Wojciech Pawicki: Cały czas się docieramy, to zupełnie nowy projekt fot. Bohumil Trunecka / AZS UG

Wojciech Pawicki: Cały czas się docieramy, to zupełnie nowy projekt

Wojciech Pawicki wraca do prowadzenia AZS UG i wraz z zespołem ma jasny cel na zbliżające się rozgrywki I ligi. – Walczymy o awans do Futsal Ekstraklasy – zapowiada. 

Futsal-Polska: W zeszłym sezonie AZS UG spadł z ekstraklasy. Jak pan uważa, jaka była główna przyczyna tego niepowodzenia?

Wojciech Pawicki: Można powiedzieć, że byłem z boku tych wydarzeń, więc to nie jest pytanie do mnie, oczywiście śledziłem rozgrywki i widać było, że na spadek złożyło się wiele czynników.

Wraca pan do prowadzenia AZS UG. Jak do tego doszło?

Zaproponowano mi odświeżenie i odbudowę drużyny, miałem jakiś plan w głowie i zgodziłem się.

A co z trenerem Jackiem Burglinem? Nie będzie już się udzielał w waszym klubie?

Tego nie wiem, odsyłam po odpowiedź do prezesa.




W przeszłości doznał pan dość nietypowego urazu – uszkodzenia oka. To jakieś trwałe uszkodzenie? Odczuwa pan skutki tej kontuzji?

Tak, to niestety trwałe uszkodzenie. Choć leczenie nie jest zakończone, to już wiem, że skutki tego urazu będę odczuwał do końca życia poprzez słabsze widzenie w uszkodzonym oku. Czeka mnie niebawem jeszcze jeden zabieg, po którym, kolokwialnie mówiąc, będę o wiele mądrzejszy. Istnieć będzie też już zawsze zwiększone ryzyko ponownego odnowienia skutku tego urazu (odwarstwienie siatkówki).

Wraca pan na ławkę trenerską. Czy jest również ochota, by ponownie zagrać w rozgrywkach ligowych?

Kariery jako gracz jeszcze nie kończę, aktualnie przygotowuję się z drużyną do rozgrywek również na parkiecie. Przepracowałem pełen okres przygotowawczy indywidualny, teraz cały czas ćwiczę z drużyną, za wyjątkiem momentów, które chcę obejrzeć wyłącznie z boku. Niebawem zabieg i okres rekonwalescencji, po którym podejmę decyzję, co dalej z moimi występami na parkiecie.

Macie już jakąś koncepcję składu na najbliższy sezon? Może pan zdradzić, jakich zawodników ujrzymy w barwach AZS UG?

Cały czas się docieramy, jest to zupełnie nowy projekt, w którym trzeba czasu, aby wprowadzić automatyzmy, zrozumienie, przewidywanie czy "timing", tak ważny chociażby przy stałych fragmentach gry. Z pierwszym zespołem trenuje większość chłopców, z którymi pracowałem w ubiegłym roku przy okazji rozgrywek młodzieżowych oraz II ligi. Powrót do Trójmiasta zadeklarował Maciej Urtnowski, którego w Lublinie zatrzymują jeszcze sprawy osobiste. Maciej jest pivotem, a właśnie na tej pozycji mamy aktualnie największe braki, ponieważ z powodów rodzinnych i zdrowotnych nie może trenować z nami dwóch fajnie zapowiadających się młodych zawodników. W barwach UG nadal będą występować: Michał Horbacz, Piotr Wardowski, Mateusz Osiński, Jakub Domżalski, Karol Kaczmarek i Kacper Sasiak.

Wiem, że z waszym zespołem trenuje kilku zawodników, którzy w minionym sezonie bronili barw ekipy z Kartuz. Czy widzi ich pan w kadrze AZS UG na ten sezon?

Trenuje z nami aktualnie trzech zawodników, którzy z mniejszymi lub większymi sukcesami występowali w FC Kartuzy. Na ten moment dobrze wprowadzają się w zespół i liczę, że będzie z nich duży pożytek.




Będziecie mieli też drugą drużynę w II lidze. To chyba spora szansa dla młodych zawodników, którym potrzeba ogrywania się.

Mamy zielone światło od prezesa, żeby nadal grać również w II lidze. Kadra aktualnie jest szeroka i z pewnością będzie potrzeba minut dla młodych graczy, którzy nie będą w tym momencie stanowić o sile pierwszego zespołu, ale będą nabierać niezbędnego doświadczenia.

Jakie są wasze plany przygotowawcze na najbliższy czas?

W najbliższą niedzielę rozgrywamy turniej we własnej hali z rywalami z wysokiej półki, następnie będzie okres spokojnego treningu i analiz, w okolicy połowy miesiąca rozegramy jeszcze dwa sparingi z nowopowstającą drużyną z Sierakowic.

O co chcecie powalczyć w rozgrywkach I ligi?

Walczymy o awans do ekstraklasy.

Jak pan ocenia waszych pierwszoligowych rywali? Kto, pańskim zdaniem, będzie najgroźniejszy?

Rywali bardzo doceniam i wszystkich szanuje, w wielu ekipach mam kolegów i wiem, że z pewnością dobrze przygotują się do rozgrywek. Być może zapowiada się sezon, w którym może nie być zdecydowanego lidera. Oby tak było, bo nasz zespół może potrzebować czasu, aby wejść na zwycięskie obroty.

Ma pan jakieś sportowe marzenia na dalszą przyszłość niż ten sezon?

Zanim "wypadłem" na dłuższy czas z gry, bardzo chciałem jeszcze wybiec na parkiet w reprezentacyjnej koszulce. Teraz mam nadzieję na powrót na parkiety Ekstraklasy i marzenie o zdobyciu medalu mistrzostw Polski.

Rozmawiał Mateusz Domański