Dlaczego Tomasz Warszawski otrzymał czerwoną kartkę w meczu z Eurobusem
Tomasz Warszawski, bramkarz Legii Warszawa przedwcześnie, już w 28. minucie zakończył mecz z Eurobusem Przemyśl. Pokazana mu przez sędziów czerwona kartka wywołała kontrowersje.
Do momentu wykluczenia Warszawskiego Legia prowadziła 3:2. Bez podstawowego bramkarza zespół w stolicy nie zdołał utrzymać prowadzenia i to goście cieszyli się z trzech punktów w zaległym meczu 18. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy.
Bezpośrednia czerwona kartka golkipera Legii wywołała jednak kontrowersje. Warszawski otrzymał ją, gdy po wyjściu na połowę przeciwnika stracił piłkę i starał się zatrzymać jednego z rywali. Odległość od bramki była jednak spora, a przed kontrującymi zawodnikami z Przemyśla byli jeszcze stołeczni obrońcy. Zdziwiony decyzją był m.in. sam Ołeksandr Kosenko, trener Legii i selekcjoner reprezentacji Ukrainy w futsalu. Jak w rozmowie z Futsal-Polska.pl wyjaśniają jednak byli sędziowie, główny arbiter tego meczu Paweł Tokarewicz podjął prawidłową decyzję.
- Analizując, czy jest to sytuacja SPA na żółtą kartkę (SPA to skrótowiec od angielskiego sformułowania „stopping a promising attack", czyli „przerwanie obiecującego ataku" - red.) czy DOGSO (przerwanie realnej szansy na zdobycie bramki, z angielskiego „denying an obvious goal-scoring opportunity - red.) należy przeanalizować trzy czynniki. Pierwszy z nich to rodzaj przewinienia. Złapanie przeciwnika nie jest próbą walki o piłkę, ani próbą jej zagrania. To bardzo ważny czynnik. Gdyby bramkarz próbował zagrać piłkę nogami, np. wślizgiem i miałby możliwość zagrania jej, to zgodnie z przepisami otrzymałby karę indywidualna w postaci żółtej kartki, mimo że wciąż mówimy o pozbawieniu przeciwnika bramki - wyjaśnia nam jeden z byłych sędziów. Drugi czynnik to niestrzeżona bramka, a żeby uznać akcję za DOGSO, liczba aktywnych atakujących musi być przynajmniej równą liczbie aktywnych broniących, przy czym faulującego zawodnika (w tym przypadku bramkarza) nie bierze się pod uwagę. - W tej sytuacji mamy dwóch aktywnych atakujących na dwóch aktywnych broniących - słyszymy od eksperta, którego zdaniem właśnie to Paweł Tokarewicz pokazuje palcami w rozmowie z Warszawskim, po pokazaniu kartki.
- Kolejnym ważnym aspektem jest to, że momencie przewinienia atakujący ma „korytarz” do bramki. Piłka jest opanowana na parkiecie, nie odbija się, prawdopodobieństwo skutecznego strzału na bramkę jest więc duże - podkreśla emerytowany sędzia.
Wykluczenie zawodnika Legii jest bardzo podobne do sytuacji z czerwoną kartką, jaką w meczu czwartej kolejki zobaczył Kyryło Cypun z Piasta Gliwice. Drugi z ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, podkreśla, że zawodnicy często traktują podobne próby zatrzymania przeciwników przez bramkarzy jako „zwykłe” faule tzw. taktyczne. Istotne jest natomiast to, z jakim rodzajem przewinienia mamy do czynienia. - Ciągnięcie przez Cypuna przeciwnika za koszulkę czy wręcz złapanie go w pół, jak w przypadku Warszawskiego, nie jest zagraniem zgodnym z przepisami gry w futsal - to nie jest próba zagrania piłki, ani walka o piłkę - konkluduje.
Komisja Ligi FOGO Futsal Ekstraklasy zdecydowała, że Warszawski będzie musiał pauzować jedno spotkanie.