Gerard Juszczak: Na Słowenię z całkiem innym składem niż planowaliśmy! fot. Jarosław Gryckiewicz

Gerard Juszczak: Na Słowenię z całkiem innym składem niż planowaliśmy!

W poniedziałek powołaniem do kadry U-21 swojego bramkarza Bartosza Sekretarskiego pochwalił się FC Toruń. Zawodnika nie było ani na liście pierwotnych powołań, ani na liście rezerwowych. Niestety Maciej Foltyn, Michał Widuch czy Kamil Lasik, których "akcje" stały wyżej, nie otrzymali zgody na wyjazd ze swoich klubów. Łącznie 13 powołanych młodzieżowców nie pojedzie na Słowenię! O całej sytuacji rozmawialiśmy z selekcjonerem Gerardem Juszczakiem.

W sondzie, którą przeprowadziliśmy przed powołaniami do kadry U-21 na mecze ze Słowenią w zasadzie wszyscy (choć z pewnymi zastrzeżeniami) deklarowali, że puszczą na zgrupowanie swoich zawodników. Czy rzeczywistość okazała się tak różowa?

- Rzeczywistość okazała się w zupełnie innym kolorze niż różowy i tak naprawdę nie chciałbym komentować tej niecodziennej sytuacji...

Prezesi czy trenerzy tłumaczyli jakoś swoje decyzje o niezwalnianiu zawodników?
- Niektórzy prezesi klubów motywowali brak zawodnika po prostu kolejką ligową ekstraklasy czy I ligi i jest to zrozumiałe. Trenerzy bardzo podobnie, ale też zdarzyły się komentarze typu, że są kontuzje czy kartki. Kilku zawodników zaś tłumaczyło absencję po prostu trudnościami z otrzymaniem wolnego w pracy. Były też kluby jak choćby Clearex Chorzów. On bez protestu oddał do kadry Michała Grecza i nie robił z tego żadnego problemu.

Czy rozmawiał pan osobiście z powołanymi zawodnikami na ten temat?
- Wielu z zawodników chciało jechać na kadrę, ale trener czy prezes to osoby, które tak naprawdę decydują o wyjeździe zawodnika i trudno nam z tym dywagować. W tym momencie w wielu opiniach słyszeć można było, że liga jest najważniejsza.

Co w tej sytuacji, czy powołania zmieniły się diametralnie?
- Powołania zmieniły się bardzo, tak naprawdę jest to zupełnie inny skład niż normalnie mamy, niż planowaliśmy... Ale wystarczy już tego użalania się. Taka sytuacja to szansa dla tych nowych zawodników, aby zaistnieć. Jednak ja jako trener wolałbym jechać na takie trudne mecze z grupą, z którą się pracowało przez dłuższy czas, bo Słowenia to trudny przeciwnik.

Czy zawodników rezerwowych jest pan "pewny", w sensie czy oni na pewno pojadą, klubowi włodarze nie będą robić problemów?
- Mam taką nadzieję, jednak do końca nigdy nie będę wiedział kto jedzie, kto odmówi za 10-15 minut. Kilku rezerwowych też odmówiło, stąd liczba 13 zawodników, którzy zrezygnowali z tego wyjazdu.

To pierwsza taka sytuacja u pana, czy zdarzało się już coś podobnego?
- Na pewno pierwsza na taką skalę. Czasem 2-3 zawodników odmówiło z racji kontuzji, pracy czy wydarzenia rodzinnego, ale tylu graczy nigdy nie odmówiło gry.

Kiedy dowiedział się pan o meczach na Słowenii i skąd w ogóle decyzja by grać je w takim terminie? Nie można było znaleźć lepszego momentu?
- Mecze ze Słowenią to spotkania wyjazdowe, silny przeciwnik, a my do potentatów nie należymy, więc nie zawsze możemy wybrzydzać w terminach spotkań. Gdy mecze są warte i pożyteczne, to trzeba po prostu grać. Liczyliśmy tutaj na przychylność spółki co do kolejki ligowej. Termin spotkań był znany około 3 miesięcy temu, a Futsal Ekstraklasę informowałem blisko 2 miesiące przed terminem, prosząc o przełożenie całej kolejki, aby nie było kolizji. Może nawet wystarczyłoby obligatoryjnie przenieść mecze na piątek. Niestety finał jest inny, kolejka biegnie normalnie, a tylko niektóre kluby same przełożyły mecze na piątek, aby umożliwić swoim zawodnikom grę z orłem na piersi. Jak choćby Red Devils, GKS Tychy czy moja Pogoń.

Zostawmy Słowenię - czy znane są już plany reprezentacji U-21 na później?
- Po Słowenii do końca roku kadra młodzieżowa nie gra już nic. W styczniu potwierdzony jest już natomiast dwumecz z silną Rumunią.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na Słowenii.