Ławka rezerwowych pilan w meczu z AZS UG. Pierwszy od prawej - Wojciech Karolewski, drugi od prawej - Mateusz Kledzik. Ławka rezerwowych pilan w meczu z AZS UG. Pierwszy od prawej - Wojciech Karolewski, drugi od prawej - Mateusz Kledzik. fot. Grzesiek Jędrzejewski / AZS UG

W Pile grano na lewo. Jest walkower w meczu z AZS UG

Polski Związek Piłki Nożnej zweryfikował wynik meczu AZS UG Gdańsk z KS Investa PZZ Futsal Powiat Pilski Piła na walkower na korzyść zespołu gospodarzy. Na parkiecie zwyciężyli goście - jednak niekoniecznie ci, których wpisano do protokołu.

Powodem przyznania walkowera jest występ dwóch nieuprawnionych zawodników w zespole z Piły. Do protokołu goście wpisali m. in. Tomasza Jelińskiego i Roberta Grenia. Tymczasem pod ich numerami zagrali zawodnicy, którzy w ogóle do gry w KS nie zostali uprawnieni - Wojciech Karolewski i Mateusz Kledzik. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:4 - sensacyjnym, bo lider tabeli podejmował w swojej hali drużynę ze strefy spadkowej.

AZS UG po meczu złożył oficjalny protest do Komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN, załączając dokumentację fotograficzną ze spotkania. Komisja uznała protest i w czwartek poinformowała o weryfikacji wyniku na 5:0 dla gospodarzy. Jednocześnie zespół z Piły nie został ukarany żadną karą finansową.

W toku podejmowania decyzji komisja PZPN kontaktowała się z pilanami z żądaniem wyjaśnień. KS odpowiedział, że „do protokołu meczowego wkradł się błąd”. „Osoba będąca na odprawie na co dzień nie pełni funkcji kierownika drużyny. Po prostu był w zastępstwie i tego nie zauważył. Błąd ludzki, który w żaden sposób nie miał na celu wprowadzać kogoś w błąd czy co najgorsze złamać zasady fair play” - czytamy w wyjaśnieniu wysłanym do PZPN. Całe postanowienie Komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN zostało opublikowane przez gdańszczan.

Pilanie nie odpowiedzieli na „dodatkowe zapytanie” związku. Również portal futsal-polska.pl kontaktował się z KS-em w tej sprawie. Dowiedzieliśmy się m.in., że - zdaniem przedstawicieli zespołu z Piły - „zgłaszanie zawodników to czeski film”, a KS ma tę funkcję zablokowaną, rzekomo ze względu na zaległości finansowe, wygenerowane przez poprzedni zarząd. Nie usłyszeliśmy natomiast żadnego wyjaśnienia, dlaczego w meczu z akademikami z Gdańska wystąpili zawodnicy, którzy nie zostali uprawnieni do gry. Również Jeliński nie odpowiedział nam na pytanie, czy do sytuacji doszło za jego wiedzą i zgodą, choć przeczytał wiadomość, jaką wysłaliśmy do niego na Messengerze.

O tym, czy zdarzenie jest przypadkowe, czy doszło do niego umyślnie, świadczyć może zdjęcie, opublikowane na profilu KS Investa PZZ Futsal Powiat Pilski Piła na Facebooku. Na zdjęciu, udostępnionym po meczu z Gdańskiem, widać ośmiu zawodników z Piły. W spotkaniu wystąpiło ich natomiast dziesięciu. Brakuje właśnie Karolewskiego i Kledzika.

screen z facebooka KS Investa PZZ Futsal Powiat Pilski

- Wszystkich dotyczą te same zasady i na parkiecie co prawda przegraliśmy, ale nie po trenujemy, inwestujemy czas, pieniądze itd., żeby te zasady nie były respektowane przez innych, więc postanowiliśmy to zgłosić - mówi w rozmowie z futsal-polska.pl Michał Faran, rzecznik prasowy AZS UG. - Podobno takie rzeczy działy się już w innych spotkaniach, tylko nikt tego nie zgłaszał, ponieważ (rywale pilan – red.) wygrywali te mecze - dodaje.

Sprawdziliśmy. Istotnie, w co najmniej jeszcze jednym meczu w zespole pilan znalazł się nieuprawniony zawodnik. W starciu z Futsalem Szczecin pod koniec stycznia br. wystąpił bramkarz Radosław Joachimiak, chociaż nie był wpisany do protokołu i nie był w ogóle uprawniony wówczas do gry. Nastąpiło to dopiero 22 lutego - od tego czasu Joachimiak grał legalnie. Jednocześnie zgłoszenie Joachimiaka w trakcie rundy przeczy tezie o zablokowaniu pilanom możliwości zgłaszania zawodników.

Radosław Joachimiak w bramce pilan w meczu z Futsalem Szczecin / fot. Tomasz Kowalczuk

- Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w B klasie na trawie - komentuje w rozmowie z futsal-polska.pl Piotr Walczak, prezes AZS UG. - Chociaż nie wiem, czy nie obrażam B klasy - dodaje po chwili namysłu.