Skrót meczu
Tychy wciąż w grze
GKS Tychy znów odprawił w swojej hali akademickiego rywala i nie poddaje się w walce o utrzymanie w ekstraklasie.
W pierwszej połowie Akademicy nie istnieli na parkiecie. Tyszanie biegali więcej i szybciej, i mimo, że gra toczyła się na połowie gospodarzy, to właśnie podopieczni Rafała Krzyśki zdobywali bramki. Jako pierwszy w 8. minucie trafił po akcji lewą stroną Fabian Biernat, a na 2:0 w 13. minucie meczu podwyższył Samuel Jania. Gdańszczanie próbowali zaskoczyć rywali strzałami z dystansu jednak były one zbyt słabe, aby zagrozić bramce Krzyśki.
Druga połowa to dalszy ciąg sennej gry gdańszczan, która skutkowała stratą kolejnych dwóch bramek. W 27. i 29. minucie meczu bramki strzelali Sławomir Maławy i ponownie Biernat. W tym momencie jednak tyszanie mieli już 5 fauli i kwestią czasu był przedłużony rzut karny. Na 9. minut przed końcem faulowany na środku boiska był Tomasz Kriezel, a Wojciech Pawicki pewnym strzałem wreszcie otworzył zdobycz bramkową przyjezdnych. Minutę później było już 4:2, a gola dla UG zdobył Tomasz Musik. Gdy w 34. minucie Kriezel po raz trzeci pokonał bramkarza gospodarzy, wydawało się, że rezultat się odwróci. Problemem jednak okazały się tym razem faule zawodników AZS-u, którzy także przekroczyli przepisy po raz szósty. Przedłużony rzut karny wykorzystał grający trener tyszan. Na dwie minuty przed końcem czwartą bramkę po prostej stracie gospodarzy zdobył Kriezel, jednak mimo późniejszych okazji, z których najdogodniejszą miał trafiając w słupek Paweł Friszkemut, wynik do końca nie uległ zmianie.
Gdańska rewelacja jesieni w rundzie rewanżowej poczyna sobie już znacznie słabiej. Podopieczni Szymona Hartmana wygrali zaledwie 1 mecz z 7 rozegranych. GKS Tychy natomiast zanotował drugie kolejne zwycięstwo (oba z zespołami akademickimi) i wciąż zachowuje jeszcze matematyczne szanse na utrzymanie.
Dodatkowe informacje
- Źródło: Jakub Lempski
Etykiety

