Mariusz Milewski: Poziom futsalu jest zbyt wysoki, by teraz mieć 300 goli fot. Gatta Active Zduńska Wola

Mariusz Milewski: Poziom futsalu jest zbyt wysoki, by teraz mieć 300 goli

Jednym z bohaterów pierwszego weekendu w futsalowym sezonie 2013/14 był Mariusz Milewski, który w meczu Gatta Active Zduńska Wola - Rekord Bielsko-Biała zdobył swoją setną bramkę w ekstraklasie. Które ze swoich trafień najlepiej wspomina i ile jeszcze goli chciałby strzelić - o tym popularny "Miles" opowiedział nam w wywiadzie.

To w końcu jak jest - strzeliłeś 100 bramek jak pokazałeś na koszulce, czy 98, jak podaje klasyfikacja wszech czasów na stronie Futsal Ekstraklasy?
- Zdecydowanie to nie ja się mylę. Od kiedy gram w ekstraklasie, notuję sobie wszystkie swoje mecze, a co za tym idzie i bramki. Tak więc grając w barwach Hurtapu Łęczyca strzelilem 50 goli, ale tych dwóch nie ma wpisanych na 90minut.pl. Ktoś widocznie zapomniał i dlatego jest mała różnica.

Czy planowałeś uczcić jubileusz już w zeszłym sezonie? Bo bramkę numer 99 zdobyłeś na trzy mecze przed końcem rozgrywek.
- Pewnie, że planowałem, tylko nie udało się strzelić. Nawet mówiłem w wywiadzie dla TVP Łódź na koniec sezonu, że brakuje mi jednej do setki.

Nie obawiałeś się jakiejś żółtej kartki za zdjęcie koszulki?
- No nie mam na razie kartek w tym sezonie, więc wiedziałem, że nie będzie to problem (śmiech). Poza tym nie zdjąłem jej całej, więc wiedziałem, że sędzia mi daruje.

Pamiętasz swoją pierwszą bramkę strzeloną w ekstraklasie?
- Pierwszą strzeliłem grając w Grembachu z GKS-em Jachym Tychy, w moim debiucie.  Ale jeszcze lepiej pamiętam następne, bo był to hat-trick z Cleareksem.

A masz jakieś ulubione trafienie, które najcieplej wspominasz?
- Mam dwa ulubione. Pierwsze to mecz Hurtap - Kupczyk Kraków, który ciągle można znaleźć na COMTV.pl. Był remis 5:5, strzeliłem wtedy 4 bramki, z czego jedną prawie z połowy, zaraz po rozpoczęciu od środka. Drugi na mojej liście jest pojedynek Boruta - Pogoń 04 Szczecin. To była pierwsza bramka strzelona oczywiście z daleka mojemu przyjacielowi Dominikowi Kubrakowi, któremu zawsze przed meczami z Pogonią obiecuję, że mu strzelę, a on mi odpowiada, że mnie połamie jak będę pod polem karnym (śmiech).

Czy zliczałeś też gole, które zdobyłeś zanim przeszedłeś do klubu z ekstraklasy?
- Wcześniej grałem w AZS-ie Uniwersytet Warszawski w ówczesnej II lidze, ale jeśli chodzi o bramki strzelone w tej drużynie, to ich nie zapisywałem. Zacząłem dopiero od ekstraklasy. Jedynie wiem, że strzeliłem 7 goli w reprezentacji, ale to sprawdziłem kiedyś na stronie PZPN, bo tego też nie zapisuję.

Najstarszą twoją bramką jaką znalazłem na youtube jest trafienie, które prezentujemy w ramce obok.
To na pewno AZS Uniwersytet Warszawski, ale przeciwko komu gracie, to już pewien nie jestem. Pamiętasz to jeszcze?

- O... ta bramka to rzeczywiście z meczu AZS UW - TPH Polkowice. Stare czasy, moje pierwsze kroki futsalowe i pamiętam ją bardzo dobrze. Kiedyś na kadrze trener Tomasz Aftański robił nam pokaz wideo przed jakimś meczem i na sam koniec powiedział, że zaprezentuje nam wzorowe rozegranie gry w przewadze. No i pokazał tę właśnie moją bramkę. Oczywiście było dużo śmiechu z powodu koloru moich włosów.

Wiem, że zawodnicy często się asekurują, mówiąc że nieważne kto strzela - ważne że zespół wygrywa. Ale tak szczerze - ile myślisz że jesteś w stanie jeszcze w ekstraklasie nastrzelać?
- Jeśli chodzi o ilość bramek, to ciężko powiedzieć. Średnio strzelam 15 w sezonie, ale ile jeszcze pogram - tego nie wiem. Wszystko będzie zależeć od zdrowia. Na pewno nie strzelę drugiej setki, bo w dzisiejszych czasach jest za wysoki poziom futsalu. Musiałbym grać jeszcze kilka lat, a jest to mało prawdopodobne, chyba że w Warszawie będzie zespół w ekstraklasie. Kiedyś wygrywało się mecze czasem po 10:0 czy 15:0, wtedy można było strzelać po 5 goli w meczu, dlatego niektórzy mają po 300 trafień czy prawie tyle.

Dziękuję za rozmowę i życzę wspięcia się w klasyfikacji strzelców wszech czasów jak najwyżej.