Oceniamy reprezentantów
W czwartek recenzowaliśmy pracę trenera Andrei Bucciola w czasie turnieju w Krośnie, dziś na tapetę bierzemy zawodników. Kto naszym zdaniem zasłużył na pochwałę, a kto zawiódł?
Michał Kubik
To największy pozytyw eliminacji. Obwołany trochę na pocieszenie MVP meczu z Włochami ("wygrał" z Gabrielem Limą, autorem hat-tricka i dwóch asyst) szczecinianin udowodnił, że za szybko stawiano na nim krzyżyk. W lidze dawno nie błyszczał już szczególną formą. W kadrze nie zachwycał. Zaczął słabo, bo w pierwszej połowie meczu z Białorusią w ogóle nie byłoby go widać, gdyby nie dwa głupie faule. A później z każdym wejściem na parkiet było coraz lepiej. Szkoda, że nie wykorzystał jednej świetnej okazji sam na sam ze Stefano Mammarellą. Poza tym - szybki, zadziorny, odważny. Oby forma z eliminacji nie uleciała! I jeszcze tylko małe przypomnienie na sztabu trenerskiego, jakikolwiek by on nie był - upewnijcie się, czy po dwóch żółtych kartkach w kolejnych eliminacjach Michał nie musi w pierwszym meczu pauzować!Artur Popławski
Nikt nie oczekuje od zawodnika Rekordu dwudziestu wygranych pojedynków indywidualnych. Wiemy, że jego największym atutem są piekielnie mocne uderzenia (14 strzałów w całym turnieju) i trzymanie w ryzach "tyłów". Z tego zadania Popławski raczej się wywiązał, ale w dużej mierze oceniamy go także jako kapitana. Tu zaimponował - choć oczywiście wiemy, jak to wyglądało na boisku, a nie w szatni. Gdy trzeba było - wprowadzał spokój i tonował kolegów. Gdy brakowało walki - motywował. Jedynym mankamentem były konferencje prasowe. Jak napisał na Twitterze Jakub Lempski z KP Sport - zabrakło pewnego przyznania się do porażki.Daniel Krawczyk
To może kontrowersyjna nominacja, ale nie da się ukryć, że na dość szarym tle to zduńskowolanin cały czas - jako jedyny oprócz Kubika - szarpał z przodu. W turnieju oddał łącznie 14 strzałów, co ex aequo z wynikiem Popławskiego jest najlepszą statystyką wśród Polaków. Paradoksalnie trafił tylko do siatki Rafała Krzyśki... W meczu z Białorusią trochę za często się przewracał, wymuszając reakcję na słoweńskich sędziach. Dzień później para arbitrów z Portugalii miała już "Krawca" na cenzurowanym, a to tutaj był nieustannie podszczypywany, szarpany i przewracany. Lekkiego życia nie miał. Walecznością mógłby natomiast obdzielić kilku młodszych kolegów.
Łukasz Tubacki
Padła nawet propozycja, by dać mu plusa, poniekąd na zachętę. Zwłaszcza porównując do gry Marcina Mikołajewicza. Portowiec - w przeciwieństwie do "Mikiego" - potrafił utrzymać się przy piłce, bądź odegrać ją do kolegów, walczył i wygrywał pojedynki z Włochami. Niestety statystycy nie odnotowali żadnego strzału w jego wykonaniu. Jak na pivota to nie jest wynik zasługujący na szczególną pochwałę.Igor Sobalczyk
Bez fajerwerków, ale solidny i ambitny w defensywie. To zresztą domena zawodników Gatty - już nie takich najmłodszych, a "jeżdżących na tyłkach" do końca. Wolę walki zawsze się miło ogląda, a tej "Kulfonowi" odmówić nie można. Plus za bramkę strzeloną Italii - choć w pewnym stopniu pomógł mu Stefano Mammarella, zajęty wypychaniem Łukasza Tubackiego a nie bronieniem, to uderzenie Sobalczyka było bardzo precyzyjne.Kamil Lasik
Rzucony na głęboką wodę spisał się nienagannie. Kilka razy uratował zespół w beznadziejnych sytuacjach, z drugiej strony przy dwóch bramkach Włochów mógł chyba zareagować lepiej. Warto podkreślić dobre wyrzuty z bramki i spokojną grę. Będzie z niego pożytek!Paweł Budniak
Niespodziewanie odstawiony do rezerwy przez Andreę Bucciola, nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich umiejętności. W pierwszym meczu jego wyjście na parkiet wyglądało na taktyczną zagrywkę trenera, który wyciąga na drugą połówkę asa z rękawa. Ale "Magic" niespecjalnie się sprzedał, jak cała drużyna grał zachowawczo - zwłaszcza jak na siebie. W końcówce meczu z Finami rozruszał polską ofensywę, ale znów bez rezultatu. Wejście z Włochami nie miało większego znaczenia, bo pojawił się wówczas, gdy trener Bucciol już chyba pogodził się z porażką. Spodziewaliśmy się więcej, lecz przyznajmy - nie miał specjalnej okazji, by to "więcej" pokazać. Zatem ocena brzmi "może być", ale bez przekonania.
Rafał Krzyśka
Bramkarz AZS UŚ Katowice ambitnie walczył o powrót do kadry. Gdyby w listopadzie ktoś powiedział, że w Krośnie właśnie Krzyśka będzie pierwszym bramkarzem, to pewnie zostałby uznany za wariata albo niepoprawnego optymistę. W lidze forma była. Na turnieju zabrakło. Od golkipera w futsalu oczekuje się czegoś więcej - nie tylko poprawnego bronienia, ale i wyjścia obronną ręką z paru, jednej chociaż beznadziejnej sytuacji. Z Białorusią za dużo pracy Krzyśka nie miał. Z Finlandią samobójcze trafienie Krawczyka obciąża w przeważającej mierze jego konto, a bramek wpuścił więcej, niż rywale mieli okazji. Z Włochami już nie zagrał, choć wiadomo, że bardzo na to liczył. Oby zmotywowało go to do jeszcze bardziej wytężonej pracy.Dominik Solecki i Michał Marciniak
Podsumowywani razem, bo identycznie najbardziej bezbarwni. Niewidzialni. Niestety, nie pokazali nic specjalnego i zagrali na słabszym poziomie, niż w klubie. Co ciekawe, z tej dwójki to pniewianin więcej razy strzelał w Krośnie na bramkę rywala. Ale czy ktoś zapamiętał jakąś dobrą akcję któregoś z tej dwójki? A co najważniejsze - skuteczną? "Przypuszczam, że wątpię" - jak mawiał klasyk.Marcin Mikołajewicz
Największy zawód turnieju. Po odejściu z Pogoni 04 Szczecin strzela jak na zawołanie w barwach FC Toruń, ale hat-tricki aplikowane pierwszoligowym bramkarzom to jednak co innego, niż gra w reprezentacji. Co notabene pokazuje różnicę klas między polskimi ligami. W meczach z Finami i Białorusią nie dochodził do piłek, gdy już dochodził, nie potrafił się przy nich utrzymać, a bodaj raz przez cały turniej zdołał obrócić się z rywalem na plecach. Pivot, który w dwóch meczach oddał raptem trzy strzały. Z Włochami w końcówce też zagrał, ale - po prostu jak na złość - statystycy UEFA nawet tego nie zauważyli. Szkoda. Po prostu szkoda.
Sebastian Wojciechowski
Najbardziej chaotyczny zawodnik polskiej kadry. W przeciągu sekundy potrafi wykonać znakomite zagranie, by za chwilę wszystko zepsuć. Gdy minie rywala, nie patrzy na kolegów, tylko pcha się dalej. Nawet gdy strzelił bramkę Finom, zamiast iść samemu do końca, powinien wg prawideł sztuki futsalu oddać piłkę na strzał do pustej bramki Michałowi Marciniakowi lub Arturowi Popławskiemu. Zagrał dobry mecz z Finlandią (choć gol na 0:1 obciąża jego konto), by dwa dni później sprezentować Włochom dwie bramki - raz dał piłkę na kontrę Mauro Canalowi, a raz piłka przeleciało mu między nogami po strzale Daniela Giassona. Nie można go jednoznacznie ocenić, bo notorycznie dobre zagrania przeplatał z kiepskimi. Plusik za przytomną głowę i zejście z boiska w jednym z meczów, gdy przez chwilę biało-czerwoni chyba chcieli grać w sześciu.Michał Wojciechowski
Raptem kilka minut w meczu z Włochami to za mało, by go ocenić.Mikołaj Zastawnik
Jak wyżej. Choć gdyby dobił celnie strzał Daniela Krawczyka, miałby wymarzony debiut. Etykiety