Największy futsalowy baner w Polsce zawisnął przy placu Powstańców Śląskich we Wrocławiu Największy futsalowy baner w Polsce zawisnął przy placu Powstańców Śląskich we Wrocławiu fot. Orzeł Jelcz-Laskowice

Sebastian Bednarz: Nie ma dyscyplin niszowych, są tylko słabiej wypromowane

- Nie jestem zwolennikiem mówienia, że futsal jest dyscypliną niszową. Nie ma dyscyplin niszowych, są tylko słabiej wypromowane - mówi Sebastian Bednarz z Orła Jelcz-Laskowice. - Futsalowi potrzeba mocnego i sprawnego marketingu - dodaje organizator turnieju Beyer Futsal Masters 2017, w którym zagra między innymi futsalowa FC Barcelona.


Panie Sebastianie, w jednym z wywiadów powiedział pan, że nie chce pan się przeobrazić w działacza, którego za 20 lat ktoś nazwie „leśnym dziadkiem”. Obiegowo tak mówi się o zasiedziałych na stołkach działaczach centrali piłkarskiej. Czy to ma jakiś związek? Bo wiem, że przynajmniej dwa razy był pan blisko członkostwa związkowej komisji futsalu, ale z różnych powodów tak nie stało się.

- To nie tak, że nie chcę przeobrazić się w działacza. Wręcz nie lubię być nazywany działaczem – bardziej pasuje mi określenie pasjonat, gdyż robię to z wielkiej pasji i tą pasją staram się zarażać innych. Futsal to wspaniała dyscyplina. Dyscyplina która zasługuje na duże zainteresowanie, ale aby do tego doszło, trzeba dużo pracy. Miło słyszeć, że byłem blisko komisji futsalu. Od kilku lat jestem wiceprzewodniczącym Komisji ds. Futsalu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej i wspólnie z przewodniczącym komisji Januszem Cyganem (wcześniej z Gienkiem Gruszką) realizujemy plan popularyzacji futsalu w naszym województwie. Najważniejsze, że mamy wielkie wsparcie od prezesa Dolnośląskiego ZPN, pana Andrzeja Padewskiego, gdyż wtedy łatwiej się pracuje.

Określa pan siebie jako pasjonata futsalu, sportu i aktywnego trybu życia. Jednak nie każdy pasjonat udziela wywiadu dla największej w Polsce gazety sportowej, jaką jest "Przegląd Sportowy". Czyli jest jakiś plan oprócz pasji.
- Sport jest w moim życiu od najmłodszych lat. Chyba nigdy nie opuściłem zajęć w-f. Choć obecnie już aktywnie nie gram w piłkę, to staram się być aktywny sportowo-rekreacyjnie. Biegam wiele na łonie natury, co pozwala mi oczyścić głowę i zebrać siły na kolejne ciekawe projekty. Jeżeli chodzi o wywiad w "Przeglądzie Sportowym", to bardzo cieszy mnie, że pojawił się tam futsal. Turniej, którego jesteśmy organizatorem, jest obecnie najlepszym turniejem w Polsce oraz jednym z najlepszych w Europie, więc nie dziwi zainteresowanie prasy sportowej. Celem nadrzędnym jest jednak promocja futsalu oraz projektu KS Orzeł Futsal. Każda osoba będąca częścią projektu KS Orzeł Futsal ma podobną ideę oraz cel, jakim są rozwój klubu i ciągłe doskonalenie, promocja.

Nie da ukryć się, iż wasz międzynarodowy turniej Futsal Masters robi wrażenie i to nie tylko topową obsadą. Mnie najbardziej cieszy, że mecze są grane w pełnym wymiarze czasowym. Proszę zdradzić, jak działa się, by ściągnąć znane zespoły do Polski? Może menedżerowie związkowi coś podpatrzą.
- Nie ma instrukcji – trzeba pokazać pasję. Naszym celem jest promocja dyscypliny. Dla drużyn z takich krajów, jak Hiszpania, Włochy czy Portugalia takie turnieje to nic nowego. Turniej Beyer Futsal Masters ma już swoją historię. Najważniejsze, że każdy zespół, który brał udział we wcześniejszych edycjach, chwalił organizację. To bardzo ważne, gdyż opinia idzie w świat. Z każdą kolejną edycją negocjacje są łatwiejsze, bo już każdy zna nasze podejście do futsalu. Większość europejskich drużyn wie, że na zakończenie lata jest ciekawy i mocno obsadzony turniej w Polsce. Turniej z roku na rok również się mocno rozwija. Sami sobie organizacyjnie podnosimy poprzeczkę, ale o to właśnie chodzi. Próbujemy dotrzeć do wielu ludzi i zainteresować ich dyscypliną, gdyż futsalowi bardzo potrzeba dobrego PR-u.

Dotychczas turniej był rozgrywany w Jelczu-Laskowicach. Najpierw były dwa zespoły zagraniczne, następnie trzy, a teraz mamy prawdziwą bombę – Barcelona, Napoli, czy Chrudim. Firmy w Europie futsalowej uznane. I jest też nowe miejsce - Wrocław. Czy to ma związek z obsadą? Czy kolejne edycje – liczę, że takie będą – pozostaną już we Wrocławiu?
- Turniej cały czas się rozwija – cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Aby temu podołać i otworzyć się szerszej publiczności, udało się turniej zorganizować we Wrocławiu. Nie bez znaczenia jest również aspekt logistyczno-kwaterunkowy. Cieszymy się, że będzie możliwość rozgrywania meczów turniejowych w Hali Orbita. Jeżeli chodzi o kolejne edycje – oczywiście mamy przygotowany już plan na edycję czwartą, a nawet na jubileuszową piątą. Jednak póki co najważniejsza jest dobra organizacja najbliższej, a dopiero po zgaszeniu świateł na Orbicie zaczniemy realizować kolejne cele.

Nie da się ukryć, iż poprzez udział Barcelony w turnieju futsal na chwilę znajdzie się na ustach mediów w Polsce. Ma szansę dotrzeć do osób, które dyscypliny za bardzo nie kojarzą. Tylko czy nie pozostanie to wymiarem chwili? Nie oszukujmy się, futsal nie jest popularny medialnie w naszym kraju. Co robić, by ten trend odwrócić?
- Nie jestem zwolennikiem mówienia, że futsal jest dyscypliną niszową. Nie ma dyscyplin niszowych, są tylko słabiej wypromowane. Futsalowi potrzeba mocnego i sprawnego marketingu. Futsal jest jedną z najbardziej masowo uprawianych dyscyplin sportowych w Polsce. Każde większe miasto w Polsce ma przynajmniej jedną ligę środowiskową. Może warto iść w tym kierunku i te kluby zachęcać do rozgrywek na szczeblu centralnym. FC Barcelona to marka, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jaka by to nie była sekcja - budzi emocje. Cieszę się, że zawodnicy z Katalonii pojawią się we Wrocławiu, gdyż to ważny element promocji dyscypliny. Oprócz FC Barcelony przyjedzie bardzo mocne Napoli czy Era-Pack. Obsada powinno przyciągnąć wszystkich, którzy interesują się futsalem ale także tych, którym do tej pory futsal był obcy. Chcemy tę drugą grupę osób zaprosić na halę, aby zobaczyli, jak piękną dyscypliną jest futsal. Dlatego staramy się zastosować mocny i masowy marketing imprezy, aby informacja o turnieju dotarła do każdego. Prasa, radio oraz - jak pewnie będący we Wrocławiu widzieli - ogromna reklama w centrum miasta mają być zachętą do wybrania się na Orbitę. Wielkie podziękowania w tym miejscu dla wszystkich naszych partnerów i sponsorów turnieju – bez nich nie była by możliwa taka promocja.

Z zainteresowaniem obserwuję pańskie działania futsalowe. Widzę w nich zamiar niekoniecznie opierający się na różnych komisjach, spółkach, by tę atrakcyjną grę wypromować. Zresztą kluby zdecydowanie lepiej radzą sobie z futsalem marketingowo oraz PR-owo, niż te narzucone im organizacyjnie "czapy". Może potrzeba większej samodzielności w tym całym systemie?
- Dla nas obecnie najważniejszy jest projekt KS Orzeł Futsal. Wszelkie działania i prace skoncentrowane są, aby nasz projekt rozwijał się w dalszym ciągu tak dynamicznie, jak do tej pory. Stawiamy sobie ambitne cele i wspólnie chcemy je realizować. Każdy klub ma swoją strategię i cele – dlatego każdy rozwija te tematy inaczej. My patrzymy się na siebie, ale trzymamy kciuki za wszystkie kluby oraz rozwój futsalu.

Rozmawiałem oraz rozmawiam z wieloma prezesami, trenerami klubów piłki trawiastej od ekstraklasy w dół i widzę, że trudno ich przekonać do poważnego wejścia na halę. Przecież nikt im nie podbierze tych młodych chłopaków, a futsalowe szkolenie będzie przydatne. Patrzmy chociażby na półwysep Iberyjski, gdzie taki połączony system daje dobre efekty.
- Futsal jest ważnym elementem szkolenia młodzieży, a wręcz dzieci – i od tego należałoby rozpocząć współpracę z klubami trawiastymi. Wiemy, jakie efekty może dać dla młodych adeptów piłki nożnej szkolenie poprzez futsal. Pozostaje kwestia współpracy i nić porozumienia pomiędzy trenerami piłki trawiastej oraz halowej. W naszej Akademii obecnie jest blisko 200 dzieci, które regularnie trenują futsal – a oprócz treningów na hali zdecydowana większość ma jeszcze treningi również w klubach trawiastych. Efekty tego będą niebawem widoczne, a najbardziej skorzystają na tym właśnie ci młodzi zawodnicy i przez ten pryzmat należy patrzeć. To my - akademie, trenerzy - jesteśmy dla tych dzieci, a nie na odwrót. {lodposition reklama2}Rozgrywki pierwszej ligi futsalowej jeszcze nie zaczęły się, a już krąży opinia, że Red Devils Chojnice oraz wasz Orzeł to główni kandydaci do ekstraklasowego awansu w swoich grupach. Wyznaję zasadę, że dopóki piłka w grze, a sędzia ma gwizdek w ustach nie ma co przyznawać punktów, ale nie oprę się pytaniu – co stanie się, jak nie uda się awansować?
- Miło słyszeć, że jesteśmy stawiani w gronie faworytów w walce o zwycięstwo, gdyż to znaczy, że widać naszą pracę nad rozwojem klubu. To będzie nasz trzeci sezon i chcielibyśmy, po sukcesie z poprzedniego sezonu, jakim było zajęcie drugiego miejsca, powalczyć w obecnym o wygranie ligi. Mamy wspaniałego trenera, świetny sztab, cudownych i głośnych kibiców oraz dzieci Akademii, dla których chcemy być wzorem. Pozostaje nam ciężko pracować, uczyć się i w każdym meczu walczyć o tzy punkty. Oczywiście liga zapowiada się bardzo ciekawie i nikt nam punktów nie odda. Każdy z zespołów chce wygrywać, gdyż o to chodzi w sporcie – więc póki piłka w grze, nie ma pewniaków. Wszystko trzeba udowodnić na boisku i to w przeciągu długich dziesięciu miesięcy ligowych, a ostatecznie zadecydują detale.

Orzeł zatrudnia hiszpańskiego trenera, czasami na meczu zasiada 1200 widzów oraz bywało, że niemal 30 000 oglądających przed telewizorami. Ciągle przybywa sponsorów klubowi. Pewnie wielu prezesów klubów ekstraklasy czytając to zazgrzyta zębami. Czyżby w Jelczu-Laskowicach pan Sebastian Bednarz odnalazł jakiś futsalowy kamień filozoficzny?
- (Śmiech) Tak - kamień, który nazywa się pasją, determinacją, zawziętością i wielkim sercem - nie tylko moim, ale każdego wspierającego klub. Tak jak już mówiłem, ciągle się rozwijamy i wierzę, że najciekawsze jeszcze przed nami. Stawiamy sobie bardzo ambitne cele, ale kto nie ma odwagi by marzyć, ten nie będzie miał siły do walki. Kibice pokochali futsal w Jelczu-Laskowicach. Serce mi się raduje, jak widzę mecze ligowe, gdzie hala wypełnia się w komplecie, albo mecze sparingowe, na które przychodzi blisko 200 kibiców. Dodaje nam siły, gdy widzę kibiców Orła, którzy na żywo kibicują zawodnikom na meczach w Rzeszowie czy Lubawie. Wspaniale rozwija się Akademia, w której ciągle przybywa nam dzieci. Idziemy w dobrym kierunku. Ciężka praca i niepoddawanie się oraz uśmiech – to klucz do sukcesu.

Szkolicie w klubie młodzież, dzieci. Jest akademia futsalowa. Jak pan ocenia nasz system młodzieżowego futsalu, który szczególnie nabiera ważności po ogłoszeniu przez UEFA reaktywowania mistrzostw kontynentu w kategorii U-19?
- System  rozgrywek młodzieżowych nie gwarantuje młodzieży regularnego grania. Występy w turnieju eliminacyjnym i finałowym to niezbyt wiele, aby zachęcić do gry w futsal. Samo trenowanie bez rywalizacji traci sens. Dlatego nasza Akademia w najbliższym sezonie będzie występowała w wielu turniejach oraz rozgrywkach Dolnośląskiego ZPN. Sami będziemy organizować turnieje dla najmłodszych, aby mogli 1-2 razy w miesiącu rywalizować z rówieśnikami. Jeżeli nie turnieje zewnętrze, to rozgrywki wewnętrzne ligi Orła. Nad całym projektem czuwa u nas człowiek instytucja – Jarosław Patałuch, dzięki któremu cała Akademia Futsalu chodzi jak w przysłowiowym zegarku. Co do rozgrywek międzynarodowych, cieszy fakt, że pojawia się kategoria U-19 Mistrzostw Europy, gdyż da młodym zawodnikom jakiś cel, kierunek. A my wierzymy mocno, że niebawem doczekamy się reprezentanta Polski wyszkolonego w naszej Akademii Futsalu.

Dziękuję za rozmowę. Życzę ciągłego rozwoju pasji sportowych, nowych pomysłów na futsal oraz awansu na ekstraklasowe parkiety.

Rozmowę spisał Andrzej Hendrzak