Skrót meczu /
Orange Sport
Pogoń gromi w Tychach na inaugurację
Pierwsze spotkanie ekstraklasy nie zachwyciło, ale jak na początek rozgrywek stało na dobrym poziomie. GKS Tychy przegrał wysoko z Pogonią 04 Szczecin, choć wynik jest nieco mylący.
Na pierwszą bramkę w sezonie 2013/14 nie trzeba było czekać długo. Minęło ledwie kilkadziesiąt sekund, gdy do siatki trafił Artur Jurczak. Szczeciński zawodnik z początku rozgrywał świetne spotkanie, brylował w ataku Pogoni, lecz z czasem oddał prym kolegom z zespołu. Jako drugi w zespole gości zaczął się wyróżniać Serhej Szarowara. Chwilę po golu Jurczaka Ukrainiec kiwnął dwóch rywali i wyłożył piłkę Marcinowi Mikołajewiczowi, który uderzył obok słupka. Tyszanie znacznie rzadziej dochodzili do dogodnych okazji, a jeśli już im się to udawało, prezentowali - niestety dla widzów - brak zgrania. Jak w 7. minucie, gdy przy kontrze 3 na 1 miejscowi przekombinowali i nawet nie zakończyli akcji strzałem. Na dodatek już w 9. minucie zapisali na swoim koncie 5. faul i musieli odpuścić z bardzo agresywną dotąd obroną. Mimo to udawało im się czasem skonstruować całkiem ciekawe akcje, jak kontra Piotra Myszora, po której z trzech metrów między słupki nie trafił Patryk Szachnitowski. Chwilę po tym trochę przypadkiem sam przed Nicolae Neagu znalazł się Bartłomiej Sitko, ale swojej szansy nie wykorzystał, a w odpowiedzi przyjezdni podwyższyli. Tyszanie pomylili się przy wyprowadzaniu piłki, przejął ją Szarowara, a po podaniu od niego Oleksander Shamotii nie mógł nie trafić. Pogoń mogła jeszcze podwyższyć przed przerwą, lecz przedłużonego karnego nie wykorzystał Mikołajewicz.
Na drugą połowę gospodarze wyszli ze sporym animuszem i szybko zabrali się do odrabiania strat. Już pierwsza dobra akcja zakończyła się golem kontaktowym. Jacek Hewlik odebrał piłkę rywalowi, odegrał do Myszora, a podanie zwrotne zamienił na bramkę. 5 minut po tym trafieniu bliski wyrównania był Szachnitowski, ale Neagu końcem buta wybił piłkę na róg. Z czasem jednak przewaga Pogoni znów się uwidoczniła, lecz przyjezdni grali nieskutecznie. Wiele akcji zapowiadało się obiecująco, niestety brakowało dokładnego decydującego podania. Często też próbowali nabierać sędziów na 6. przewinienie rywali (którzy z pięcioma grali już od 29. minuty). Czy szczecinianie mieli rację to już zupełnie inna sprawa, ale zdenerwowani tym arbitrzy wręczyli nawet żółtą kartkę Mateuszowi Gepertowi, który trzykrotnie przedłużony rzut karny próbował wymusić. Skuteczności brakowało aż do końcówki meczu. Dopiero w 35. minucie sytuację wyjaśnił Mikołajewicz, w swoim stylu obracając się przed polem karnym z Sitko na plecach i strzałem od słupka wyprowadzając zespół na prowadzenie 3:1. Miejscowi w odpowiedzi wycofali golkipera, po dwóch minutach tracąc kolejną bramkę. Ale zespołowi Gerarda Juszczaka wciąż było mało i w ciągu kilkunastu sekund dwukrotnie jeszcze podwyższali, mimo, ze do bramki wrócił już Rafał Krzyśka. Najpierw po akcji Daniela Maćkiewicza do siatki trafił Łukasz Żebrowski, a po chwili lewą stroną urwał się sam Maćkiewicz, pokonując tyskiego bramkarza strzałem w krótki róg.
Inauguracja sezonu 2013/14 to zatem obiecująca gra Pogoni, w której przebłyski naprawdę świetnej formy miał Szarowara i nienajlepsza dyspozycja GKS-u. Zespół Romana Trojanowskiego i Michała Słoniny jest wskazywany raczej jako kandydat do dolnych rejonów tabeli i tym razem tę ocenę potwierdził. Ale to dopiero pierwszy mecz. Równie dobrze "Portowcy" mogą ulec za tydzień kolejnemu rywalowi ze Śląska - GAF-owi Gliwice, GKS urwać punkty faworyzowanemu Rekordowi Bielsko-Biała i sytuacja zmieni się diametralnie.
Na drugą połowę gospodarze wyszli ze sporym animuszem i szybko zabrali się do odrabiania strat. Już pierwsza dobra akcja zakończyła się golem kontaktowym. Jacek Hewlik odebrał piłkę rywalowi, odegrał do Myszora, a podanie zwrotne zamienił na bramkę. 5 minut po tym trafieniu bliski wyrównania był Szachnitowski, ale Neagu końcem buta wybił piłkę na róg. Z czasem jednak przewaga Pogoni znów się uwidoczniła, lecz przyjezdni grali nieskutecznie. Wiele akcji zapowiadało się obiecująco, niestety brakowało dokładnego decydującego podania. Często też próbowali nabierać sędziów na 6. przewinienie rywali (którzy z pięcioma grali już od 29. minuty). Czy szczecinianie mieli rację to już zupełnie inna sprawa, ale zdenerwowani tym arbitrzy wręczyli nawet żółtą kartkę Mateuszowi Gepertowi, który trzykrotnie przedłużony rzut karny próbował wymusić. Skuteczności brakowało aż do końcówki meczu. Dopiero w 35. minucie sytuację wyjaśnił Mikołajewicz, w swoim stylu obracając się przed polem karnym z Sitko na plecach i strzałem od słupka wyprowadzając zespół na prowadzenie 3:1. Miejscowi w odpowiedzi wycofali golkipera, po dwóch minutach tracąc kolejną bramkę. Ale zespołowi Gerarda Juszczaka wciąż było mało i w ciągu kilkunastu sekund dwukrotnie jeszcze podwyższali, mimo, ze do bramki wrócił już Rafał Krzyśka. Najpierw po akcji Daniela Maćkiewicza do siatki trafił Łukasz Żebrowski, a po chwili lewą stroną urwał się sam Maćkiewicz, pokonując tyskiego bramkarza strzałem w krótki róg.
Inauguracja sezonu 2013/14 to zatem obiecująca gra Pogoni, w której przebłyski naprawdę świetnej formy miał Szarowara i nienajlepsza dyspozycja GKS-u. Zespół Romana Trojanowskiego i Michała Słoniny jest wskazywany raczej jako kandydat do dolnych rejonów tabeli i tym razem tę ocenę potwierdził. Ale to dopiero pierwszy mecz. Równie dobrze "Portowcy" mogą ulec za tydzień kolejnemu rywalowi ze Śląska - GAF-owi Gliwice, GKS urwać punkty faworyzowanemu Rekordowi Bielsko-Biała i sytuacja zmieni się diametralnie.
Etykiety
- Ekstraklasa
- GKS Tychy
- Pogoń 04 Szczecin
- Artur Jurczak
- Serhej Szarowara
- Marcin Mikołajewicz
- Piotr Myszor
- Patryk Szachnitowski
- Nicolae Neagu
- Bartłomiej Sitko
- Oleksandr Szamotij
- Jacek Hewlik
- Mateusz Gepert
- Gerard Juszczak
- Rafał Krzyśka
- Daniel Maćkiewicz
- Łukasz Żebrowski
- Roman Trojanowski
- Michał Słonina

