Derby dla Nbitu
Z przebiegu meczu nie wyglądało, by Nbit był drużyną lepszą od lokalnego rywala. Wystarczyła jednak skuteczność - dobrego dnia nie miał Michał Widuch, za to bardzo dobre zawody rozegrał Łukasz Groszak.
Gliwickie derby nie będą miały raczej wielkiego wpływu na końcowy układ tabeli, bo GAF Omega praktycznie jest już pewna utrzymania, również Nbitowi raczej nie "grozi" awans do czwórki walczącej o medale. Zaciętości jednak spotkaniu nie można było odmówić. W obu drużynach liczba nieobecnych była bardzo długa. W Nbicie zabrakło Tomasza Czecha, Damiana Wojtasa, znów kontuzjowanego Roberta Satory, nie wspominając już o od dawna pauzującym Dominiku Śmiałkowskim, z kolei zaś Przemysław Dewucki odpoczywał po otrzymaniu rekordowej 10. żółtej kartki w sezonie. Zmusiło to Sebastiana Wiewiórę do wystawienia debiutanta Sebastiana Szadurskiego oraz ściągnięcia w trybie awaryjnym Marka Chojnackiego, który w grudniu pożegnał się z klubem. W GAF nie zagrali Michał Grecz i Joao Baptista (którego brak był szczególnie widoczny), a z trybun mecz oglądał zawieszony trener Marcin Waniczek.
Początek spotkania zdecydował o obrazie gry, jak i o końcowym wyniku. Już w 2. minucie otworzyć wynik po błędzie Karola Zdunka mógł Michał Cygnarowski, lecz swojej okazji nie wykorzystał. W przeciwieństwie do Tomasza Starowicza, który kilkadziesiąt sekund później huknął z około 15 metrów, tak, że piłka chyba jeszcze po jakimś rykoszecie wylądowała w siatce tuż przy słupku. 4 minuty później Taras Tarasowicz wygrał biegowy pojedynek ze swoim rodakiem Maksymem Pautiakiem i zaskoczył Michała Widucha strzałem w krótki róg. Od tego momentu, z drobnymi przerwami aż do samego końca, mecz wyglądał tak, że goście mozolnie budowali ataki pozycyjne, rozbijając się o mocno cofniętą drużynę Nbitu, broniącą nieraz całą piątką we własnym polu karnym. Długo GAF Omega nie mogła znaleźć na tę zmasowaną defensywę sposobu. Powodzenia przyniosła dopiero trzecia próba Marcina Kiełpińskiego, który stojąc tyłem do bramki wykorzystał znakomite podanie do środka od Tomasza Luteckiego. Mecz nie nabrał jednak specjalnych rumieńców. Do końca pierwszej połowy dwukrotnie po kontrach swoje szanse miał jeszcze Starowicz, a goście oddali sporo strzałów na bramkę Łukasza Groszaka, ale ten nie popełniał błędów. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Lutecki, po efektownym zwodzie schodząc do środka, lecz uderzając wprost w golkipera Nbitu.
Ten ostatni gol ten miał o tyle znaczenie, że biorąc pod uwagę mecz w pierwszej rundzie i wiosenny rewanż, lepszą drużyną w Gliwicach jest jednak GAF, bo u siebie wygrał 5:2. Marne to jednak pocieszenie, bo wydawało się, że w drugiej rundzie drużyna Marcina Waniczka wreszcie złapała wiatr w żagle. Ostatecznie od początku listopada do końca lutego nie znalazła ani jednego pogromcy! Teraz jednak przyszły 3 porażki z rzędu. Żeby nie martwić się do końca o ligowy byt, gliwiczanie będą musieli wygrać za dwa tygodnie z Euromasterem, choć raczej i obecnie posiadane przez nich 23 punkty do utrzymania powinny wystarczyć. Nbit z kolei ma jeszcze teoretyczne szanse doścignąć czwartych w tabeli Red Devils Chojnice, ale tylko w przypadku, jeśli w następnej kolejce wygra w... Chojnicach. A ta sztuka jeszcze w tym sezonie nie udała się nikomu.
Etykiety
- Ekstraklasa
- Nbit Gliwice
- GAF Gliwice
- Tomasz Czech
- Damian Wojtas
- Robert Satora
- Dominik Śmiałkowski
- Przemysław Dewucki
- Sebastian Wiewióra
- Sebastian Szadurski
- Marek Chojnacki
- Michał Grecz
- Joao Baptista
- Marcin Waniczek
- Karol Zdunek
- Michał Cygnarowski
- Tomasz Starowicz
- Taras Tarasowicz
- Maksym Pautiak
- Michał Widuch
- Marcin Kiełpiński
- Tomasz Lutecki
- Łukasz Groszak
- Piotr Łopuch
- Konrad Podobiński
- Maciej Mizgajski

02.04.2016 godz. 18:00