Futsalowy talent w Polkowicach? Marcel Wolan w debiucie walczy o koronę króla strzelców
20-letni Marcel Wolan z Górnika Polkowice rozgrywa swój pierwszy sezon na zapleczu ekstraklasy i już walczy o tytuł króla strzelców. Czy będą się po niego zgłaszać kluby z elity? – Łatwo na pewno go nie oddamy – mówi Grzegorz Nowak, trener zespołu z Polkowic.
Marcel Wolan wiceliderem klasyfikacji strzelców I ligi gr. południowej. Wolan? A kto to taki? Na pierwszy rzut oka zawodnik kompletnie anonimowy. Pojawił się w rozgrywkach znikąd i od razu zaczął strzelać jak na zawołanie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak w ogóle doszło do tego, że Marcel Wolan zaczął grać w Górniku Polkowice.
Trzeba rozpocząć od tego, że 20-latek grał w przeszłości w młodzieżowych drużynach Zagłębia Lubin, rezerwach Miedzi Legnica i czwartoligowej Stali Chocianów, w której zresztą się wychował. Jak zatem trafił do futsalu?
- W styczniu ubiegłego roku zacząłem trenować w drużynie z Chocianowa, która grała w drugiej lidze. Trenerem był Grzegorz Nowak, który od tego sezonu jest szkoleniowcem futsalowego Górnika. To on zaproponował mi grę dla drużyny z Polkowic. Oprócz chyba czterech meczów w drugiej lidze, jest to mój pierwszy sezon gry w futsal – powiedział nam Marcel Wolan.
A jak doszło do tego, że Wolan zainteresował się futsalem? - Bardzo mi się podoba to, jak emocjonujący jest to sport i jak nieprzewidywalny potrafi być – wyjaśnił, dodając, że chciałby go uprawiać tak długo, jak będzie to możliwe. Liczba jego bramek to bez wątpienia duży pozytyw. Jak sam jednak zauważa, są obszary, nad którymi musi jeszcze sporo popracować. – Moją największą bolączką jest gra w obronie, ale z każdym treningiem i meczem będzie coraz lepiej – podsumował.
Głos miał zawodnik, teraz czas na trenera Górnika Polkowice. - Pół żartem, pół serio: nie mogę za dużo powiedzieć, bo zaraz zacznie się rozchwytywanie Marcela. Oczywiście się śmieję. Gdy Marcel przychodził do Chocianowa, był anonimowy w świecie futsalu. W środowisku piłkarskim był znany z bardzo dobrych występów w drużynach seniorskich. Już w drugiej lidze było widać, że jest bardzo pojętnym zawodnikiem i jest w stanie szybko przekształcić się z piłki trawiastej na futsal – przyznał Grzegorz Nowak.
Szkoleniowiec przeniósł się z Chocianowa do Polkowic, a w jego ślady poszedł Marcel Wolan. - Zabrałem go ze sobą, bo miał potencjał. Był bardzo dobry technicznie. Szybko łapał zagadnienia taktyczne. W drugiej lidze dobrze się prezentował. Wiemy, że jest bardzo duża różnica między pierwszą i drugą ligą, ale – jak widać – po drobnych korektach potrafił dostosować się do grania w I lidze. Zaczął strzelać bramki – dodał trener.
Czy określenie „perełka” jest adekwatne do tego, co prezentuje Wolan i nie przesadzimy, jeśli go w ten sposób nazwiemy? - Na pewno nie. To naprawdę jest taka futsalowa perełka. Mam nadzieję, że to wszystko będzie szło w takim kierunku, że on będzie chciał. Na razie widać, że chce i że mu się to spodobało. Naprawdę angażuje się w 100, a nawet 120 procentach w treningi i mecze. Chce poprawiać swoje błędy. Widać, że nie powiela tych samych pomyłek i stara się wyciągać wnioski. W każdym meczu pokazuje coś nowego. Wierzę, że w przyszłym sezonie będzie liderem naszego zespołu – dodał.
Czy mimo wszystko trener Górnika nie boi się, że któryś z ekstraklasowych zespołów zechce Wolana u siebie? - Życzyłbym sobie, żeby spod moich skrzydeł wychodziło jak najwięcej zawodników z takimi umiejętnościami jak Marcel i później przechodziło do klubów ekstraklasowych. My też mamy jakieś cele i założenia. Łatwo na pewno go nie oddamy, jeżeli oczywiście pojawi się opcja, by Marcel gdzieś przeszedł. Wiadomo, że nasza lokalizacja na mapie Polski sprawia, że nie będzie miał blisko do żadnego ekstraklasowego klubu. Będziemy go namawiać do tego, by z nami pracował i z nami walczył o awans – podsumował Grzegorz Nowak.