Maciej Górecki (na zdjęciu) był trenerem AZS UZ we wszystkich sezonach, które zielonogórzanie spędzili w I lidze Maciej Górecki (na zdjęciu) był trenerem AZS UZ we wszystkich sezonach, które zielonogórzanie spędzili w I lidze Fot: Radio Index

Niepewna przyszłość AZS UZ Zielona Góra. Odszedł trener Maciej Górecki

Maciej Górecki nie będzie już trenerem pierwszoligowego AZS-u UZ Zielona Góra. Dyrektor klubu Marek Lemański poinformował, że dopiero pod koniec lipca zapadnie decyzja, czy Akademicy zagrają w kolejnym sezonie. 

- Maciej Górecki już nie będzie trenerem. On podjął inne wyzwania, szukamy po prostu trenera, który zna się troszeczkę na futsalu (...) On podpisał już umowę z klubem trzecioligowym (chodzi o Odrę Bytom Odrzański, beniaminka III ligi, w której gra m.in. piłkarski Rekord Bielsko-Biała - red.) i już wiemy, że rezygnuje na ten moment z trenowania futsalistów. Oczywiście, ja poruszam się we własnym środowisku, we własnym gronie. Nie ma za dużo trenerów z doświadczeniem futsalowym. Ale przez te 12 lat już troszeczkę też w naszej drużynie było zawodników, którzy teraz mają papiery trenerskie i wśród nich trzeba szukać przyszłego trenera - powiedział w środę Lemański w programie „Szatnia Akademików” w zielonogórskim Radiu Index.

Dyrektor KU AZS UZ zapewnił, że nowym szkoleniowcem ma być osoba z województwa lubuskiego. - Zadanie ten trener będzie miał trudne, ponieważ my jesteśmy tutaj pustynią piłkarską. To nie jest tak, jak na Śląsku, że tych zespołów jest kilkanaście w różnych rozgrywkach ligowych. Ci zawodnicy przechodzą, jest dość duża rotacja. Tutaj jednak zawodnicy są ciągle skoncentrowani na grze na zielonej trawie, (...) więc zmobilizować ich do tego, aby przychodzili regularnie na treningi, poznawali te tajniki futsalowej taktyki jest niezwykle trudne - mówił. 

Na pytanie, do kiedy klub daje sobie czas na wiążącą decyzję o przyszłości sekcji futsalu, Marek Lemański odparł, że nastąpi to do końca lipca. - Wtedy to już będziemy musieli w PZPN jasno się określić, czy startujemy w tych rozgrywkach, czy nie - zauważył. Zaznaczył przy tym, że jeśli drużyna ligowa na Uniwersytecie Zielonogórskim upadnie, to tym razem już definitywnie. AZS UZ grał bowiem w I lidze już w latach 2016-2018, dwukrotnie zajmując czwarte miejsce w tabeli. W drugim sezonie awansował nawet do półfinału Pucharu Polski, eliminując po drodze Piasta Gliwice i Clearex Chorzów. Później lubuski jedynak wycofał się z rozgrywek, wracając na poziom pierwszoligowy w 2022 roku.

W zakończonym sezonie AZS Uniwersytet Zielonogórski zajął dopiero dziewiąte miejsce w tabeli I ligi grupy południowej (w czasie poprzedniego sezonu grał na północy), wyprzedzając jedynie Heiro Rzeszów i GKS Nowiny. Marek Lemański zwrócił uwagę, że wyzwaniem dla jego drużyny jest logistyka, ponieważ blisko zielonogórzanie mieli tylko do Polkowic. Pozostałe wyjazdy są dalekie, co zniechęcało zawodników i niejednokrotnie sprawiało, że AZS jechał na mecz w kadłubowym składzie. W nowym sezonie będzie tylko nieco lepiej, bo do ligi dołączyć ma Śląsk Wrocław z sąsiedniego województwa dolnośląskiego.

- Póki rozmowy trwają, póki są osoby, które chcą rozmawiać, jestem optymistą. Ja zrobię wszystko, (...) żebyśmy w tych rozgrywkach dalej uczestniczyli. Ale jeżeli zderzymy się z materią i nie będzie chętnych do gry na tym poziomie, do dalekich wyjazdów, do uczestniczenia regularnego w treningach... - ubolewał dyrektor Azetesiaków. Podkreślił też, że zależy mu na jakości. - Grać, żeby tylko grać i uczestniczyć w jakichś rozgrywkach? To chyba do końca nie o to chodzi. Rozgrywki pierwszoligowe już do czegoś zobowiązują. Tam gramy już z markami, które przygotowują się profesjonalnie do tych rozgrywek i chciałbym stawiać inne cele, niż tylko utrzymanie się w I lidze - tłumaczył.

Marek Lemański zapowiedział, że jeśli dojdzie do wycofania pierwszoligowej drużyny, to AZS UZ prawdopodobnie zgłosi zespół do rozgrywek futsalowych kobiet.