Skrót meczu / Orange Sport

Hala Jasna już niestraszna

Nowa hala GAF Gliwice szybko zostało odczarowana. Beniaminek wygrał w niej z Wisłą Krakbet Kraków, ale tym razem musiał uznać wyższość rywala zza miedzy - Remedium Pyskowice.

GAF Jasna Gliwice
Remedium Pyskowice

GAF Jasna Gliwice - Remedium Pyskowice
2:4

 
Jeśli pierwsze minuty pojedynków zwykło się nazywać futsalowymi szachami, to przez pierwsze 10 minut kłopot by nie usnąć miałby nawet Garri Kasparow. Dopiero właśnie w połowie pierwszej części gry pojawiło się pierwsze poważne zagrożenie dla któregoś z bramkarzy. Remedium dłużej niż zwykle utrzymało się przy piłce, niekryty na prawej stronie Tomasz Wolny uderzył w kierunku Tomasza Cielesty. Ten odbił piłkę, ale przed siebie, gdzie z prezentu skorzystał Tomasz Stasiak. Chwilę później ta sama dwójka zawodników z Pyskowic mogła podwyższyć, kapitan gości wykorzystał przepuszczenie piłki przez Stasiaka, a golkiper GAF-u musiał się nieźle wyciągnąć, by sparować strzał z dystansu. Nacierające Remedium zaczęło stwarzać kolejne niebezpieczne dla miejscowych sytuacje. Łukasz Janicki dwukrotnie miał szansę tak podać do Dariusza Rymaszewskiego, by znalazł się on sam przed bramkarzem, lecz obie próby zostały zablokowane. Ten ostatni w 13. minucie trafił natomiast w słupek. W końcówce drużyna Rafała Barszcza wreszcie się obudziła. Strzał z 15. minuty Damiana Ficka mógł zaskoczyć Rafała Wojcika, a po chwili sekundy wcześniej wchodzący po raz pierwszy na parkiet Marcin Kiełpiński huknął z prawej strony bez przyjęcia - niecelnie. Wyrównanie przyszło na 3. minuty przed przerwą. Przemysław Dewucki posłał dalekie podanie z własnego pola karnego, za Tomaszem Szczurkiem nie zdążył wrócić Janicki, a gliwiczanin z wielkim spokojem minął Wojcika (zastępującego zawieszonego za kartki Łukasza Groszaka) i skierował piłkę do siatki.

Uspokojeni doprowadzeniem do remisu zawodnicy GAF już na samym początku 2. połowy zostali skarceni. Janicki przepchnął się tuż przed końcem boiska ze Szczurkiem i wystawił piłkę na środek, gdzie Sławomira Pękalę w strzeleniu gola wyręczył... Dewucki. Sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza, gdy drugą żółtą kartką został upomniany Denis Diemiszew (za tydzień Ukrainiec będzie pauzować). Wytrzymali jednak 2 minuty w osłabieniu, a później wzięli się do roboty walcząc o odrobienie strat. Na parkiecie szalał zwłaszcza Dewucki, który 27. minucie z rzutu wolnego posłał bombę w bramkarza. Minutę później gliwicki kadrowicz w ostatniej chwili wygarnął piłkę spod nóg szarżującego na 6. metrze Pękali. Wreszcie zrobiło się bardzo ciekawie. Na 10 minut przed końcem sam przed Wojcikiem znalazł się Dominik Śmiałkowski, ale recepty na jego pokonanie nie znalazł. Po kolejnych trzech minutach groźnie znów uderzał Ficek, aż przyszła wreszcie 36. minuta. Najpierw Wojcik ekwilibrystycznie odbił nogą strzał Kiełpińskiego, dobitkę Dewuckiego z pustej bramki wybił Zbigniew Mirga. Po chwili w niemal kopii poprzedniej sytuacji znów Remedium miało już pustą bramkę, ale ambitnie broniący się zawodnicy Remedium w obronie froterowali świeżą podłogę hali Jasna i znów skończyło się na strachu. Wreszcie Wojcik popełnił długo wyczekiwany błąd, odbił uderzenie Dewuckiego przed siebie, gdzie z celną już dobitką czekał Michał Cygnarowski. Ale chyba gospodarze byli zadowoleni z remisu, bo nie rzucili wszystkich sił do ataku i uspokojeni znów popełniali błędy. Ten Ficka z 38. minuty jeszcze przez Marcina Minkusa nie został wykorzystany, lecz pół minuty przed końcową syreną Mirga oszukał Cygnarowskiego i spokojnym "profesorskim" lobikiem pokonał Cielestę. Reakcja mogła być tylko jedna, Dewucki wszedł jako wycofany golkiper, lecz dało to tylko jeszcze jedno bonusowe trafienie pyskowiczanom. Tym razem przyspieszony mikołajkowy prezent dostał Minkus od Śmiałkowskiego.

Statystycznie goście nie mieli prawa w tym spotkaniu wygrać. Gliwiczanie bowiem mieli u siebie nie stracili dotąd ani punktu, pokonując nawet Wisłę Krakbet Kraków. Remedium natomiast z wyjazdów przywiozło aż do poniedziałku... okrągłe 0. Futsal jest jednak zatem nieprzewidywalny. Szansę na rehabilitację za derby Śląska Dewucki i spółką będą mieli za tydzień w kolejnych derbach Śląska. Tym razem czeka ich mecz z Cleareksem. Remedium... Tak, zgadliście drodzy czytelnicy. Też zagra derby Śląska. Z AZS-em UŚ Katowice. Dużo mamy tych śląskich zespołów w ekstraklasie. Tyle że poza prowadzącym Rekordem Bielsko-Biała pozostałe 5 z nich plasuje się w dolnej połówce tabeli.