Rezerwy drużyn z ekstraklasy nie zagrają w I lidze. "Zasadne z punktu widzenia rozwoju futsalu"
- Dział: II liga
Choć przyjechali do Chorzowa bez kontuzjowanego Dariusza Słowińskiego i zawieszonego za kartki Igora Sobalczyka, wicemistrzowie Polski wracają z meczu z Cleareksem z trzecim w tym sezonie wyjazdowym zwycięstwem. I to mimo świetnej dyspozycji między słupkami golkipera gospodarzy Rafała Krzyśki, za to nie najlepszej Adama Miłosińskiego, który zastępował Słowińskiego.
Zawodnicy AZS-u Uniwersytet Gdański znowu to zrobili - już po raz kolejny wysoko prowadząc, roztrwonili przewagę i zeszli z własnego parkietu bez choćby punktu. Tym razem pobili swój własny rekord - z AZS-em UŚ Katowice wygrywali już 5:1 w 23. minucie. Potem jednak pięć bramek strzelili goście, przeskakując w tabeli swojego sobotniego rywala.
Już przed meczem Rafał Szlaga ze Sfera TV zapowiadał, że to ostatnie spotkanie Piotra Kapusty w roli trenera Solnego Miasta Wieliczka. Podopieczni szkoleniowca nie sprawili mu na pożegnanie prezentu - Solne Miasto przegrało 1:4 i nadal okupuje ostatnie miejsce w tabeli (nie licząc wycofanej Lex Kancelarii Słomniki).
Akademicy z Gdańska po raz drugi w tym sezonie pokonali zespół Solnego Miasta Wieliczka różnicą czterech bramek i wyprzedzili w tabeli ekstraklasy rywali, z którymi przed 13. kolejką spotkań mieli identyczny dorobek punktowy. Praktycznie połowę dotychczas zdobytych przez gdańszczan punktów stanowią te zdobyte na zespole z Małopolski.
Akurat na mecz z mistrzem Polski i dominatorem sezonu 2017/18 "wykartkowała" się piątka zawodników "zero-piątki" - Mateusz Gepert, Mateusz Jakubiak, Artur Jurczak, Daniel Maćkiewicz i Oktawian Solecki. W tej sytuacji o niespodziance nie mogło być mowy - Rekord rozjechał Portowców niczym walec.
Po fatalnych błędach w obronie AZS UŚ Katowice przegrał z Red Dragons Pniewy. Akademicy na wygraną czekają od października. "Smoki" potwierdziły zaś aspiracje namieszania w górnej połowie tabeli.
W pierwszej rundzie starcie tych drużyn nad morzem zdecydowanie wygrał Piast. W rewanżu, choć wzmocnieni, gliwiczanie nie mieli łatwej przeprawy z AZS-em UG, mimo tego, że rywale w trakcie zimowej przerwy zostali osłabieni odejściem najlepszego strzelca.
Dopiero po raz pierwszy w historii zawodnikom FC Toruń udało się na własnym parkiecie pokonać AZS UŚ Katowice. Do tej pory torunianie zwyciężyli z Akademikami tylko na wyjeździe.