w Tarnowie dom dla reprezentacji – zapowiedział Bartosz Ryt, prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
Tym, którzy nie zmieszczą się w hali, pozostanie transmisja online TVP Sport – na portalu, w aplikacji i na YouTube. Początek o godz. 18.55.
