fot. Dariusz Miącz (www.dariuszmiacz.com) fot. Dariusz Miącz (www.dariuszmiacz.com)

Jakub Drzewiecki: Celem walka o miejsce w trójce

Pół tysiąca kibiców na meczu I ligi? Dlaczego nie - retorycznie zapytali pasjonaci futsalu w Lublinie i wykreowali w mieście modę na tę dyscyplinę. Wspomagają się nietypowymi akcjami - i promocyjnymi, i charytatywnymi. O tym jak udało się spopularyzować halową piłkę w Lublinie, czego spodziewa się po nowym sezonie oraz... czy fajnie jest spotkać dzika w lesie, opowiedział nam zawodnik, ale jednocześnie nieformalny (?) PR manager AZS-u UMCS Jakub Drzewiecki.

W zeszłym roku udało wam się wywołać w Lublinie pewną modę na futsal. O zapełnienie wszystkich miejsc w "Globusie" byłoby chyba ciężko, bo hala ma ponad 4000 miejsc, ale i tak mieliście bodaj największą widownię w I lidze. Jak wam się to udało?
- To efekt świadomie podejmowanych działań marketingowych i stałej współpracy z mediami. Futsal jest atrakcyjny, ale nie wszyscy mieszkańcy Lublina o nim słyszeli. Nasi zawodnicy biorą udział w różnych imprezach sportowych i kulturalnych niezwiązanych z futsalem. To daje nam szansę bezpośredniego dotarcia do pojedynczych odbiorców i zbudowania z nimi relacji. Jestem wdzięczny kibicom i mediom za zainteresowanie oraz wszystkim tym, którzy pracowali razem z nami i nam pomagali.

Dlaczego przystopowaliście? Strony internetowej de facto już nie prowadzicie, na facebooku nic się nie dzieje...
- Wraz z końcem rozgrywek doszło do małych zmian organizacyjnych. Brak precyzji w podziale obowiązków jest główną tego przyczyną. Biorę za to odpowiedzialność.
Nie wiem jak pan, ale ja nie chciałbym spotkać dzika w lesie.

Prowadziliście w zeszłym sezonie bardzo ciekawą akcję. Otóż "biletem wstępu" na wasze mecze były... korki od butelek. Czy może pan przybliżyć szczegóły tej akcji?
- Poproszono nas o pomoc przy zbiórce nakrętek na rehabilitację młodego Rafała. Byliśmy tylko pośrednikiem w tej akcji, dopasowaliśmy jej formę do naszego produktu. Dokładnych danych co do ilości nakrętek nie znam. Jak powiedzieli nam zadowoleni organizatorzy, współpraca z nami pomogła im pozyskiwać kolejnych partnerów tej akcji. W imieniu organizatorów dziękuję wszystkim oraz zachęcam do dalszego zbierania i przekazywania nakrętek.

Planujecie powtórkę w nowym sezonie?
- Rafał cały czas potrzebuje wsparcia. W tej czy innej formie będziemy stwarzać możliwości do pomocy jemu i innym.

Postrzegani jesteście jako dość "zabawowa" drużyna, czego przykładem jest już nawet wasza ksywka "dziki" i wszelkie nawiązujące do "dzikości" wpisy i filmiki na facebooku. Jak odbierają to inne drużyny, nie traktują was mniej poważnie?
- Nie wiem, czy liderzy pierwszej ligi AZS UG, AZS UŚ, albo GAF traktowali nas mniej poważnie jak przyjeżdżali grać w Globusie. Wątpię, żeby tak było, ale jeżeli tak, to niech wszyscy nas tak traktują. Nie wiem jak pan, ale ja nie chciałbym spotkać dzika w lesie. To oddaje naturę naszej drużyny. Dla przyjezdnych zespołów Globus nie jest wcale takim przyjemnym miejscem. Na wyjeździe zawsze gra się ciężko, również nam. Jednak tam też potrafimy pokazać kły.

W zeszłym sezonie zrealizowaliście stawiane sobie cele?
- Celem był rozwój i awans do fazy play-off. Rozwój był, awansu nie było. Mieliśmy problemy z formą, z powtarzalnością. Do czwórki zabrakło nam jednego zwycięstwa. Koniec pierwszej rundy i początek drugiej były w naszym wykonaniu delikatnie mówiąc słabe. Porażki z Gnieznem, Głogowem i Gliwicami oraz w Białymstoku i Warszawie. W meczu w Głogowie było blisko do "czwórki", wygrywaliśmy już 3:0. W końcówce sezonu wyprzedził nas AZS UW, czego im gratuluję. Te porażki dały nam informację, co było dobre, nad czym trzeba popracować i co poprawić. Teraz wiemy gdzie jesteśmy i co mamy robić dalej.

O co zatem walczyć będziecie w nowym sezonie?
- W praktyce boisko zweryfikuje wszystkie teorie i deklaracje. Naszym celem jest dalszy rozwój i walka o miejsce w trójce. Liga w tym sezonie będzie ciekawa. Wracają drużyny od których uczyliśmy się futsalu na początku naszej przygody z tą dyscypliną - Heiro, Grajów, Nowiny. Będzie też kilka drużyn z którymi jeszcze nie graliśmy. Od każdego z rywali nauczymy się czegoś innego. Mam nadzieję, że ten sezon będzie dla wszystkich krokiem do przodu. Cel sam w sobie jest ważny, ale ważniejsze od niego jest to, jak się rozwiniemy próbując go osiągnąć. Wiem, że jeżeli będziemy się rozwijać, stworzymy dobre podstawy, sukcesy przyjdą z czasem. Jest wiele możliwości, także w sferze organizacyjnej, których jeszcze nie wykorzystaliśmy, albo o których wykorzystaniu nawet nie pomyśleliśmy.

Kiedy zaczęliście treningi i jak wygląda ich intensywność?
- Przygotowania rozpoczęły się  6 sierpnia. W tym tygodniu dołączyli do nas zawodnicy grający w beachsoccera. Trenujemy cztery razy w tygodniu, mamy do dyspozycji halę, siłownię i basen. To wszystko przeplatane jest treningami w terenie.

Jak ocenia pan fakt ponownej możliwości łączenia gry w futsal z "trawą"?
- Według mnie w tej chwili jest to dobra decyzja. Zachęci potencjalnych zawodników do spróbowania swoich sił na hali. To powinno przełożyć się na zainteresowanie drużyn środowiskowych rozgrywkami ligowymi. Kiedy zbierze się już tyle zespołów, żeby zapełnić cztery poziomy rozgrywkowe, będzie można rozmawiać o powrocie do podziału. Globalnie istotniejsze od samego podziału są system szkolenia oraz współpraca z SZS i AZS.

Czy w AZS UMCS będą zawodnicy łączący te dyscypliny?
- Na dzień dzisiejszy wiem, że dwóch zawodników będzie grać w hali i na trawie.

Dziękujemy za rozmowę, a czytelnikom polecamy dołączenie na facebooku do wspominanej akcji wspierania rehabilitacji 14-letniego Rafała: facebook.com/events/513357878677759.