Bracia Pieczyńscy wciąż bez wygranej. W Głogowie remis z AZS UŚ fot. (www.glh.glogow.org)

Bracia Pieczyńscy wciąż bez wygranej. W Głogowie remis z AZS UŚ

Euromaster zapowiadał pierwsze zwycięstwo w meczu z AZS UŚ Katowice, tymczasem nie minęła nawet minuta, gdy już przegrywał. Ostatecznie beniaminek podzielił się punktami z Azetesiakami, a i tak może być z tego zadowolony.

Euromaster Chrobry Głogów
AZS UŚ Katowice

Euromaster Chrobry Głogów - AZS UŚ Katowice
3:3

 
Strzelanie bramek rozpoczęło się bardzo szybko. Już w 59. sekundzie Wojciecha Wójtowicza przelobował Damian Wojtas. Jeden z braci Pieczyńskich próbował wybić piłkę, lecz ta już przekroczyła linię bramkową. Ale gospodarze szybko odpowiedzieli, a w 6. minucie za sprawą Sebastiana Szali wyszli na prowadzenie. Przy obu bramkach asystował Piotr Pietruszko. Euromaster wciąż miał jednak problemy z konstruowaniem akcji przeciw defensywnie ustawionym katowiczanom. W 10. minucie Mateusz Niedźwiedź stracił piłkę w pobliżu własnej bramki, a Kamil Kmiecik popisał się celnym uderzeniem. Pięć minut później prowadzenie znów przeszło na stronę przyjezdnych. Goście podręcznikowo rozegrali rzut rożny, a do siatki trafił Michał Włodarek. Choć tuż przed przerwą po główce Pietruszko piłka trafiła jeszcze w poprzeczkę, to gdyby nie interwencje Wójtowicza trener Tomasz Trznadel miałby jeszcze znacznie bardziej kwaśną minę, gdy schodził do szatni.

Zmotywowani w przerwie głogowianie po wznowieniu gry bombardowali bramkę rywali. Dwa razy przed utratą gola zespół Rafała Jarzmika ratował słupek. Miejscowym udało się dopiąć swego na 3 minuty przed końcem. Wówczas kontratak z najbliższej odległości wykończył Tomasz Urbaniak. AZS UŚ dał gospodarzom jeszcze jedną szansę na komplet punktów, gdy po chwili drugą żółtą kartkę obejrzał Wojtas. Dwie minuty gry w przewadze nie przyniosły jednak zmiany wyniku i zespoły podzieliły się punktami.

- Katastrofalna pierwsza połowa. Traciliśmy bramki po naszych błędach i szczęście, że goście nie wykorzystali większej liczby okazji podbramkowych - powiedział po meczu trener Trznadel. - Dzisiaj zawiedli zawodnicy, po których najmniej bym się tego spodziewał. Mimo wszystko mogliśmy na przerwę zejść przy stanie remisowym. W drugiej połowie było lepiej, ale niewiele z tego wynikało. W końcówce dostaliśmy prezent w postaci osłabienia przeciwnika. Ale tego nie wykorzystaliśmy tego. Szkoda, bo sytuacji zwłaszcza w drugiej części meczu mieliśmy więcej niż AZS. Remis w tym układzie nie do końca nas cieszy - podsumował szkoleniowiec w rozmowie z Radiem Elka.

Euromaster przeplata więc niespodzianki pozytywne (remis z Wisłą czy Cleareksem) z negatywnymi. Stale pozostaje za to bez zwycięstwa i plasuje się tuż nad strefą spadkową. Katowiczanie uciułali już 5. punkt, w czym wielka zasługa największego odkrycia początku sezonu - Kamila Kmiecika. Nowy gracz AZS UŚ trafiał w tym sezonie do siatki już 4 razy, czyli ma tylko 1 gol mniej od lidera Jacka Hewlika z GKS-u Tychy.