Rusza I liga! Kto faworytem? fot. Bohumil Trunecka

Rusza I liga! Kto faworytem?

W ten weekend ruszą rozgrywki I ligi. Do zmagań przystąpi w sumie 26 zespołów (14 w grupie I i 12 w grupie II). W obsadzie pojawiły się uznane marki w świecie polskiego futbolu, jak i drużyny, które są zagadkami. Jedno jest pewne. Emocji i niespodzianek na pewno nie zabraknie.

 




W roli faworyta grupy północnej wiele osób stawia ekipę z Gdańska. To bez wątpienia solidny zespół, który może poszczycić się doświadczeniem ekstraklasowym. Wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo wymagającym przeciwnikiem dla każdego zespołu.

A co z pozostałymi drużynami? Na pewno spore apetyty ma Legia Warszawa Futsal. - Obowiązkiem Legii Warszawa jest zawsze gra o najwyższe cele, więc nie ukrywamy, iż mimo że jesteśmy beniaminkiem, to będziemy chcieli powalczyć o awans. Stawiamy przed drużyną ambitny cel, ale jestem przekonany, że ciężką pracą, a przede wszystkim konsekwencją, jesteśmy w stanie go osiągnąć – mówił nam jeszcze niedawno Paweł Juchniewicz, szkoleniowiec tego zespołu.

Legia nie jest jedyną wielką marką, jaka weszła do futsalowej I ligi. Na parkietach oglądać będziemy też łódzki Widzew. Na stanowisku trenera znalazł się tam doświadczony Marcin Stanisławski, co jest bez wątpienia dużym atutem tego zespołu. Tradycyjnie groźna powinna być ekipa z Obornik, która w zeszłym sezonie zakończyła zmagania na trzecim miejscu i utrzymała skład. Podrażnione ambicje mają natomiast w Gnieźnie, gdzie celują w pierwszą piątkę.




A co na południu? Tam też będzie się działo, choć ekip jest mniej niż w grupie północnej – o dwie. Kto jest faworytem? Przed sezonem to oczywiście trochę wróżenie z fusów. Na pewno swoje do udowodnienia ma BSF Bochnia. Kto wie, może gdyby nie koronawirus, to ta ekipa wywalczyłaby awans do ekstraklasy. Stało się jednak, jak się stało. Do szczęścia temu zespołowi zabrakło niewiele.

Bardzo ciekawe, jak spisywać się będzie trapiona różnymi problemami Gwiazda Ruda Śląska. W połowie lipca, gdy rozmawialiśmy z prezesem klubu Arkadiuszem Grzywaczewskim, sytuacja wyglądała bardzo niepokojąco. Wówczas alarmował on, że nie ma kasy nawet na I ligę. Generalnie rudzki sport znajduje się w trudnym położeniu. Władze miasta nie wspierają już klubów zastrzykami gotówki, co jest bardzo problematyczne.

Swoje do powiedzenia będzie miało też z całą pewnością Heiro Rzeszów. To uznana marka w polskim futsalu, która rokrocznie osiąga całkiem dobre wyniki. W zeszłym roku było piąte miejsce. Czy tym razem uda się ten wynik polepszyć? Czas pokaże. Możemy być pewni, że na parkietach – czy to w stolicy Podkarpacia, czy też gdziekolwiek indziej – niejednokrotnie będzie gorąco. Oby to był piękny sezon, przepełniony sportowymi emocjami i przede wszystkim wolny od koronawirusa!