Gdańszczanie szokują. Pogrom Euromastera
Sobotni pojedynek w Gdańsku to nie miał być "spacerek" dla solidnie grającej dotąd ekipy z Głogowa, ale absolutnie nikt się nie spodziewał, że AZS UG w takim stylu zdemoluje drużynę Tomasza Trznadla. Losy pojedynku de facto były rozstrzygnięte już w 8. minucie, gdy piątą bramkę dla gospodarzy zdobył Paweł Friszkemut.
Goście do Gdańska przyjechali w osłabionym składzie, bez pauzujących za kartki Dariusza Pieczyńskiego i Piotra Pietruszko, a także bez Grzegorza Nowaka. jednak jak sami mówili po spotkaniu, to nie w tym należy doszukiwać się przyczyn porażki. A to, że będzie to bardzo trudny mecz dla Euromastera było wiadomo już po kilku minutach gry. W 4. minucie pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Maciej Osłowski. Mogło się wydawać, że pierwszy gol dla UG obudzi rywali, jednak nic bardziej mylnego. Pomiędzy szóstą a ósmą minutą trafiali jeszcze Poźniak (dwukrotnie), Friszkemut i Depta. W 8. minucie meczu było więc już 5:0 dla AZS-u, co oznaczało bardzo trudny powrót dla gości. Gdy wydawało się, że gracze z Głogowa podnoszą się powoli po tych ciosach i rozpoczną nadrabianie strat jeszcze przed przerwą, na 6:0 podwyższył w 17. minucie Osłowski i takim właśnie wynikiem skończyła się pierwsza połowa, a kibice na trybunach patrząc na tablicę wyników przecierali oczy.
Druga część meczu rozpoczęła się od gry z wycofanym bramkarzem drużyny gości. Rolę tę pełnił Łukasz Pieczyński. Pierwsze minuty to spokojne rozgrywanie akcji przez KGHM, jednak z każdą chwilą na boisku robiło się coraz bardziej nerwowo. W 27. minucie Daniel Lebiedziński dał sygnał do ataku zdobywając bramkę na 1:6, jednak jak się później okazało, było to wszystko, na co stać było Chrobrego. Wynik 6:1 niedostatecznie jednak satysfakcjonował gdańszczan, którzy bezlitośnie wykorzystywali błędy przy grze w przewadze i zdołali zdobyć jeszcze trzy bramki. Na 7:1 trafił Mateusz Wesserling, a później hat-tricki skompletowali Osłowski i Poźniak.
Mimo nieudanej rundy, takie zakończenie roku może niewątpliwie sprawić, że święta w damach gdańskich futsalistów będą spokojniejsze. Załamany był za to Tomasz Trznadel. - Zagraliśmy bardzo słabo. Oczywiście mieliśmy swoje sytuacje, ale dziś nie trafialiśmy nawet do pustej bramki. Przepraszam wszystkich fanów futsalu w Głogowie - powiedział trener gości dla portalu miedziowe.pl. - Na pewno ta wpadka nie może zatrzeć dobrego wrażenia po udanych występach w tym sezonie. Udowodnimy jeszcze, że porażka w Gdańsku to jedynie wypadek przy pracy - dodał szkoleniowiec z Głogowa. Jego drużyna zakończyła rundę jesienną na 6. pozycji. Gdańszczanie, mimo wygranej, nadal są ostatni, ale mają już tylko 4 punkty straty do zajmującej "barażowe" miejsce Gwiazdy Ruda Śląska.
Dodatkowe informacje
- Źródło: Jakub Lempski, miedziowe.pl

