Przerwany mecz Remedium - GKS Futsal. Jedni chcą walkowera, drudzy „szybkich i właściwych decyzji”
Futsalowe środowisko żyje tym, co wydarzyło się w minioną niedzielę podczas meczu w Pyskowicach. Spotkanie ITD24 Remedium Pyskowice – GKS Futsal Tychy zostało zakończone w 35. minucie, kiedy to doszło do przepychanek – zarówno słownych, jak i fizycznych oraz ataku kibica na zawodnika drużyny przyjezdnej. Teraz sprawą zajmuje się PZPN. Jakich decyzji oczekują strony?
Zdecydowanie konkretniejsze słowa padły ze strony tyszan. GKS Futsal chce walkowera. "Każdy inny werdykt niż walkower w naszą stronę, lub obustronny, będzie jednoznacznym przyzwoleniem na takie zachowania oraz przyzwoleniem na ograniczenia w zabezpieczaniu meczów. Mamy również nadzieję, że kara nie ominie sędziów tego spotkania, którzy najpierw dali przyzwolenie na brutalną grę zawodników gospodarzy, a później w ogóle nie panowali i nie reagowali na zaistniałe wydarzenia" – czytamy na fanpage’u tyskiego klubu.
Obydwa kluby wydały oświadczenia. Pierwsi byli działacze ITD24 Remedium. Zdaniem prezesa klubu z Pyskowic, sędziowie nie prowadzili spotkania w sposób stronniczy. Miał on jednak zastrzeżenia wobec pomeczowego sprawozdania. Włodarz pyskowickiego ośrodka napisał także, że "cieszy go, że do samego końca zawodnicy unikali konfrontacji siłowych i mimo ewidentnego ataku nie dali się sprowokować przeciwnikom".
Szkoleniowiec tyskich futsalistów jest też zniesmaczony końcowym fragmentem oświadczenia ekipy z Pyskowic. – Napisana została ona w sposób stronniczy i nieobiektywny. Jak wynika z samego oświadczenia, sędziowie, obserwator i co mocno podkreślę, kierownictwo obu drużyn, podpisało pomeczowy protokół, tak więc tworzenie nowej wirtualnej rzeczywistości, mającej na celu oczernić moją drużynę, czyniąc z nas brutali niezainteresowanych sportową walką, uważam za niepomagające w bezstronnym rozwiązaniu problemu. Za nieeleganckie uważam również postępowanie wobec klubu, który reprezentuję. Wywieranie na jego kierownictwie psychologicznego nacisku poprzez używanie spoufalających wyrażeń, stawia zarząd klubu, który reprezentuję, w mało komfortowej sytuacji – przekazał Lichota.
Opiekun ekipy z Tych zapewnia, że bezpieczeństwo i zdrowie jego zawodników jest dla niego najważniejsze. Właśnie dlatego GKS Futsal po zajściach nie chciał kontynuować rywalizacji. Sytuacja, do której doszło w Pyskowicach, na pewno nie pomaga w budowaniu pozytywnego wizerunku polskiego futsalu. Trzeba podjąć stanowcze kroki i decyzje, które zapobiegną takim zdarzeniom w przyszłości. Nie może być tak, że zawodnik jest atakowany przez kibica.