Rozmowa z Adamem Krygerem /
Orange Sport
Rekord przywozi do domu radosną nowinę!
Niech sobie różne Wisły i Gatty strzelają po naście goli w meczu - Rekordowi mistrzostwo Polski dało skromne 1:0 w Chojnicach, notabene już szóste jednobramkowe zwycięstwo podopiecznych Adama Krygera w tym sezonie.
Od mocniejszego uderzenia drugą połowę rozpoczęli gospodarze. Dominik Solecki znalazł wreszcie minimalną lukę pomiędzy niemal bezbłędnie przesuwającą się dotąd obroną rywali, huknął z dystansu, lecz zasłonięty Aleksander Waszka zdołał odbić piłkę. Goście skupiający się dotąd głównie na defensywie zaczęli zaś przekuwać w czyn powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak. W 26. minucie Michał Marek z dużym spokojem zwiódł Witalija Koleśnika i miał przed sobą tylko Błaszczyka, lecz ten kolejny raz udowodnił, że działacze Red Devils zatrudniając go wcale nie przepłacili. Umiejętnie skrócił kąt i zlikwidował zagrożenie, niestety dla swojej drużyny dając się pokonać 3 minuty później. Dograną na środek piłkę wykorzystał wówczas Machura (ileż ten zawodnik znaczy dla zespołu...) i przyjezdni wyszli na prowadzenie. Najlepszą okazję do wyrównania miał Koleśnik, gdy w 31. minucie egzekwował rzut wolny. Na jego nieszczęście dobry strzał tuż przy słupku Marek zablokował na linii bramkowej. 4 minuty później Rekordziści dwukrotnie nie wykorzystywali okazji na podwyższenie. Za pierwszym razem wgrania wzdłuż bramki Machury nie wykorzystał Franz, za drugim Polasek po dynamicznym wejściu w pole karne trafił wprost w Błaszczyka. Wycofanie bramkarza na niecałe 5 minut przed końcem nic nie zmieniło, bo i zmienić nie mogło. Bielszczanie radzili sobie i z szybkością Wadima Iwanowa, i w późniejszej fazie z przebojowością Łukasza Sobańskiego.
Traf chciał, że po raz drugi mistrz Polski wyłaniany jest na parkiecie w Chojnicach. Rok temu swoje mistrzostwo świętowała po play-offach Wisła, tym razem szampan polał się po wygranej Rekordu. "Bądź gościnny jak chojniczanin" (copyright by Tadeusz Danisz), mogą sobie mówić gospodarze, których po słabej grze z defensywnie nastawionym Rekordem trudno podejrzewać o wygraną w ostatniej kolejce z rozpędzoną bramkostrzelną maszyną z Krakowa. Ale to jest tylko futsal. Może tym razem Wiślacy po zakończeniu sezonu w Chojnicach będą mieli kwaśne miny?
Etykiety

