Młodzieżówka znów przegrywa ze Słowenią
W towarzyskim meczu reprezentacji U-21 w Wałbrzychu Polacy nie sprostali rówieśnikom ze Słowenii, choć do przerwy to biało-czerwoni byli górą.
Polska U21 - Słowenia U21
1:3
Bramki: Krystian Antczak (7) - Domen Krnc (24), Nejc Hozjan (27), Uroš Martič (39).
Żółta kartka: Rok Bešter (Słowenia).
Sędziowali: Tomasz Frąk i Dariusz Smolarek (Polska).
Polska: Damian Purolczak, Kacper Brzeziński - Marek Bugański, Krzysztof Piskorz, Mikołaj Zastawnik, Adam Wachoński - Tomasz Bieda, Adrian Skrzypek, Mateusz Omylak, Mateusz Jedliński, Krystian Antczak, Olaf Białek, Mateusz Krzymiński, Tomasz Marut.
Słowenia: Marko Peček, Rok Bešter - Uroš Martič, Nino Zalašček, Domen Krnc, Jasmin Begić - Nejc Hozjan, Tomaž Volarič, Admir Čosić, Denis Lojen, Gregor Klinc, Florjan Fras, Tine Šturm, Teo Turk.
Żółta kartka: Rok Bešter (Słowenia).
Sędziowali: Tomasz Frąk i Dariusz Smolarek (Polska).
Polska: Damian Purolczak, Kacper Brzeziński - Marek Bugański, Krzysztof Piskorz, Mikołaj Zastawnik, Adam Wachoński - Tomasz Bieda, Adrian Skrzypek, Mateusz Omylak, Mateusz Jedliński, Krystian Antczak, Olaf Białek, Mateusz Krzymiński, Tomasz Marut.
Słowenia: Marko Peček, Rok Bešter - Uroš Martič, Nino Zalašček, Domen Krnc, Jasmin Begić - Nejc Hozjan, Tomaž Volarič, Admir Čosić, Denis Lojen, Gregor Klinc, Florjan Fras, Tine Šturm, Teo Turk.
Około 500 widzów na trybunach wałbrzyskiego obiektu Aqua Zdrój oglądało pojedynek, w którym niemal od początku lekką przewagę mieli goście. Już w 5. minucie sam na sam z Damianem Purolczakiem znalazł się Tine Šturm, lecz polski golkiper wyszedł z tego pojedynku obronną ręką. Mimo groźnych strzałów Słoweńcy nie mogli otworzyć wyniku, zrobił więc to w 7. minucie Krystian Antczak, kończąc kontrę biało-czerwonych. Później Marko Peček był już jednak nie do pokonania. Najbliższy strzelenia gola wśród naszych zawodników był Adrian Skrzypek, który w 18. minucie trafił w słupek. Rywale uparcie dążyli zaś do wyrównania. W końcowych minutach pierwszej połowy swoich okazji nie wykorzystali Denis Lojen, Nino Zalašček i Tomaž Volarič, podopieczni Gerarda Juszczaka schodzili więc do szatni ze skromną jednobramkową zaliczką.
Drugą połowę strzałem rozpoczął Lojen, a ładną obroną - Purolczak. Po chwili zaskoczyć słoweńskiego golkipera próbował bez powodzenia Krzysztof Piskorz, lecz były to dobre złego początki. W 3 minuty przeciwnicy zaaplikowali nam bowiem dwie bramki. Najpierw po rzucie wolnym do siatki trafił Domen Krnc, a w 27. minucie podanie Šturma sfinalizował Nejc Hozjan. Słoweńcy przejęli inicjatywę, w 31. minucie po strzale Krnca uratowała Polaków poprzeczka, a biało-czerwoni często gubili się w dość prostych sytuacjach. Szansę dostał jednak ponownie Piskorz, który znajdując się sam przed bramkarzem uderzył minimalnie niecelnie. Również strzały Antczaka i Mateusza Omylaka nie zmieniły wyniku, Juszczak zdecydował się więc na ostatnie 3 minuty wycofać golkipera. Przyniosło to efekt tylko w postaci trafienia Uroša Marticia do pustej bramki gospodarzy.
- Zagraliśmy źle i nie chodzi nawet tutaj o wynik - podsumował Gerard Juszczak. - Trzecią bramkę straciliśmy, gdy graliśmy z wycofanym bramkarzem i próbowaliśmy mecz zremisować, ale reprezentant kraju nie może zejść poniżej określonego poziomu. Ambicja, walka i nieustępliwość to ABC, a tego dzisiaj brakło - powiedział polski trener, wyrażając nadzieję, że w środowym rewanżu (początek o godz. 18:00) w jego drużynie nie zabraknie już motywacji i mobilizacji.
Drugą połowę strzałem rozpoczął Lojen, a ładną obroną - Purolczak. Po chwili zaskoczyć słoweńskiego golkipera próbował bez powodzenia Krzysztof Piskorz, lecz były to dobre złego początki. W 3 minuty przeciwnicy zaaplikowali nam bowiem dwie bramki. Najpierw po rzucie wolnym do siatki trafił Domen Krnc, a w 27. minucie podanie Šturma sfinalizował Nejc Hozjan. Słoweńcy przejęli inicjatywę, w 31. minucie po strzale Krnca uratowała Polaków poprzeczka, a biało-czerwoni często gubili się w dość prostych sytuacjach. Szansę dostał jednak ponownie Piskorz, który znajdując się sam przed bramkarzem uderzył minimalnie niecelnie. Również strzały Antczaka i Mateusza Omylaka nie zmieniły wyniku, Juszczak zdecydował się więc na ostatnie 3 minuty wycofać golkipera. Przyniosło to efekt tylko w postaci trafienia Uroša Marticia do pustej bramki gospodarzy.
- Zagraliśmy źle i nie chodzi nawet tutaj o wynik - podsumował Gerard Juszczak. - Trzecią bramkę straciliśmy, gdy graliśmy z wycofanym bramkarzem i próbowaliśmy mecz zremisować, ale reprezentant kraju nie może zejść poniżej określonego poziomu. Ambicja, walka i nieustępliwość to ABC, a tego dzisiaj brakło - powiedział polski trener, wyrażając nadzieję, że w środowym rewanżu (początek o godz. 18:00) w jego drużynie nie zabraknie już motywacji i mobilizacji.
Etykiety