Czerwone Diabły nadal w grze fot. Krzysztof Staniucha (nasze.fm)

Czerwone Diabły nadal w grze

Szampany muszą się jeszcze pomrozić. Red Devils wygrywają drugi mecz o trzecie miejsce i przedłużają swoje szanse na zgarnięcie brązowych medali. Bohaterem dnia był Oleksandr Bondar.
Rekord Bielsko-BiałaRed Devils Chojnice13.05.2016 godz. 18:30

Rekord Bielsko-Biała - Red Devils Chojnice
1:2 (0:1)

Protokół meczowy
Ukrainiec, wybrany najlepszym obcokrajowcem w ekstraklasie. strzelił w tym meczu wszystkie bramki. Zaczął już w trzeciej minucie, pokonując Michała Kałużę po wgraniu Sebastiana Wojciechowskiego. Ale goście mogli prowadzić już wcześniej, jednak uderzenie Michala Holego zatrzymało się na słupku. Bielszczanie dość długo wskakiwali na właściwe tory. Sygnał do zakończenia okresu delikatnej przewagi przyjezdnych dał w 8. minucie Michał Marek, dobijając w słupek obronioną przez Mario Modrusana próbę Romana Wachuły. Swoją okazję miał tez Piotr Szymura, który o mały włos nie przelobował chorwackiego golkipera. Jeszcze lepszej sytuacji nie wykorzystał też Kamil Kmiecik, nie trafiając z metra do bramki po minięciu Modrusana - tak jak Marek, trafił tylko w słupek.

Mimo tylko jednego gola, druga połowa zapowiadała się ekscytująco. Najpierw sytuacji sam na sam z Kałużą nie wykorzystał Bondar, ale w odpowiedzi przed ogromną szansą stanął Artur Popławski. Po faulu Witalija Koleśnika w polu bramkowym, były kapitan reprezentacji uderzał z rzutu karnego - i trafił wprost w Artura Czarnowskiego, który na tę chwilę zastąpił między słupkami Modrusana! Jeszcze goręcej zrobiło się w połowie drugiej części gry. Jednak choć gospodarze atakowali, to nie potrafili sobie stworzyć jakichś klarownych sytuacji. W tej sytuacji na 4 minuty przed końcem Andrzej Szłapa zdecydował się na wycofanie bramkarza. Ale to nie Rekord wyrównał, a chojniczanie podwyższyli, za sprawą Bondara. Minutę przed końcem szansę na kontaktowego gola miał Roman Wachuła. Uderzył mocno, lecz tylko w słupek. W strzeleniu gola wyręczył go krajan z Red Devils - Bondar kilkadziesiąt sekund przed końcową syreną nieszczęśliwie wepchnął piłkę do własnej bramki. Na więcej bramek zabrakło już czasu.

Kolejny mecz już w sobotę o 18:30 w Bielsku-Białej. Internetową transmisję ze spotkania przeprowadzą LajfyTV. Jeśli goście znów wygrają, to za tydzień staną przed szansą wywalczenia brązowych medali na własnym parkiecie.