Tomasz Kriezel i Sebastian Wojciechowski znów mieli powody do świętowania
fot. Aleksander Knitter (FotoChojnice.pl)
Chojniczanie potwierdzają aspiracje
Bez problemów Czerwone Diabły z Chojnic pokonały w niedzielę AZS UŚ Katowice, windując się na sam szczyt tabeli. Warto podkreślić, że dawno gra gospodarzy nie wyglądała tak rewelacyjnie.
Gospodarze na prowadzenie wyszli błyskawicznie, bo już po półtorej minuty gry Łukasz Sobański został wyprowadzony na czystą pozycję i nie dał szans Rafałowi Krzyśce. W odpowiedzi swoich sił próbował Paweł Barański, w 4. minucie uderzając groźnie ze środka - prosto jednak w środek bramki, w Mario Modrusana. Trzy minuty później było już 2:0 - po dobrze rozegranym rzucie rożnym Krzyśka mógł tylko odprowadzić wzrokiem piłkę świetnie przymierzoną przez Wadima Iwanowa. Błażej Korczyński od razu wziął czas. Jego drużyna wyglądała tak, jakby przez rok, od porażki w Chojnicach 3:9, nie nastąpiły w niej żadne zmiany. A tych przecież było bez liku, poczynając od samej zmiany na stanowisku trenera. To podziałało. W poprzeczkę z daleka uderzył Robert Gładczak, a po chwili jeszcze bliżej kontaktowego trafienia był Tomasz Dura. Nowy Azetesiak stanął przed stuprocentową szansą, gdyż wystarczyło wepchnąć piłkę do siatki na długim słupku, ale w ostatniej chwili zablokował ją powracający Modrusan. I to było na tyle, jeśli chodzi katowiczan w tej połowie. W 11. minucie podwyższyć wynik mógł Iwanow, po asyście Sobańskiego. Dwie minuty później świetnego wgrania w pole karne nie wykorzystał Oleksandr Bondar, a na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy gospodarze nie wykorzystali kontry 3 na 1. Ale ich przewaga nie podlegała dyskusji. Udokumentował to 12 sekund przed syreną Bondar, po koronkowej akcji i wystawieniu piłki przez Sobańskiego na długi słupek.
Druga część gry rozpoczęła się tak, jak skończyła pierwsza, bo miejscowym trzy bramki to dalej było mało. Nie minęła minuta gry, kiedy zmyślnie w pole karne wypuszczony został Michal Holy. Świetną interwencją na przedpolu mógł popisać się w tej sytuacji Rafał Krzyśka. Po minucie w słupek huknął Łukasz Sobański, a katowicki bramkarz zablokował dobitkę Oleksandra Bondara. W rewanżu kontrę Jędrzeja Jasińskiego zatrzymał Mario Modrusan. W 24. minucie było już 4:0 po kolejnej koronkowej akcji, asyście Sebastiana Wojciechowskiego i trafieniu do "pustaka" Marco Aurelio. Katowiczanie w końcu spięli się i próbowali strzelić choć honorową bramkę. W ich grze brakowało jednak dokładności i konsekwencji. Nawet bowiem gdy wychodzili z niebezpiecznie zapowiadającymi się kontrami, kończyło się na ogół jakimś podaniem za plecy i jękiem zawodu na ich ławce. Tymczasem w 32. minucie goście zapisali na swoim koncie 5. przewinienie i kibice - tak jak przed tygodniem - zaczęli się szykować na przedłużone karne. Ale nie tym razem - Bondar, po kolejnej asyście "Wojciecha" podwyższył na 5:0 w jak najbardziej klasyczny sposób. Po chwili na równie dobrą pozycję Tomasz Kriezel wyprowadził Jakuba Mączkowskiego, ten jednak zmarnował swoją okazję. Chojniczanie byli już na tyle pewni zwycięstwa, że mogli sobie pozwolić na poćwiczenie gry w przewadze. Kolejnych goli już to nie przyniosło. Świetną sytuację miał też po drugiej stronie Marcin Minkus, który nieco przypadkowo, ale wyszedł na pozycję sam na sam z Modrusanem i trafił... w słupek.
W grze gospodarzy widać było znaczną różnicę w porównaniu do zeszłotygodniowego starcia z FC Toruń. Po intensywnych przygotowaniach Vlastimila Bartoska chojniczanie mogą okazać się drużyną, która w swojej hali będzie niepokonana. Weryfikacja umiejętności Czerwonych Diabłów nastąpi jednak dopiero na wyjazdach. Jeśli za tydzień uda się im wywieźć punkty z Bielska-Białej, to potwierdzą swoje aspiracje do medali.
Etykiety
- Ekstraklasa
- Red Devils Chojnice
- AZS UŚ Katowice
- Łukasz Sobański
- Rafał Krzyśka
- Paweł Barański
- Mario Modrušan
- Wadim Iwanow
- Błażej Korczyński
- Robert Gładczak
- Tomasz Dura
- Oleksandr Bondar
- Michal Holý
- Jędrzej Jasiński
- Sebastian Wojciechowski
- Marco Aurelio De Araujo Ribeiro
- Tomasz Kriezel
- Jakub Mączkowski
- Marcin Minkus
- Vlastimil Bartošek

27.09.2015 godz. 18:00