Podsumowanie 1. kolejki ekstraklasy - Mateusz Mika fot. K. Janczak (www.pniewy24.pl)

Podsumowanie 1. kolejki ekstraklasy - Mateusz Mika

Pierwsza kolejka ekstraklasy nie przyniosła niespodzianek - ocenia Mateusz Mika. Mistrz Polski z Akademią FC Pniewy, a obecnie gracz Gatty Active Zduńska Wola uważa, że o miejsca na podium powalczy 5 zespołów, a Gwiazda Ruda Śląska, z którą grał na inaugurację, może urwać punkty każdemu.

Jak ci się grało, po tak długim rozbracie z ekstraklasą?
- Było ciężko. Poziom ligi, poszczególnych drużyn i zawodników przez te dwa lata podniósł się. Tremy nie czułem, ale będę potrzebował kilku meczów w lidze, aby złapać odpowiedni rytm. Co innego sparingi, co innego liga. Mam nadzieję, że będę dostawał jak najwięcej szans gry. Starałem się w pierwszym meczu po tak długiej przerwie dobrze grać w obronie, nie tracić piłek w ataku, pomóc drużynie. Dobrze funkcjonować w mojej czwórce, w której grałem. Nie chodziło mi o to, żeby się jakoś specjalnie wyróżniać. Zresztą liderami w mojej czwórce są dwa Michały - Marciniak i Szymczak. Świetni zawodnicy, jedni z lepszych w Polsce. Starałem się grać pod nich, a oni byli doskonale dysponowani i zrobili różnicę na boisku. Ważne było, aby zespół wygrał mecz. Wszystko się udało.

Możesz spróbować ocenić siłę Gatty i Gwiazdy po tym meczu?
- Gwiazda to bardzo silna drużyna. Mają niezłych indywidualnie zawodników. Zawsze tam było dobre szkolenie młodzieży i ta młodzież wsparta doświadczonymi futsalistami stworzyła bardzo groźny zespół. Są w stanie wygrać w lidze z każdym. W meczu z nami Gwiazda zagrała dobre spotkanie i postawiła trudne warunki. Było nam bardzo ciężko grać. Zrealizowaliśmy jednak założenia przedmeczowe. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i nie dopuściliśmy Gwiazdy do wielu groźnych sytuacji. Mieli problem, aby zbliżyć się pod naszą bramkę i poważnie zagrozić. Sami byliśmy skuteczni. Strzeliliśmy 4 gole i stworzyliśmy jeszcze kilka okazji do zdobycia gola. Mogliśmy wygrać wyżej.

Czy zaskoczyły cię któreś wyniki inauguracyjnej kolejki?
- W pierwszej kolejce nie było niespodzianek. Zespoły uchodzące za faworytów w starciach z teoretycznie słabszymi drużynami wygrały. Wysoko zwyciężyła Pogoń 04 na terenie, który uchodził dla nich za ciężki. W pozostałych spotkaniach wyniki były sprawą otwartą. Nie było spektakularnych wysokich wyników. Dla mojej drużyny dobry jest remis w meczu Rekordu z Wisłą.

Właśnie - oglądałeś to spotkanie?
-
Oglądałem. Mecz stał na wysokim poziomie. Bardzo dobry szybki mecz. Wysokie tempo. Indywidualnie każdy zawodnik pokazał duże umiejętności. Rekord widziałem na żywo na meczach UEFA Futsal Cup - zagrali swoje. Mają wyćwiczone akcje w ataku, które próbowali grać. Dużo piłek na pivotów, zwłaszcza na Franza, który się tam wyróżnia i jest bardzo groźny. Duże doświadczenie i wielkie umiejętności Janovsky'ego i Machury, którzy indywidualną akcją i świetnym podaniem potrafią stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Dla mnie w Rekordzie najlepszy był w meczu z Wisłą Andrzej Szłapa. Trochę się wyłamuje ze schematów, ale jest tak dobry i doświadczony, że zawsze wie, gdzie ma się znaleźć, i co zrobić na boisku. Lepsze wrażenie zrobiła na mnie jednak Wisła w tym meczu. Podobało mi się jak - zwłaszcza w drugiej połowie - bardzo szybko poruszali się po boisku i kombinacyjnie rozgrywali piłkę, nawet pod dużym pressingiem Rekordu, i w trudnych sytuacjach na swojej połowie. Nie wybijali piłek, tylko do końca rozgrywali po ziemi. Zwłaszcza czwórka z Pawłem Budniakiem i nowymi zawodnikami z Ukrainy. Pierwszy raz na polskich parkietach u nas w lidze widziałem taki sposób grania. Dobrze wyglądał w tym meczu również Marcin Czech. Szybkość i dynamika jego akcji robiły wrażenie. Świetne dryblingi i groźne strzały z każdej pozycji wyróżniały w tym meczu Romana Wachułę - najlepszego moim zdaniem w szeregach Wisły.

Kto zatem jest twoim faworytem do mistrzostwa?
- Dla mnie po pierwszych meczach największe wrażenie zrobiła Wisła, więc stawiam ich jako pierwszych faworytów do tytułu. Rekord widziałem na UEFA Futsal Cup. Uważam, że są świetni. Mogą wygrać tytuł, ale stawiam ich na drugim miejscu ze względu na to, jak wypadli na początku sezonu w starciach z Wisłą. Na trzecim miejscu stawiam Pogoń. Bo w pierwszym meczu zrealizowali założenia przedsezonowe trenera Żebrowskiego, aby słabszych od siebie rywali pewnie ogrywać. Być może, mimo ciężkiego zadania, jakim jest bycie grającym trenerem i prowadzenie kolegów, Łukasz ma jednak pomysł na zespół i wie jak dotrzeć do chłopaków. Pierwsza kolejka pokazała, że tak. Na czwartym miejscu stawiam mój zespół - Gattę. Mamy bardzo dobrych doświadczonych zawodników. Dobrze pracujemy na treningach. Jeżeli przełożymy na mecze ligowe taktykę, nad którą pracujemy na treningach, jeżeli będziemy walczyć w każdym meczu i będziemy skoncentrowani - jesteśmy w stanie włączyć się do walki o tytuł. Na piątym miejscu stawiam GAF Jasna Gliwice. Dobre przedsezonowe wzmocnienia. Piękna hala. Apetyt i klimat na sukces. Z tych pięciu drużyn wyłoni się mistrz Polski.

A jakie są też twoje indywidualne cele na sezon?
- Chciałbym przede wszystkim pomóc chłopakom w walce o punkty w lidze. Chciałbym się prezentować dobrze w każdym meczu. Tak, aby w Gatcie wszyscy byli zadowoleni z mojej gry. Mój zespół ma swoich liderów. Ja nim nie będę. Przyszedłem wspomóc obecnych i byłych reprezentantów Polski. Takich zawodników jak Milewski, Stanisławski, Sobalczyk, Krawczyk czy Olejniczak. Myślę, że potrafię z nimi dobrze współpracować, ale też wypełniam pewną lukę. Jestem zawodnikiem o innej charakterystyce, niż obecni już w klubie i mam nadzieje, że dam trenerowi kilka dodatkowych rozwiązań taktycznych, które będą potrzebne w niektórych meczach.

Na koniec - czy masz może zamiar wrócić do bloga?
Do pisania bloga o futsalu na pewno nie wrócę. Kiedy zaczynałem go pisać, byłem nieznanym zawodnikiem w futsalu. Moim celem było to, aby stać się bardziej rozpoznawalnym i myślę, że cel osiągnąłem. Ale poparłem to też osiągnięciami sportowymi. Myślę, że wtedy środowisko futsalu nie było gotowe na coś takiego. Teraz blogi, twitery, konta na facebooku są czymś normalnym. W swoim czasie prezes Futsal Ekstraklasy pisał blog Janusz Szymura. Co chwilę oglądam wpisy chłopaków, jak to jadą na mecz lub wracają, jaki wynik. Są zdjęcia chłopaków ze zgrupowań kadry. Teraz jest to normalne. Wtedy nie było, dlatego wspólnie z działaczami Akademi FC Pniewy postanowiliśmy, że dla klubu i mojej osoby lepiej będzie na jakiś czas to zakończyć i tak się stało. Ale przez ten czas nabrałem też pokory. Przekonałem się, że w Polsce jest wiele osób, które znają się na futsalu lepiej ode mnie i bardziej nadają się do tego, aby udzielać się publicznie i wypowiadać na temat futsalu. Dlatego do tematu nie wracam.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w Gatcie.