Rozmowa z Adamem Krygerem / Orange Sport

Rekord przywozi do domu radosną nowinę!

Niech sobie różne Wisły i Gatty strzelają po naście goli w meczu - Rekordowi mistrzostwo Polski dało skromne 1:0 w Chojnicach, notabene już szóste jednobramkowe zwycięstwo podopiecznych Adama Krygera w tym sezonie.

Red Devils Chojnice
Rekord Bielsko-Biała

Red Devils Chojnice - Rekord Bielsko-Biała
0:1

 
Meczu, który zdecydował o tytule, na pewno nie można nazwać wielkim widowiskiem. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał, za sprawą Piotra Szymury, Rekord oddał dopiero w 12. minucie. Łukasz Błaszczyk bez problemów z nim sobie poradził. Wcześniej dwie w miarę dobre sytuacje miał Jakub Mączkowski, gdy nie wykorzystał prostopadłych podań kolegów i posyłał piłkę obok bramki, będąc jednak w mało komfortowej sytuacji. W drugich dziesięciu minutach lekką optyczną przewagę zaczęli osiągać goście, ale Radek Polasek, Paweł Machura i Rafał Franz nie znaleźli sposobu na otwarcie wyniku. I na dobrą sprawę do tych kilku sytuacji można streścić całą pierwszą część gry.

Od mocniejszego uderzenia drugą połowę rozpoczęli gospodarze. Dominik Solecki znalazł wreszcie minimalną lukę pomiędzy niemal bezbłędnie przesuwającą się dotąd obroną rywali, huknął z dystansu, lecz zasłonięty Aleksander Waszka zdołał odbić piłkę. Goście skupiający się dotąd głównie na defensywie zaczęli zaś przekuwać w czyn powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak. W 26. minucie Michał Marek z dużym spokojem zwiódł Witalija Koleśnika i miał przed sobą tylko Błaszczyka, lecz ten kolejny raz udowodnił, że działacze Red Devils zatrudniając go wcale nie przepłacili. Umiejętnie skrócił kąt i zlikwidował zagrożenie, niestety dla swojej drużyny dając się pokonać 3 minuty później. Dograną na środek piłkę wykorzystał wówczas Machura (ileż ten zawodnik znaczy dla zespołu...) i przyjezdni wyszli na prowadzenie. Najlepszą okazję do wyrównania miał Koleśnik, gdy w 31. minucie egzekwował rzut wolny. Na jego nieszczęście dobry strzał tuż przy słupku Marek zablokował na linii bramkowej. 4 minuty później Rekordziści dwukrotnie nie wykorzystywali okazji na podwyższenie. Za pierwszym razem wgrania wzdłuż bramki Machury nie wykorzystał Franz, za drugim Polasek po dynamicznym wejściu w pole karne trafił wprost w Błaszczyka. Wycofanie bramkarza na niecałe 5 minut przed końcem nic nie zmieniło, bo i zmienić nie mogło. Bielszczanie radzili sobie i z szybkością Wadima Iwanowa, i w późniejszej fazie z przebojowością Łukasza Sobańskiego.

Traf chciał, że po raz drugi mistrz Polski wyłaniany jest na parkiecie w Chojnicach. Rok temu swoje mistrzostwo świętowała po play-offach Wisła, tym razem szampan polał się po wygranej Rekordu. "Bądź gościnny jak chojniczanin" (copyright by Tadeusz Danisz), mogą sobie mówić gospodarze, których po słabej grze z defensywnie nastawionym Rekordem trudno podejrzewać o wygraną w ostatniej kolejce z rozpędzoną bramkostrzelną maszyną z Krakowa. Ale to jest tylko futsal. Może tym razem Wiślacy po zakończeniu sezonu w Chojnicach będą mieli kwaśne miny?