Oficjalnie - prezes Jenczmionka odchodzi z Piasta fot. Piast Gliwice/ Irek Dorozanski

Oficjalnie - prezes Jenczmionka odchodzi z Piasta

Jarosław Jenczmionka nie jest już prezesem Gliwickiego Towarzystwa Futsalu, które w ekstraklasie wystawiało drużynę Piast Gliwice. Choć jego firma Nbit nie wycofuje się całkowicie ze sponsorowania zespołu, to w przyszłym sezonie możemy się spodziewać zupełnie innego składu, niż dotychczas.

Dawny Nbit Gliwice przebojem wszedł do ekstraklasy, gdzie po połączeniu - a faktycznie wchłonięciu - GAF-u do czerwca był jedynym zespołem z tego zasłużonego dla polskiego futsalu miasta. GAF i Nbit zjednoczone jako Piast były solidnym zespołem, ale nie zbliżyły się ani razu do strefy medalowej, zajmując najpierw szóste miejsce a potem dwukrotnie piąte. W ostatnim sezonie zdecydowała o tym fatalna pierwsza runda, bo w drugiej Piast był już gorszy tylko od Rekordu (i zaledwie o 1 punkt!). W fazie finałowej gliwiczanie nie mieli już szans na medal, ale gdyby i ją traktować jako oddzielny byt, również mieliby medal (ex aequo trzeci wynik w grupie mistrzowskiej).

Jednak to nie wyniki są powodem decyzji Jenczmionki. - Dojrzewałem do tego już od pewnego czasu. Nałożyło się na to kilka ważnych kwestii. Zaczęło się od niezrozumiałych dla mnie decyzji podejmowanych przez struktury futsalu w PZPN i niezmiennie ambiwalentne podejście do tej dyscypliny oraz traktowanie jej jak kuli u nogi - tłumaczy odchodzący prezes, którego słowa cytuje klubowa witryna Piasta. Wymienia przy tym negatywne, jego zdaniem, decyzje w spółce Futsal Ekstraklasa, dotyczące zmian w systemie rozgrywek. - W moim przekonaniu sprawi to, że dyscyplina straci pod względem atrakcyjności. W ostatnim czasie miało również miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które ostatecznie przekonało mnie, iż powinienem zrezygnować, a o którym teraz jeszcze nie chciałbym mówić - dodaje tajemniczo Jenczmionka.

- Nie tylko u góry dzieje się źle. W  gliwickim futsalu też wciąż funkcjonują ludzie, którzy niszczą go od środka. Ich działania spowodowały wiele konfliktów i podziałów w tym środowisku. Nie ma tutaj jedności, a więc też trudno też o to, aby dyscyplina rozwijała się, przyciągała sponsorów oraz kibiców – podkreśla Jenczmionka. Nie wyjaśnia, co ma na myśli, ale cała futsalowa Polska widziała dziwną sytuację, gdy 27 kwietnia o 18.00, gdy Piast grał w Arenie Gliwice pierwszy mecz finału Pucharu Polski, w odległej od 1,5 km innej gliwickiej hali w tym samym momencie decydujący o awansie do ekstraklasy mecz grał GSF Gliwice.

"Rezygnacja z funkcji prezesa jest nie tylko decyzją personalną. Będzie to miało także przełożenie na finanse klubu. Nbit pozostanie sponsorem drużyny, ale już nie na takim samym poziomie jak dotychczas" - czytamy w komunikacie na stronie Piasta.

Nowym włodarzem GTF został wybrany dotychczasowy wiceprezes Krzysztof Bochenek. Choć klubowa witryna twierdzi, iż "część zawodników Piasta zadeklarowała już chęć dalszego grania w niebiesko-czerwonych barwach", to oficjalnie wiadomo, że do Cleareksu przeszedł Przemysław Dewucki. Tajemnicą poliszynela jest natomiast to, że spore grono futsalistów Piasta otrzymuje telefony od zainteresowanych ich umiejętnościami prezesów innych klubów.

Mimo wszystko Piast ma grać dalej, co zapowiadał już zresztą wcześniej prezes Bochenek w rozmowie z Futsal Polska. Gliwice mają jednak bardzo długą historię zespołów, po których pozostały już tylko wpisy w annałach - PA Novą, Sedtex, Jard, Radan czy wspomniany GAF. Oby Piast nie podzielił ich losu.