Skrót meczu / Pogoń04TV

Pogoń odbija porażkę z Gliwic na Rekordzie

  • Media
Ekipa z Bielska-Białej radzi sobie w tym roku zaskakująco słabo. W 3 meczach wywalczyła tylko 3 punkty i choć 2 spotkania przegrała różnicą ledwie gola, to z pewnością nie jest to czego oczekiwali kibice. Pogoń odbudowała się zaś po niespodziewanej porażce z GAF-em.

Pogoń 04 Szczecin
Rekord Bielsko-Biała

Pogoń 04 Szczecin - Rekord Bielsko-Biała
4:3

 
Od pierwszego gwizdka przyjezdni grali wysoko w obronie, chcąc jak najszybciej objąć prowadzenie. Mimo ich pressingu przy piłce utrzymywali się Portowcy, jednak nie mogli oni skonstruować akcji, która zakończyłaby się bramką. Sztuki tej próbowali na zmianę dokonać i Marcin Mikołajewicz, i Michał Kubik, i Marek Bugański, ale ich strzały zatrzymywał broniący dostępu do bramki Krystian Brzenk.

W  10. minucie "Miki" przedarł się przez obronę rywali, wykonał zwód i strzelił, a piłka po odbiciu się od słupka wpadła do siatki i gospodarze wyszli na prowadzenie 1:0. To trafienie podziałało na bielszczan jak płachta na byka i podopieczni Adama Krygera przyspieszyli swoją grę.  Niespełna dwie minuty później szczecińską defensywę zaskoczył Artur Popławski, który po rozegraniu autu pokonał Dominika Kubraka. Ponownie bliski zaskoczenia golkipera gości był Mikołajewicz, ale po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i nie przekroczyła linii bramki. Gra nabierała tempa a w podbramkowym zamieszaniu swoją drugą bramkę zdobył Popławski, w swoje urodziny oprócz gola dla Rekordu strzelając również... samobója. Chwilę później lewą stroną ruszył Serhej Szarowara, dryblingiem minął obrońców Rekordu, podał do Artura Jurczaka, który nie miał problemu z umieszczeniem piłki w siatce. Na przerwę szczecinianie schodzili prowadząc 3:1.

Po zmianie stron świetnie między słupkami szczecińskiej bramki spisywał się Kubrak, ratując niejednokrotnie zespół od straty gola. Goście zawzięcie atakowali, mając wciąż nadzieję na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść, jednak to zawodnicy Pogoni mieli więcej pomysłu na rozwiązywanie akcji. Z biegiem czasu gra robiła się coraz bardziej ostra i Rekordziści na osiem minut przed końcem zapisali na swoim koncie 5 przewinień. Miejscowi grali dobrze w obronie, choć ich defensywę próbowali rozbroić Czesi - Jan Janovsky i  Radek Polasek. W końcówce spotkania goście zdecydowali się wycofać bramkarza, a funkcję "lotnego" pełnił u nich Paweł Machura. I to właśnie po jego faulu Portowcy mieli do wykorzystania przedłużony rzut karny. Do piłki podszedł Daniel Maćkiewicz i pewnym strzałem w okienko pokonał bramkarza bielszczan. Sposób na dobrze dysponowanego Kubraka znalazł w ostatnich minutach Rafał Franz, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania 4:3, za drugim razem przy lekkiej pomocy Jurczaka.

- Cieszą zdobyte punkty i to, że odbudowaliśmy się w meczu z takim przeciwnikiem jakim jest Rekord - mówił dla klubowej witryny Marcin Mikołajewicz. Doświadczony Andrzej Szłapa przyznał zaś, że gospodarze byli drużyną lepszą. - Pierwszego gola straciliśmy po uderzeniu z okolicy piętnastego metra do bramki, a później już pozostało tylko atakować.Niestety tych błędów w obronie popełniliśmy więcej od gospodarzy - powiedział grający II trener Rekordu. Adam Kryger szukał jednak pozytywów. - Wiadomym było, że kto popełni błąd, ten będzie musiał gonić wynik. Ten przytrafił się nam i mimo sporej ilości szans nie zdołaliśmy zremisować. Na lepszy wynik po po prostu zabrakło nam czasu - powiedział szkoleniowiec zespołu z Bielska-Białej dla strony bts.rekord.com.pl.

Zdobywcy Pucharu i Superpucharu Polski zajmują po trzech kolejkach dopiero 8. miejsce w tabeli, a niezależnie od wyniku meczu Clearex Chorzów - Euromaster Chrobry Głogów w poniedziałek osuną się dodatkowe "oczko" niżej. Pogoń razem z trzema innymi klubami plasuje się punkt za prowadzącą Wisłą Krakbet Kraków.

Dodatkowe informacje