Wypowiedzi pomeczowe / Orange Sport

Portowcy nie odpuszczają

Pogoń 04 Szczecin wysoko pokonała Clearex Chorzów w meczu wieńczącym 17. kolejkę spotkań. Gospodarze nie musieli wspinać się na wyżyny swoich umiejętności, by odnieść najwyższe zwycięstwo w sezonie.

Pogoń 04 Szczecin
Clearex Chorzów

Pogoń 04 Szczecin - Clearex Chorzów
7:1

 
Już po dziesięciu sekundach szczecinianie mogli prowadzić, lecz strzał Łukasza Tubackiego obronił Paweł Pstrusiński. Chwilę później w odpowiedzi Piotr Łopuch przepchnął się przy linii z rywalem, zszedł do środka i uderzył obok słupka. Była to jedna z nielicznych strzeleckich okazji gości w tej połowie, bo później praktycznie niepodzielnie panowała już Pogoń. Na prowadzenie miejscowych wyprowadził Tubacki w 6. minucie, z ostrego kąta podcinką nad Pstrusińskim finalizując podanie Serheja Szarowary. 3 minuty później po zgraniu od Marcina Mikołajewicza ze środka przestrzelił Oleksandr Szamotij, a po chwili sekwencję kilku blokowanych strzałów zakończył niecelnym uderzeniem popularny "Miki". W 10. minucie było już 2:0, gdy kontrę Artura Jurczaka i dogranie Szarowary wykończył do pustej bramki ponownie Tubacki. To trochę obudziło chorzowian. Kilka rzutów rożnych w krótkim odstępie czasu z dobrą sytuacją Michała Tkacza oraz kontra, po której Konrad Podobiński sam próbował szczęścia, zamiast dogrywać do będących w lepszej sytuacji kolegów - to było za mało na pokonanie Nicolae Neagu. W końcówce Pogoń znów odzyskała absolutną dominację. Na listę strzelców wpisał się najpierw Michał Kubik, umieszczając piłkę bardzo precyzyjnie w rogu bramki Pstrusińskiego. Na minutę przed przerwą podwyższył jeszcze Szamotij, wykorzystując przedłużony rzut karny po niepotrzebnym faulu Tkacza. Ostatnie słowo mogło jeszcze należeć do Cleareksu, ale po świetnym podaniu po przekątnej Krzystofa Salisza Podobiński trafił prosto w Neagu.

Mecz można było uznać za rozstrzygnięty już po pierwszych 20 minutach, bo w grze przyjezdnych nic nie wskazywało na możliwość nagłej odmiany losów pojedynku. Drugą część gry odważnie rozpoczął jednak Paweł Lesik, wygrywając pojedynek na szybkość i łokcie z Markiem Bugańskim, lecz i on nie znalazł recepty na Neagu. Pogoń zaś konsekwentnie grała swoje, a gdyby zachowała koncentrację przy wszystkich akcjach, zwycięstwo mogłoby być jeszcze bardziej okazałe. Przykładowo w 26. minucie Tubacki po dograniu od Jurczaka znów był w stuprocentowej sytuacji, ale hat-tricka nie udało mu się skompletować. Po chwili podwyższył za to Mateusz Gepert, trafiając do siatki także podcinką, ale już nad Tomaszem Ulfikiem, który po przerwie zmienił Pstrusińskiego. Takiego festiwalu ładnych trafień nie mógł ominąć Kubik i w 30. minucie po przedarciu się przez obronę także posłał lobika, tyle że tym razem z interwencją zdążył w ostatniej chwili Mirosław Miozga. Po szóstym trafieniu autorstwa Mateusza Jakubiaka wszystko było już jasne i gol z kontry Podobińskiego nie mógł nic zmienić. Końcowy wynik ustalił Mikołajewicz, co pozwoliło mu pochwalić się specjalną koszulką podkreślającą jego 80. bramką w barwach Portowców. Do setki w ekstraklasie, którą w tym roku osiągnęli Dariusz i Łukasz Pieczyńscy oraz Mariusz Milewski i Igor Sobalczyk, pozostały mu już tylko 2 trafienia.

Pogoń dalej okupuje więc 2. miejsce w tabeli, tracąc 2 punkty do Rekordu Bielsko-Biała. Mimo faktu, że szczecinianie już dwukrotnie w tym sezonie pokonywali zespół Adama Krygera, wciąż muszą czekać na ich potknięcie.