Skrót meczu
Lepsi zawodnicy grają w Gatcie
Po raz ostatni AZS UŚ Katowice przegrał na własnym parkiecie niemal równo rok temu - 29 listopada 2014 roku uległ Wiśle Krakbet Kraków 3:5. Aż do teraz twierdza Katowice pozostawała niezdobyta. Szturmem wzięła ją dopiero Gatta Active Zduńska Wola.
Mecz AZS-u UŚ Katowice z Gattą Active Zduńska Wola zapowiadał się niezwykle ciekawie z kilku względów. Katowiczanie na własnym obiekcie nie przegrali od niemal roku ligowego spotkania, a do tego w samym obecnym sezonie wygrali w Szopienicach trzy spotkania i tylko jedno zremisowali. Zduńskowolanie z kolei aby myśleć o kontakcie z pierwszym miejscem musieli ten mecz wygrać. Już zdecydowanie zbyt często aspirant do mistrzostwa Polski tracił punkty w wyjazdowych meczach obecnej kampanii ligowej. Wszystko więc wskazywało, że właśnie ta rywalizacja będzie najciekawsza ze wszystkich spotkań dziewiątej kolejki.
Początek meczu w Katowicach rozgrywany był w bardzo płynnym tempie. Oba zespoły skupiały się na swojej dobrej grze, a nie na szukaniu fauli. Do piątej minuty ciężko było wskazać drużynę lepszą, ale właśnie wtedy w odpowiednim miejscu znalazł się Daniel Krawczyk, który dobił strzał Michała Marciniaka i bez trudu z bliska skierował piłkę do siatki Rafała Krzyśki. Szybko mogli odpowiedzieć Akademicy, ale po faulu na siódmym metrze na Tomaszu Szczurku nie zdołali oni skutecznie wykonać stałego fragmentu gry. W 7. minucie prowadzenie gości podwyższył Michał Szymczak, który po dograniu z rzutu rożnego bez problemów mocnym strzałem pokonał reprezentacyjnego bramkarza miejscowych. W kolejnych minutach atakowali niemal tylko przyjezdni i przyniosło to efekt w 12. minucie. Swoją wysoką dyspozycję udokumentował trafieniem Arkadiusz Szypczyński. Do końca tej połowy zdecydowanie lepiej prezentującym się teamem była Gatta, która mogła podwyższyć niejednokrotnie prowadzenie, ale bardzo dobrze spisywał się w bramce katowiczan Krzyśka.
Miejscowy zespół przyzwyczaił swoich fanów, że zdecydowanie lepiej spisuje się w drugich połowach spotkań. Nie inaczej było tym razem, gdyż już w 22. minucie pierwsze trafienie w obecnym sezonie zanotował Jędrzej Jasiński. Trafił on do siatki z najbliższej odległości, po mocnym strzale z rzutu wolnego Roberta Gładczaka. Bramka ta zdecydowanie zmotywowała gości do lepszej gry w drugiej odsłonie rywalizacji i już 3 minuty później Marcin Stanisławski ponownie wyprowadził swój zespół na trzybramkowe prowadzenie. Nadzieja gospodarzy mogła jeszcze pojawić się w 28. minucie spotkania, kiedy to stan przewinień wynosił 1:4. Od tego momentu zdecydowanie uważniej w defensywie zaczęli grać przyjezdni i do końca spotkania ani razu nie przekroczyli przepisów. Na 4 minuty przed końcem meczu wicemistrz Polski wyprowadził jeszcze kapitalną kontrę i ustalił wynik rywalizacji na 1:5. Po bardzo dobrym zagraniu Igora Sobalczyka na listę strzelców wpisał się kolejny raz Daniel Krawczyk.
Gatta była w tej rywalizacji drużyną wyraźnie lepszą i wynik dokładnie odzwierciedla boiskowe wydarzenia. Akademicy zdawali się przejść kompletnie obok spotkania i zabrakło w ich poczynaniach agresji oraz woli walki. Wyróżnić należy jednak Rafała Krzyśkę, bez którego wynik w Katowicach mógł być nawet dwucyfrowy. Drużyna Stanisławskiego i Wojciecha Sopura udowodniła tym spotkaniem, że ma zamiar walczyć o mistrzowski tytuł w obecnym sezonie. Do tego podkreślić należy wzrastającą stale formę Mateusza Olczaka oraz Arkadiusza Szypczyńskiego, którzy coraz odważniej poczynają sobie na futsalowych parkietach.
Etykiety

23.11.2015 godz. 19:30