Bartłomiej Nawrat: To jest turniej. Został nam jeszcze jeden mecz! fot. André Borges (futsalglobal.com)

Bartłomiej Nawrat: To jest turniej. Został nam jeszcze jeden mecz!

Polscy zawodnicy i sztab szkoleniowcy łapali się za głowy, po wczorajszych cudach, jakie wyprawiał Bartłomiej Nawrat. Przypomnijmy - polski golkiper zanotował hat-tricka w starciu z Rumunią i nie umniejsza wcale tego wyczynu fakt, że trafiał przy wycofanym bramkarzu rywali. Takimi wyczynami polski futsal powinien się szeroko chwalić w mediach, bo jest to ewenement na skalę światową - konia z rzędem temu, kto znajdzie podobny przypadek na tym poziomie! Najspokojniej do swojego wyczyny podszedł sam Nawrat, który już kilka godzin po meczu z Rumunią zapowiadał koncentrację przed decydującym starciem z Norwegami. Zapraszamy na krótką rozmowę z polskim bohaterem.

Pamiętasz, by jakiś bramkarz strzelił hat-tricka? Bo czy tobie się wcześniej udało to nawet nie pytam...
- Nie pamiętam. Nie śledzę do końca aż tak futsalu na świecie.

Jak z Twojej perspektywy wyglądał mecz?
- Graliśmy dość wysoko. Staraliśmy się nie pozwolić, aby Rumuni spokojnie rozgrywali piłkę. I to przyniosło efekt.

Rumuni stawili duży opór? Bo wynik może być jednak nieco mylący...
- No wynik wysoki, bo pamiętajmy, że przy 3:0 Rumuni wycofali bramkarza. Także na pewno mylący. Spodziewaliśmy się nieco więcej po ich grze. Klika okazji wprawdzie sobie stworzyli, ale dobrze graliśmy w obronie i na za wiele im nie pozwoliliśmy.

Po meczu z Portugalią trenerzy mówili wam tylko "nic się nie stało", czy też wskazywali konkretne błędy?
- Tak, była krótka analiza tego meczu. Ale więcej czasu poświęciliśmy taktyce na spotkanie z Rumunią, które było dla nas bardzo ważne.

No i jak teraz nastroje? Skupienie i koncentracja, czy było trochę radości?
- Oczywiście jest radość po meczu. Jest to jednak turniej i został nam jeszcze jeden mecz. Musimy się do niego dobrze przygotować, bo oczywiście chcemy go wygrać.

Twój telefon i facebook były rozgrzane do czerwoności od gratulacji?
- No, można tak powiedzieć. Serdecznie dziękujemy wszystkim za gratulacje!

W pierwszym meczu zagrał Rafał Krzyśka, teraz ty - ale to już chyba wiemy, kto wyjdzie na Norwegię?
- To pytanie do trenerów. Jest nas tu dwóch. Na kogo postawią szkoleniowcy - to okaże się w niedzielę.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia z Norwegami.