Karol Domalewski: Poziom sędziowski nie nadąża za poziomem ligi

- Poziom sędziowania nie idzie w parze z poziomem rozwoju ligi. Nad tym tematem trzeba się pochylić - ocenił Karol Domalewski, trener Jagiellonii Białystok Futsal.

Domalewski, który w zeszłym tygodniu był gościem kanału "Futsalowe rozmowy", ubolewał z powodu decyzji arbitrów w przegranym przez Jagiellonią zaległym meczu z BSF ABJ Bochnia (2:8). - Trzeba sobie powiedzieć szczerze, drużyna z Bochni była lepszą drużyną. Można powiedzieć, że wygrała zasłużenie - przyznał jednak. - Ale mnie tam zabolało to, że dwie bramki, na 1:0 i na 3:0, były wypaczone. Przy bramce na 3:0 był faul (Minora) Cabalcety na Eryku Kajewskim. Tam był szósty faul. Czyli nie dość, że sędzia pomylił się, uznając bramkę to jeszcze nie dał nam karnego przedłużonego, więc to taki podwójny błąd. Pierwsza bramka też padła w po ewidentnym faulu. Sędzia zobaczył, że tam jest przywilej korzyści. Ja tego przywileju nie widziałem i nikt w hali nie widział - opowiadał.

- Nie będę tutaj ukrywał, że byliśmy w osłabionym składzie. Nie liczyliśmy tam na pewno na jakąś dużą zdobycz punktową. Chcieliśmy bronić, chcieliśmy kontratakować, do 10. minuty nam to się udawało - mówił Domalewski. - Broń Boże nie chcę powiedzieć, że oni (sędziowie - red.) pomagali Bochni, bo to można powiedzieć, że to tylko dwa większe błędy. Tam jedna kartka tylko nie została pokazana Sebastianowi Leszczakowi. Reszty już nie będę sobie przypominał i wypominał - dodał.

Dużo jest sytuacji takich samych, a interpretowane są inaczej. My z poziomu futsalu już naprawdę głupiejemy.

- Nie jestem taką osobą, która się będzie użalała, ale trochę mam tego żalu do tych sędziów, że jeszcze dokładają tę cegiełkę. Nie dość, że mamy osłabiony skład, że jedziemy w środku tygodnia, a sędziowie jeszcze dokładają swoje pięć groszy do tego. I trochę to mnie boli - powiedział białostocki trener, oceniają, że "poziom sędziowski trochę nie nadąża za poziomem ligi". - Liga zaczyna bardzo wysoko się rozwijać, (...) zawodnicy z innych krajów, obcokrajowcy spoza Unii Europejskiej przyjeżdżają, dają dużą jakość tutaj. Nie ma co mówić, drużyna, która się chce liczyć teraz walce o ósemkę, musi mieć z dwóch jakościowych, zagranicznych zawodników. A obawiam się, że poziom sędziowania nie idzie w parze z poziomem rozwoju ligi. Nad tym tematem trzeba się pochylić - zaapelował.

To kolejny głos wprost krytykujący sędziów, po zeszłotygodniowym wpisie na Facebooku Dremana Opole Komprachcice. - Zastanawia mnie takie rozwiązanie: dlaczego najlepszy sędzia poprzedniego sezonu, Damian Grabowski, (…) nie przypominam sobie, żeby on od pięciu czy sześciu lat był na przykład u nas w Białymstoku. On nam sędziuje mecze tylko w rejonie województwa dolnośląskiego, może śląskiego. Dowiedz się więcej: Dreman pyta o poziom sędziowania. „Stale się obniża” Dlaczego Paweł Tokarewicz, sędzia z Białegostoku, nie jeździ na przykład gdzieś w Polskę dalej, poza Warszawę. Ja wiem, że to pewnie dostanę taki feedback, że to są koszty. Ale my też jesteśmy amatorami, bo nie wszyscy w ekstraklasie są zawodowcami. Też musimy jeździć w środku tygodnia 700 km do drużyny z Bochni i tam grać, i normalnie funkcjonować. Tak samo sędzia, który jest w tej ekstraklasie, czyli na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, musi mieć jakieś wyrzeczenia swoje, więc też muszą sędziować, moim zdaniem, najlepsi sędziowie. To jest jeden z aspektów, który tak mi na gorąco przyszedł (do głowy) - mówił Domalewski.

Szkoleniowiec stwierdził też, że "na pewno musi być większa komunikacja między klubami a sędziami". - Musi być większa interakcja między tymi podmiotami - wezwał. - Dużo jest sytuacji takich samych, a interpretowane są inaczej. My z poziomu futsalu już naprawdę głupiejemy. Ja już dostałem w tym sezonie sześć żółtych kartek. I teraz jest pytanie: czy ja jestem jakiś nierozważny, czy ja jestem jakiś szalony? Czy ja się denerwuję dlatego, bo tak mi jest dobrze, czy oni dają mi powód do tego, że ja te swoje nerwy i frustrację wylewam na nich?  argumentował.

- Na pewno nie znajdę takiego środka, żeby to rozwiązanie znaleźć i żeby było dobrze. Ale na pewno musimy się gdzieś na tym tematem pochylić - podsumował Karol Domalewski.