Paweł Budniak: VAR musi być sprawdzony, żeby nie zabił dynamiki [BOHATER KOLEJKI] fot. Rekord Bielsko-Biała/ Paweł Mruczek

Paweł Budniak: VAR musi być sprawdzony, żeby nie zabił dynamiki [BOHATER KOLEJKI]

Dwie strzelone bramki, w tym ostatnia, stawiająca kropkę nad „i”, półtorej asysty - bo raz piłka trafiła do strzelającego kolegi, ale po rykoszecie - i to wszystko w meczu na szczycie. Bohaterem 16. kolejki ekstraklasy wybraliśmy Pawła Budniaka, który mocno przyczynił się do wyjazdowego triumfu Rekordu Bielsko-Biała nad Clearexem Chorzów (7:5). W trakcie wywiadu poprosiliśmy go o opinię na temat optymalnego systemu rozgrywek dla ekstraklasy, jak i pomysłu wprowadzenia VAR.

Futsal-Polska: W sobotę doszło do konfrontacji na szczycie ligowej tabeli, w której pokonaliście Clearex. Domyślam się, że cieszycie się ze zwycięstwa, ale pewnie chcielibyście stracić mniej bramek…

Dla nas najważniejsze są trzy punkty. Oczywiście te pięć straconych bramek będziemy musieli przeanalizować, jednak plan, czyli zwycięstwo w Chorzowie, udało się zrealizować.

Pan zdobył dwie bramki, a ponadto pomógł drużynie w zainkasowaniu pozostałych. Jest pan w pełni zadowolony ze swojego występu?

Najważniejsze jest dla mnie zwycięstwo. Bramki zawsze cieszą, jednak najbardziej jestem zadowolony, że przy stanie 5:4 dla Clearexu, rozwinąłem akcję, która zakończyła się bramką. Zawsze uważam, że najlepszych zawodników poznaje się wtedy, kiedy drużyna ma słabszy okres w meczu. Wówczas trener i inni zawodnicy wiedzą, że można na takim zawodniku polegać.




Clearex stawiał się wam dość mocno, czego można było się spodziewać. Czy rywale czymś was zaskoczyli?

Clearex niczym nas nie zaskoczył. Agresywny pressing i szybkie kontrataki to silna strona chorzowian. Przez brak koncentracji i nasze błędy szybko straciliśmy trzy gole, co nie powinno się zdarzyć. Być może niektórzy z nas pomyśleli, że wygrywając 4:2 i prowadząc grę, będziemy kontrolować to spotkanie do końca. Pozytywem w tej sytuacji jest to, że pomimo słabszych minut, pokazaliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną.

Rekord pokazuje swoją moc. Macie już 14 punktów przewagi nad drugim zespołem w tabeli. Cóż tu wiele mówić, pewnie zmierzacie po mistrzostwo Polski. Jak to jest być takim mocarzem w polskim futsalu?

Zwycięstwo w Chorzowie daje nam komfort, ale jeszcze nie mistrzostwo. Każdy kolejny mecz jest dla nas najważniejszy. Określenie „mocarz” pozostawiam innym. Na pewno mocno pracujemy nad sobą, aby być klasowym zespołem.

Oczekiwania wobec Rekordu rosną. Chciałoby się, aby ekipa z Bielska-Białej nie tylko imponowała w rozgrywkach w Polsce, ale i pokazywała się z dobrej strony także poza granicami naszego kraju. Jesteście gotowi na podbój zagranicznych parkietów?

Rozgrywki w Europie to inny poziom i aby osiągnąć sukces, trzeba być bardzo cierpliwym. Każdy rok nas czegoś nauczył, a dzięki zdobytemu doświadczeniu udało nam się w poprzednim sezonie zagrać w Elite Round w Barcelonie. Musimy grać więcej meczów z najlepszymi. To pozwoli nam zbliżyć się do ich poziomu i z powodzeniem grać na europejskich parkietach.

Co jest kluczem do tak dobrych wyników Rekordu?

Pokora i sumienna praca. Nigdy nie lekceważymy rywala, a do każdego meczu przygotowujemy się w profesjonalnych warunkach, jakie stwarza klub.

Jak pan ocenia współpracę ze sztabem szkoleniowym?

Współpraca ze sztabem układa się wzorowo. Trenerzy, kierownik czy fizjoterapeuci to ludzie, którzy wkładają wiele serca, aby każdy zawodnik mógł rozwijać się sportowo, zawsze był zdrowy i nigdy nie brakowało mu niczego pod względem organizacyjnym.

Przed wami konfrontacja z AZS UŚ Katowice. To drużyna, z którą przegraliście w pierwszej rundzie. Czy wyciągnęliście już odpowiednie wnioski z tamtego spotkania i jesteście głodni rewanżu?

Gratuluję drużynie AZS. To był nasz słabszy mecz, w którym byliśmy bardzo nieskuteczni. Przeanalizowaliśmy błędy i z niecierpliwością czekamy na rewanż w Bielsku.




Najświeższe informacje mówią o wprowadzeniu w ekstraklasie systemu VAR. Dobry pomysł?

Na pewno wprowadzenie VAR daje komfort, że jedna sytuacja nie przekreśli wysiłku, a nawet całego sezonu. Futsal jest bardzo szybką grą, a sędziowie, jak i zawodnicy też mogą popełniać błędy. Oczywiście jest to element sprawiedliwości, jednak aby był stosowany w rozgrywkach, musi być sprawdzony, żeby nie zabił dynamiki meczu.

Są tacy, którzy chcieliby również play-offów. Czy pańskim zdaniem taki system sprawdziłby się w Polsce?

Play-offy nie są do końca sprawiedliwe, jednak każdy oczekuje, że emocje będą do ostatniego meczu sezonu. Na pewno wzrasta atrakcyjność rozgrywek, tylko jeśli ma to doprowadzić do budowy zespołu na chwilę, to może wyrządzić większa szkodę dla dyscypliny. Pomimo naszej przewagi, chciałbym, aby prowadzono play-offy, jednak promujące drużyny z lepszą pozycją sezonu zasadniczego. Mam nadzieję, że dzięki temu systemowi więcej osób będzie zasiadać na trybunach i futsal zdobędzie więcej sponsorów. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że system się sprawdził.

Co ogólnie sądzi pan o pozycji polskiego futsalu? Zmierza we właściwym kierunku czy niekoniecznie?

Na pewno widzę więcej aspektów na plus. Jako Rekord potrafimy awansować do Elite Round i godnie reprezentować polskie kluby w rozgrywkach europejskich. Oczywiście wynika to również z tego, że w lidze mamy więcej stabilnych klubów, dzięki którym wzrasta konkurencja. Reprezentacja awansowała na Mistrzostwa Europy, co również jest sukcesem. W tym miejscu jednak należy wrócić do systemu rozgrywek, o który ciągle w środowisku toczy się spór. Jeśli chcemy wypracować kompromis, uważam, że zmiana na play-offy jest odpowiednia. Nie odpowiem na pytanie, czy to najlepsze rozwiązanie. Nie jestem prezesem klubu, ale tylko wspólne pójście w jednym kierunku może pomóc. Tutaj czas pokaże, czy Futsal Ekstraklasa, jak i kluby3 dobrze wykorzystują możliwości, które da taka formuła. Uważam, że jeśli system ligowy lub dodatkowo z podziałem punktów dał jakiś wynik, pozwólmy teraz spróbować, wzorem najlepszych lig, play-offy i podsumować, co udało się wypracować dla dyscypliny.

Czy futsal traktuje pan zawodowo czy to bardziej pana pasja? Ma pan jakieś inne zainteresowania?

Futsal jest bardzo ważny w moim życiu. Będąc w takim klubie jak Rekord, zawodnik jest profesjonalistą. Prowadzę działalność gospodarczą związaną ze sportem, jednak dzień jest podporządkowany pod trening lub mecz. Oczywiście najważniejsza jest rodzina, która zawsze mnie wspiera. Bardzo im wszystkim za to dziękuję, bo widzą, jak wiele daje mi moja największa pasja – futsal.

Rozmawiał Mateusz Domański