Gatta gubi punkty w Katowicach
Gatta prowadziła już 2:0 w Katowicach, a jednak zeszła z boiska pokonana. Trenerów drużyny ze Zduńskiej Woli nie zadowolił w końcówce remis, wycofali bramkarza, ale skończyło się to strzałem do pustej bramki i 314. golem w ekstraklasie Błażeja Korczyńskiego.
W ostatnim czasie problemy z kartkami mieli miejscowi zawodnicy. W tej kolejce pauzować musiał kapitan Robert Gładczak. Ekipa gości zagrała natomiast w niemal najmocniejszym ustawieniu, a w pierwszym składzie znalazło się miejsce dla niezwykle skutecznego Michała Marciniaka. Spotkanie od ławki rozpoczął z kolei najskuteczniejszy piłkarz Gatty i całej ekstraklasy - Daniel Krawczyk.
Początek spotkania nie obfitował w wiele sytuacji podbramkowych. Oba zespoły grały uważnie w defensywie i starały się umiejętnie konstruować ataki pozycyjne. Warto podkreślić, że do jedenastej minuty katowiczanie jak i przyjezdni mieli na koncie po dwa przewinienia. Pierwsze groźne akcje stworzone były pod bramką Marcina Szewczyka. Najpierw w 6. minucie uderzenie Łukasza Kusia z siódmego metra zostało kapitalnie sparowane przez bramkarza gości na korner, a później golkiper wybronił także strzał z woleja Krzysztofa Piskorza. W odpowiedzi Daniel Krawczyk próbował szczęścia w 7. minucie z dystansu, jednak na linii bramkowej fenomenalnie zachował się Rafał Krzyśka. Już w 8. minucie pojedynku mieliśmy pierwsze napomnienie, które otrzymał Błażej Korczyński. Trener gospodarzy zdecydowanie zbyt ostro potraktował w starciu najskuteczniejszego zawodnika gości, dostał żółtą kartkę, która wykluczy go z kolejnego starcia - z krakowską Wisłą. To co najważniejsze w tej części gry, wydarzyło się w 12. minucie, kiedy to Paweł Barański fatalnie zachował się przy wyprowadzaniu futbolówki z własnej połowy boiska. Przejął ją wtedy Mariusz Milewski, popędził w kierunku bramki Krzyśki i mierzonym strzałem po dalszym rogu skierował ją do siatki. Po tej bramce gra wyraźnie się zaostrzyła, a konsekwencją tego wszystkiego była pod koniec pierwszej połowy żółta kartka dla Jędrzeja Jasińskiego i szóste przewinienie AZS UŚ Katowice w tej połowie. Do przedłużonego rzutu karnego podszedł Daniel Krawczyk, jednak nie zdołał on pokonać idealnie ustawionego na linii bramkowej golkipera miejscowego teamu.
Trenerzy obu ekip mieli z pewnością wiele do powiedzenia swoim piłkarzom w przerwie. Na drugą odsłonę wyszli oni bardzo zmotywowani i gotowi do prawdziwego boju. Pierwszy sygnał gospodarzom do ataku dał ich trener, jednak nie zdołał dwukrotnie w doskonałej sytuacji pokonać dobrze dysponowanego Marcina Szewczyka. Później przez dłuższy okres czasu mieliśmy na boisku wiele niedokładności, aż nadeszła 26. minuta. Wtedy to właśnie bramkę zdobył Daniel Krawczyk, który tylko dostawił nogę po dokładnym wgraniu z rzutu rożnego. Tym samym AZS UŚ Katowice był postawiony niemal pod ścianą w walce o punkt w tym pojedynku. Nie trzeba było jednak zbyt długo czekać na bramkę kontaktową gospodarzy. Już minutę później po mocnym wstrzeleniu futbolówki w pole karne Gatty Paweł Barański pocelował w słupek. Na jego szczęście z dobitką pospieszył Jasiński i potężnym strzałem z bliskiej odległości otworzył wynik po stronie miejscowych. Wkrótce goście byli bliscy zdobycia trzeciej bramki, jednak ani Arkadiusz Szypczyński, ani Mariusz Milewski nie zdołali pokonać reprezentacyjnego golkipera polskiej kadry. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak też było w tym przypadku. Piłkę na dziesiątym metrze otrzymał Łukasz Kuś i potężnym strzałem pokonał bezradnego w tej sytuacji Szewczyka. Remis na 11 minut przed ostatnią syreną zwiastował wielkie emocje do samego końca.
W 30. minucie spory błąd na własnej połowie popełnił Michał Szymczak i o mały włos nie wpakował futbolówki do własnej siatki. Zduńskowolanin starał się wybić piłę na korner po dokładnym dośrodkowaniu Piskorza, a brakło centymetrów i trafiłby do bramki Szewczyka. Kolejne minuty to festiwal niewykorzystanych szans gości i kapitalnych parad Rafała Krzyśki. Próbowali go pokonać kilkukrotnie kolejno Marciniak, Krawczyk i Milewski, jednak golkiper gospodarzy za każdym razem w nieprawdopodobny sposób bronił uderzenia rywali.
W międzyczasie napomniani zostali Olejniczak, Bednarczyk oraz Piskorz. Szczególnie przewinienie tego drugiego było niepotrzebne, gdyż był to szósty faul jego drużyny. Do przedłużonych rzutów karnych podchodzili kolejno Mariusz Milewski oraz Michał Szymczak, ale nie zdołali trafić do katowickiej bramki. W 37. minucie meczu miała miejsce kluczowa dla losów spotkania decyzja gości. Zdecydowali się oni wycofać bramkarza, a w jego miejsce wprowadzić kolejnego rozgrywającego. Przez 3 minuty nie zdołali jednak stworzyć sobie niemal żadnej sytuacji strzeleckiej, natomiast już w samej końcówce katowiccy piłkarze otrzymali nagrodę za swoją walkę i ambicję. Pół minuty przed syreną Błażej Korczyński najpierw z połowy boiska trafił w słupek, a później już nie pomylił się, mijając zawodnika Gatty i trafiając do pustej bramki. Tym samym AZS UŚ Katowice zgarnął w czwartkowym pojedynku komplet punktów.
Po meczu oba zespoły podziękowały sobie za piękne widowisko i załamani piłkarze ze Zduńskiej Woli zeszli szybko do szatni. Gospodarze natomiast długo nie mogli uwierzyć w to, czego dokonali. Świętowali na środku hali swoje zwycięstwo i wydostanie się ze strefy barażowej. Do wywiadu pomeczowego poproszony został Rafał Krzyśka, który dokonywał cudów w bramce Akademików i uchronił tą drużynę przed stratą punktów. Golkiper miejscowego zespołu nie krył radości, ale też jest świadomy tego, że jego team czeka jeszcze wiele trudnych przepraw w tym sezonie.
Dzięki tej wygranej katowiczanie awansowali na ósmą pozycję w tabeli. Gatta Active nadal ma trzy oczka straty do Wisły Krakbet Kraków, ale w przypadku zwycięstwa krakowian w niedzielę, ten dystans jeszcze się powiększy.
Etykiety
- Ekstraklasa
- RELACJA
- AZS UŚ Katowice
- Gatta Zduńska Wola
- Wojciech Sopur
- Robert Gładczak
- Michał Marciniak
- Daniel Krawczyk
- Łukasz Kuś
- Marcin Szewczyk
- Krzysztof Piskorz
- Rafał Krzyśka
- Błażej Korczyński
- Paweł Barański
- Mariusz Milewski
- Jędrzej Jasiński
- Arkadiusz Szypczyński
- Marcin Olejniczak
- Mateusz Bednarczyk

