Gerard Juszczak: Nasze zwycięstwo to sukces całego polskiego futsalu
Polska kadra U-21 po pięciu latach ponownie wygrała Turniej Czterech Państw Grupy Wyszehradzkiej. Szkoleniowiec reprezentacji młodzieżowej zwraca uwagę na ciężką pracę, jaką wykonali jego podopieczni. Podkreśla też, że naturalnie zwycięstwo cieszy, ale grupa, którą prowadzi, ma przede wszystkim inne cele - dostarczanie ukształtowanych zawodników do kadry A. Trener Gerard Juszczak zdradza też najbliższe plany młodzieżówki.
Panie trenerze, wygrana w Turnieju to wielka sprawa, jednak obserwatorzy podkreślają także imponujący styl tego zwycięstwa. Skąd się to wzięło?
- Dla mojego sztabu najważniejsze jest planowanie, tak zostałem kiedyś nauczony i wydaje mi się, że jest to pomocne. Pracujemy na kilku płaszczyznach. Po pierwsze obserwacja spotkań niższych lig i ekstraklasy oczywiście. Nie zapominamy o Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w różnych kategoriach i w wielu przypadkach stawiamy na młodszych zawodników, co wiąże się z ryzykiem, ale jak widać lubimy takie wyzwania. Nie ma dla mnie znaczenia, czy zawodnik gra na trawie głównie, a w hali to dodatek. Mnie interesuje przydatność do zespołu i cechy, na które stawiamy. Po drugie stawiamy na ciężką i systematyczną pracę. Ustaliliśmy, jak chcemy grać, co nauczać i tego się trzymamy. Na kilka tygodni przed zgrupowaniem ja i drugi trener Bartek Bochiński wiemy, co będziemy robić na każdym treningu i kto będzie prowadził jaką jego część. Wielokrotnie pracujemy na treningach w tym samym czasie na dwóch połowach z całym zespołem, aby nie tracić czasu. Ponadto w tym czasie Kola Neagu pracuje z bramkarzami i na tej pozycji już od wielu lat nie mamy zmartwienia.
Może pan opisać każdy mecz w kilku zdaniach?
- Spotkanie z Czechami zagraliśmy znakomicie, nie pamiętam kiedy zagraliśmy tak dobrze pierwszą część meczu. Po kilku minutach było 2:0, a do szatni schodziliśmy z wynikiem 4:0. Zespół zagrał bardzo skutecznie i był skoncentrowany. W drugiej odsłonie, jak często spotyka się to w naszym kraju, wkradło się lekkie rozprężenie i o wynik musieliśmy walczyć do końca, ale z dobrym skutkiem. Kolejna potyczka ze Słowakami nie była łatwa. Jak wiadomo drugi mecz w turnieju jest najtrudniejszy i to było widać. Mimo naszej sporej przewagi i naporu, na tablicy do przerwy zaledwie 1:0 dla nas. W drugiej połowie kilka minut nieuwagi i przegrywaliśmy 1:2. Drużyna pokazała jednak charakter i zagrała kolejny dobry mecz, pokonując finalnie Słowaków 3:2. Ostatni mecz to zdecydowanie spotkanie dwóch najlepszych zespołów w turnieju. Węgrzy zrobili ogromny postęp w ostatnich latach, ale my jeszcze większy. Podczas analizy video nakreśliliśmy sobie plan defensywny i ofensywny, który znakomicie się sprawdził mimo, że w 4. sekundzie strzeliliśmy sobie samobójczego gola. Kolejny dobry mecz naszego zespołu i to cieszy bardzo. Wynik 6:4 pozwalał na zwycięstwo w turnieju.
Z jakimi planami jechaliście w ogóle do Brna?
- Wielokrotnie mówiłem, że kadra młodzieżowa U-21 ma inne zadania. Miło jest wygrywać, ale nie jest to najważniejsze. My mamy selekcjonować zawodników, którzy pod naszym okiem mają pokazać się trenerowi kadry A i być przydatnymi do tej drużyny. Chcemy, aby trener Andrea Bucciol miał najlepszy materiał do wyboru do swojej koncepcji i to jest nasza misja. Do Brna jechaliśmy wygrać, bo nikt nie chce jeździć tylko na wycieczki krajoznawcze. Z tego już wyrośliśmy, orzełek na piersi zobowiązuje do nieustępliwej walki, dobrej gry i pozostawieniu serca na parkiecie. To nam się udało. Pierwsze miejsce to nagroda dla całego zespołu, ale to sukces naszego polskiego futsalu, bo my gramy dla kraju i dyscypliny!
Jakiś przepis na sukces?
- Takiego przepisu nie ma. W kadrze młodzieżowej nie jest to łatwe - w końcu w każdym roku jest zmiana rocznikowa i nigdy nic nie jest wypracowane na maksa. Ale jakoś to układamy i chcemy, aby ten zespół się rozwijał.
Można kogoś w zespole wyróżnić?
- Na wyróżnienie zasłużył cały zespół bez wyjątków. Zagrali wszyscy zawodnicy i dołożyli cegiełkę do sukcesu. Na wielu stronach wymienia się skład, trenera, ale tak naprawdę to cała grupa pracuje na sukces. Drugi trener Bartek Bochiński zostawia serce i podchodzi do tej pracy bardzo profesjonalnie, kierownik Piotr Barłóg dba o wszystko z zakresu sprzętu. Masażysta Łukasz Kwaśniewski pracujący z całych sił, nigdy nie odmawiając zawodnikom. Trzy mecze w trzy dni to wyzwanie dla sztabu medycznego. Nad tym czuwa też doktor Mirosław Dabal, mający ogromne doświadczenie. Jednak nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie nasz szef, czyli przewodniczący Kazimierz Greń, który dba o logistykę, co zapewnia nam komfortowe warunki mieszkalne (dobre standardy hoteli), ekstra autokary (albo autokar narodowy pierwszej kadry, a ostatnio autokar reprezentacji Włoch z EURO 2012), jak też to, że młodzieżówka może spotykać się tak często. Za to wszystko dziękuję.
Jakie najbliższe plany ma reprezentacja U-21?
- Zagramy dwumecz z silną Belgią w naszym kraju. Potem mieliśmy udać się na turniej styczniowy do Belgii, jednak z około 10 ofert krajów wybrano tam ostatecznie Rumunię, Chorwację i Włochy plus gospodarz. Ale trudno, to już nie od nas zależało. To najbliższe plany. Teraz jeszcze kilka dni radości i wracamy do pracy. Chcę obejrzeć wszystkich moich reprezentantów, którzy wygrali w Brnie. Jeżeli nie zejdą poniżej poziomu, który mnie zadowala, to spotkamy się wszyscy na meczach właśnie z Belgią.
Dziękuję za rozmowę
Etykiety