Skrót meczu /
KP Sport
Nie ma nadziei dla katowiczan
AZS UŚ Katowice równym krokiem zmierza w kierunku I ligi. Tymczasem trzecie kolejne zwycięstwo w rundzie rewanżowej sprawiło, że Czerwone Diabły w 2014 roku zdobyły już więcej punktów, niż przez wszystkie 11 kolejek jesienią. A nie jest to z pewnością wcale ostatnie słowo futsalistów z Chojnic.
Po przerwie było już inaczej. Trener Oleg Zozula chyba powiedział w szatni swoim zawodnikom, że mogą strzelać także w światło bramki, bo do tej pory kiepsko im to wychodziło. A już w 24. minucie wystarczyło, że Mariusz Kaźmierczak zdecydował się przymierzyć z ok. 15 metrów przy słupku, by zaskoczyło to Rozmusa. To wreszcie wymusiło jakąkolwiek grę do przodu Akademików, którzy w pierwszej połowie ledwie kilka razy oddawali strzały na bramkę Kartuszyńskiego. W ich grze brakowało jednak jakiejś głębszej koncepcji. Niemal wszystkie rzuty rożne czy auty na połowie gospodarzy wyglądały tak samo, jakby na treningach ćwiczony był tylko jeden schemat - huknięcie spod linii bocznej. Raz w 26. minucie Kmiecik zamiast adresowania od razu takiej bomby najpierw złamał akcję do środka, co od razu dało mu sporo miejsca i jego strzał finalnie o centymetry minął słupek. Przeznaczenie mógł też oszukać Marcin Krzywka, po dalekim wybiciu prawie zaskakując główką golkipera Red Devils. Ale to wyjątki, AZS UŚ potwierdził w niedzielę, że jest mocnym kandydatem do spadku i sam jeden Kmiecik utrzymania nie zapewni.
Wyczyn Kaźmierczaka w 28. minucie niemal dokładnie skopiował Witalij Koleśnik, także strzałem z daleka (po charakterystycznym "ukraińskim" zwodzie) pokonując Rozmusa. Czerwone Diabły myślami już były poza piekłem, za co skarcił je Kmiecik. Azetesiak zdołał przepchnąć Dominika Soleckiego i Koleśnika, i pod nogą Kartuszyńskiego wbił piłkę do siatki. To był łabędzi śpiew katowiczan. W końcówce Red Devils zasłużenie dołożyli bowiem 3 trafienia. Najpierw w 36. minucie w swoim stylu lewą stroną "urwał" się Łukasza Sobański i wystawił piłkę do pustej bramki Wojciechowskiemu. 2 minuty później kontrę Koleśnika z Soleckim wykończył ten drugi, a na 30 sekund przed końcem były gracz Akademii Pniewy wykorzystał jeszcze słabą grę w przewadze rywali i ustalił wynik na 5:2. Trzeba oddać gościom, że walczyli do końca, ale Szymon Morgała w stuprocentowej sytuacji nie poradził sobie z piłką wystawioną na pustą bramkę przez Kmiecika.
Warto zauważyć, że obie drużyny przystępowały do rundy rewanżowej z niemal identycznej pozycji - chojniczanie mieli na koncie 7 punktów, AZS UŚ - 1 punkt mniej. Czas pokazał, kto lepiej przepracował przerwę w rozgrywkach. Red Devils mogą walczyć jeszcze nawet o górną połówkę tabeli, choć nie bądźmy tacy do przodu, bo czekają ich mecze z drużynami z pierwszej czwórki. Katowiczanie zaś przede wszystkim muszą najpierw dojść do przyczyn swoich wyników. Choćby pomeczowe rozmowy dla telewizji KP Sport wskazują, że nie bardzo co do tego jest zgodność: Łukasz Kuś przekonuje najpierw, że kondycyjnie od rywali AZS nie odstawał, po chwili zupełnie co innego mówi Witold Zając. Nie wspominając już o komentarzu trenera o tym, że cała drużyna zdobywała bramki... Na pewno Ślązakom bardzo ciężko będzie się wygrzebać ze strefy spadkowej, ale dopóki piłka w grze...
Etykiety
- Ekstraklasa
- Red Devils Chojnice
- AZS UŚ Katowice
- Łukasz Błaszczyk
- Sebastian Kartuszyński
- Michał Kartuszyński
- Daniel Kępa
- Kamil Kmiecik
- Michał Wojciechowski
- Dmytro Charczenko
- Maciej Rozmus
- Oleksandr Oliszczuk
- Oleg Zozulya
- Mariusz Kaźmierczak
- Witalij Koleśnik
- Marcin Krzywka
- Dominik Solecki
- Łukasz Sobański
- Łukasz Kuś
- Szymon Morgała
- Witold Zając

