Marcin Stanisławski Marcin Stanisławski fot. Artur Szefer / Pogoń 04 Szczecin

Marcin Stanisławski: Niespodzianek w powołaniach nie zauważyłem

Rekord Bielsko-Biała to "ewenement nie tylko na skalę krajową" - mówi Marcin Stanisławski, trener Gatty Active Zduńska Wola i selekcjoner beachsoccerowej reprezentacji Polski w rozmowie z Andrzejem Hendrzakiem.

Andrzej Hendrzak: Za parę dni futsalowa reprezentacja będzie po pierwszym meczu Euro 2018 z Rosją. Czekaliśmy na kolejny występ na ME 17 lat. Trener Stanisławski zaliczył w minionym roku swój debiut w wielkiej imprezie z beach soccerem w finałach światowych mistrzostw na Bahamach. Jakie odczucia towarzyszą trenerom, zawodnikom tuż przed najważniejszą imprezą, być może imprezą życia?
Marcin Stanisławski: Już na wstępie przy tym pytaniu mamy jeden z czynników, w których rywale pokroju Kazachstanu (mniej) i Rosji (zdecydowanie) górują nad nami doświadczeniem. Niby czasem traktujemy to jako frazes, ale sam przekonałem się, jak bardzo ważne jest obycie na turniejach takiej rangi. Obserwowałem swoich zawodników, widziałem w nich duże podekscytowanie, w oczach znaki zapytania, myślenie i rozmowy tylko o MŚ. Bardzo ciężko jest sztabowi zresetować umysły zawodników, którzy przeżyją coś po raz pierwszy, będą uczestnikami dużej imprezy, bardzo medialnej, nie tylko w swoim kraju. To daje im wiele do myślenia typu - "czy nie dam plamy", "nie mogę zawieść ludzi, którzy siedzą przed TV i ściskają za mnie kciuki". To te negatywne, ale na pewno mają też w głowie i pozytywne, choćby "może jak dobrze wypadnę, to ktoś mnie zauważy w Europie" i podobne. Dla takich Rosjan to kolejny wielki turniej, nie ma emocji, które w czasie turnieju wpłyną na ich wartość sportową. Oczywiście historia sportu zna przypadki, gdzie debiutant (mimo wszystko tak trzeba nas tytułować) gra na wielkiej pozytywnej fantazji, zostawiając presję w kraju. Ale to naprawdę nie jest proste.
Marcin, obok parania się szkoleniem w piłce plażowej jesteś na co dzień trenerem futsalu. Jesteś też zawodnikiem. Skupmy się więc na futsalu, którą to dyscyplinę znasz wyśmienicie. Jak twoim zdaniem niedawna porażka 0:7 z Włochami może wpłynąć na postawę kadrowiczów w pierwszym meczu mistrzostw?
Może wpłynąć bardzo dobrze. Sztab świetnie zaplanował termin tego meczu. Dziewięć dni do spotkania w ME to wystarczająco dużo czasu, żeby ten mecz - czy byłby świetny i wygrany, czy pokazujący wiele mankamentów i przegrany - wyrzucić z głów, zapomnieć, przeanalizować, wyciągnąć z niego to, co najlepsze i dalej myśleć tylko o Rosji. To sparing, pamiętajmy, że mecze towarzyskie są po to, żeby próbować, sprawdzać, czasem nawet eksperymentować. Nie znamy założeń trenera na ten mecz, nie wiemy, czy pewne rzeczy - nawet te złe - nie były celowe. W obecnych czasach łatwego dostępu do spotkań rywali, przy możliwościach dogłębnej analizy, trzeba szukać - nieładnie mówiąc - sposobów przechytrzenia rywala w każdy możliwy sposób. Oczywiście jeśli zagralibyśmy świetne spotkanie i pokonali Włochów, mówilibyśmy o podniesionym morale, o dobrym przygotowaniu motorycznym. Ogólnie dobrej drodze do celu. Poszło w drugim kierunku, więc te 9 dni na pewno będą należycie wykorzystane na poprawę zarówno morale, jak i motoryki oraz innych aspektów.

Trener Korczyński, jeszcze jako asystent trenera Andrzeja Biangi, miał wydaje się wykrystalizowane spojrzenie personalne na kadrę reprezentacji. Zresztą potwierdzają to nominacje na Słowenię. Czy twoim zdaniem koncepcja taktyczna, zadaniowość, musi odbywać się kosztem absencji kadrowej kilku czołowych zawodników polskiego futsalu?
Kiedyś wychodziłem z założenia, że reprezentacja powinna składać się z najlepszych zawodników, jakich może mieć, myśląc o aspekcie czysto piłkarskim. Jak trener miał swoją koncepcję gry, to powinien w nią wdrożyć właśnie tych najlepszych piłkarsko. Tak myślałem do momentu, aż sam nie wszedłem w te buty trenerskie. Specyfika pracy trenera reprezentacji bardzo różni się od tej klubowej. Nie znam szczegółowo powodów absencji niektórych zawodników, ale obserwując jakiś czas tę drużynę to - oprócz braku powołania dla Rafała Franza - niespodzianek w powołaniach nie zauważyłem. Oczywiście moje zdanie w tym momencie jest bardziej z perspektywy kibica i mnie po tej właśnie obserwacji absencja Rafała bardzo dziwi. Wszak był ważnym punktem drużyny, która wywalczyła ten awans. Nieraz podkreślałem, że bardzo podoba mi się rozwój naszej drużyny narodowej. Pewnie wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, ale pewnie jeszcze inaczej zrobiłby Kowalski, Iksiński, czy inny. To jest urok piłki nożnej. To nie jest już dobry moment, żeby rozmawiać o konkretnych nazwiskach. Mleko już się wylało. Powiedziałem na jednej z ostatnich konferencji, że bardzo mi przykro, iż zbliża się taki turniej, a w telewizji obejrzy go Daniel Krawczyk. To nie była żadna insynuacja, czy krytyka za brak dla niego powołania na ME. To moja prywatna refleksja, że - w moim odczuciu (znów ktoś może mieć inne zdanie) - najlepszy zawodnik jakiego nasz futsal stworzył, do tego mój przyjaciel, z którym dzielę szatnię od 12 lat, zamiast pomagać reprezentacji, będzie siedział przed telewizorem. Przykro mi, że wydarzenia, które miały kiedyś miejsce, do tego doprowadziły i szkoda, że nie zostało to w żaden sposób naprawione. Trener Korczyński podkreśla w wypowiedziach, że ma mocny kręgosłup drużyny. Dosadnie mówi, co ma być naszą najmocniejszą stroną. Wskazuje, że stara się tuszować pewne braki. Widać w tym drogę oraz podążanie obranym szlakiem. Można powiedzieć, że po ewentualnym wypadku nie kupuje nowego auta, tylko je naprawia.

Moim zdaniem, i nie tylko, polski futsal nie wykorzystał promocyjnie, marketingowo w stopniu zadowalającym okresu pomiędzy awansem a turniejem finałowym. Po elbląskiej euforii nastąpiło wygaszenie emocji, które – co prawda – na chwilę podgrzały wygrane baraże, ale nie było to spełnienie pozasportowych oczekiwań licznych sympatyków dyscypliny.
Nie znam się na marketingu na tyle, by potrafić oszacować, czy i co moglibyśmy przez ten czas zyskać. Mecze towarzyskie w grudniu w Bełchatowie i Częstochowie oglądały pełne trybuny, ale czy to efekt awansu – tego nie wiem. Widać, że w tym aspekcie PZPN zrobił z futsalem olbrzymi postęp i mecze u nas w kraju to naprawdę duże wydarzenie sportowe. Niestety, tylko dla miasta które je organizuje. Myślałem, że przynajmniej spotkania kadry narodowej będą transmitowane w telewizji, co już dawno powinno być normą. Wtedy tacy kibice z Koszalina, w którym graliśmy eliminacje, jeszcze bardziej identyfikowaliby się z kadrą i dyscypliną. Później doszliby ci z Bełchatowa i Częstochowy, i kolejnych miejscowości. Jeżeli nie wykorzystaliśmy tego czasu teraz, to chyba czekamy na dobry wynik na Euro.
 
Wyczytałem niedawno, iż polska młodzież futsalowa w jednej z kadr reprezentacyjnych nie grała meczów ponad rok. Jest to niezrozumiałe nawet dla laika. A co powie fachowiec?
Byłem niedawno na kursie szkoleniowym w Hiszpanii dla trenerów beach soccera z całej Europy. Rozmawialiśmy bardzo dużo o napływie młodzieży do niszowych dyscyplin. Przede wszystkim do piłki plażowej i futsalu. To nie jest problem tylko Polski. Dyskusja na kilka godzin i bez konkretnych rozwiązań. Oczywiście powinniśmy zachować ciągłość pracy w każdym roczniku, bez względu czy cel jest długo- czy krótkoterminowy. To oczywista baza dla pierwszej reprezentacji. Nie znam w zasadzie przyczyn tej sytuacji. Może ktoś zrobił błąd, wcześniej ustalając plan szkoleniowy na dany rok. Może było to zamierzone działanie, poparte solidnymi argumentami. Na pewno poszkodowanymi w tym wszystkim są chłopcy, którym być może jedyny raz w życiu przeszła koło nosa szansa poczucia się reprezentantem kraju i może ich już przy futsalu nie ma.

Gatta Zduńska Wola nie gra w tym sezonie szczególnie równo, chociaż po słabszym starcie, w rundzie rewanżowej nastąpiło jakościowe odbicie. Rozumiem, że walczycie o mistrzostwo Polski, jak na prawdziwych sportowców przystało. Wielu już jednak przydzieliło złote krążki Rekordowi. Czy nie jest tak, że Rekord sportowo odstaje zdecydowanie od reszty ekstraklasowego towarzystwa i naprawdę gra toczy się od początku sezonu tylko o srebro, brąz oraz degradację?
Można powiedzieć, że gramy bardzo równo, bo w zeszłym sezonie i w tym mistrzowskim na tym etapie mieliśmy bardzo zbliżoną liczbę punktów. Tym razem odjechał Rekord i rzeczywiście tak wygląda, że walczymy już o srebro. W poprzednim sezonie doprowadziliśmy do fantastycznego finiszu i mimo, że faworytem nie byliśmy, to srebro nie dało żadnej radości. W tym sezonie na ten moment byłoby dla nas sukcesem i to jest fakt. Ciężko się nam porównywać do Rekordu Ich gra - bo tylko o tym aspekcie mówimy, a nie o klubie, zapleczu itp – sprawia, że i my chcemy podnieść swój poziom, żeby z nimi rywalizować. Czy to chociaż w bezpośrednim pojedynku ekstraklasowym, czy pucharze, czy nawet w następnym sezonie. Cieszę się, że mimo mniejszej niż zwykle o tej porze szansie na mistrzostwo, w szatni jest nadal świetna atmosfera. Potrafimy cieszyć się kolejnym meczem. Doceniamy naszą wspólną ciężką pracę, dzięki której od lat jesteśmy topowym zespołem w kraju. Nigdy nie byliśmy murowanym kandydatem do tytułu. Kiedyś do ostatniej kolejki rywalizowaliśmy z Wisłą, teraz z Rekordem. Raz nam udało się, kiedy też faworytem był Rekord. Nasza rywalizacja z nimi od lat w bezpośrednich meczach jest niesamowita. Teraz weszli na poziom, w którym już tylko muszą się rozwijać z myślą o występach w Europie. Bardzo ich szanujemy i doceniamy, bo to jest poparte naprawdę ciężką pracą, którą wykonali.
Każdego z moich rozmówców pytam o polską futsalową młodzież. Szczególnie w aspekcie rozgrywek o młodzieżowe mistrzostwo Polski. Ciekawy jestem twojego zdania, bo przecież to na nich ma być budowana przyszłość dyscypliny.
Nie dramatyzujmy. Co to znaczy, że nie mamy młodzieży? Albo co znaczy, że ją mamy? O jakim wieku myślimy, mówiąc "młody zawodnik"? Nie zmieniło się za dużo postrzeganie futsalu w naszym kraju, więc nagle nie będziemy "rodzić" jako sport światowych perełek, które zmienią oblicze dyscypliny i reprezentacji. To też dyskusja na wiele godzin i bez zakończenia z konkretnym happy endem. Mamy Rekord Bielsko-Biała, ujmijmy to dosadnie - ewenement nie tylko na skalę krajową! Cieszmy się, że ten Rekord jest i nie zanosi się, żeby w przewidywalnym czasie był ktoś drugi. W piłce trawiastej jest Legia czy Lech - ich akademie, szkolenie, wychowanie też jest na drugim biegunie niż takiej Sandecji, Arki, czy Górnika, a też funkcjonują i wyszukują zdolnych chłopców. Młodzież będzie napływać do futsalu z wielu dróg - czy to z zespołów młodzieżowych danych klubów, czy to po nieudanej przygodzie z piłką trawiastą. Taki już od dawna jest nasz los, los dyscypliny. I nie uważam, że powinniśmy „płakać” i szukać zmian na silę. Zawodnicy typu Krawczyk, Sobalczyk, Żebrowski, Mikołajewicz, Milewski i inni nie wychowali się w akademiach futsalowych. Trafili do futsalu bardzo późno. Ale trafili, i oby tacy trafiali też w przyszłości.

Wiem, że trenerzy mają swoje spojrzenia personalne. W tym też na sprawy reprezentacyjne, kadrowe, powołania. Nie pytam cię o kadrę na słoweński turniej, ale proszę wymień swoją dziesiątkę najlepszych zawodników futsalu w Polsce na przestrzeni minionego roku. W tym niech będzie dwóch bramkarzy.
(śmiech) Jest to zabawa, w którą nigdy nie bawiłem się, ale nawet jeśli spróbowałbym, to chciałbym jej wyniki zachować tylko dla siebie. Cenię naprawdę bardzo wielu zawodników u nas w kraju. Uważam, że mamy futsalistów o bardzo dużym potencjale, szczególnie technicznym. Wcześniej jednak wypowiedziałem się o specyfice pracy selekcjonera i moja odpowiedź na to pytanie gryzłaby się z poprzednimi. Ale, żeby pytanie nie zostało bez jakiejkolwiek odpowiedzi i miało jakiś przekaz moich odczuć, to w formie zabawy powiem, że w mojej zawodniczej karierze grałem z dwoma zawodnikami, którzy mogliby być na Eeuro gwiazdami - oprócz Daniela Krawczyka jeszcze Andrzej Szłapa.

Wiem, że będziesz komentował jako ekspert słoweńskie Euro w telewizji. Życzę, by jak najwięcej było meczów z Polakami.
Tak, będę komentował jako jeden z ekspertów mecze w Polsacie. Drugim będzie Krzysiu Kuchciak. Pierwszy mój mecz przy mikrofonie, to spotkanie w Elblągu z Serbią, które przegraliśmy, więc mecze Polaków skomentuje Krzysztof wraz z Grzesiem Michalewskim. Komentując przynosi on naprawdę ostatnimi czasy zarówno kadrze plażowej jak i futsalowej mnóstwo szczęścia, więc to jemu życzmy jak najwięcej meczów z udziałem reprezentacji Polski! Podchodzę do swoich występów jako ekspert z wielkim entuzjazmem. Traktuję to jako fajną przygodę i na pewno będę bardzo skoncentrowany, a mecze Polaków obejrzę, zaciskając kciuki, przed telewizorem.  

Dziękuję za rozmowę. Liczę, że kiedyś spotkamy się na jakimś ciekawym turnieju beach soccerowym.

Rozmowę spisał Andrzej Hendrzak