Karol Domalewski: Jest dużo menadżerów, którzy chcą wypchnąć za wszelką cenę byle jaką jakość
Dwa nazwiska na nowy sezon mamy już na 99 proc. potwierdzone - powiedział Karol Domalewski, dyrektor sportowy pierwszoligowej Jagiellonii Białystok.
Karol Domalewski w wywiadzie udzielonym kanałowi „Futsalowe rozmowy” na YouTube przyznał, że trzecie miejsce, na którym obecnie w tabeli I ligi grupy północnej znajduje się jego Jagiellonia Białystok, to rozczarowanie. Szczególnie zabolała go wyjazdowa porażka z Grunbudem KS-em Gniezno i remis we własnej hali z Teamem Lębork. Jako główną przyczynę wskazał kontuzję na początkowym etapie sezonu grającego trenera Ołeksandra Kołesnykowa.
Sytuacja Jagiellonii nie jest łatwa, bo nawet komplet zwycięstw do końca sezonu nie gwarantuje drugiego miejsca w tabeli, uprawniającego do gry w barażu o Fogo Futsal Ekstraklasę. Co więcej, Wiara Lecha Poznań, obecny wicelider, może sobie pozwolić nawet na jedną porażkę, bo w przypadku równej liczby punktów z Jagiellonią ma z nią lepszy bilans bezpośrednich spotkań.
Domalewski zapowiedział, że niezależnie od tego, w której lidze jego klub w przyszłym sezonie zagra, już planuje wzmocnienia. - Na pewno trochę zmienimy tę kadrę - mówił. - Nie da się zorganizować zawodnika z ugruntowaną pozycją w Polsce, nawet go przekupić jakimiś pieniędzmi, przekonać, bo wielu woli grać za mniejsze pieniądze w ekstraklasie. Ale mam parę pomysłów, które teraz już dopinam. Liczę na to, że to mi się uda. Można powiedzieć, że dwa nazwiska są już na 99 proc. potwierdzone - przekonywał, jednak nie chciał ujawnić personaliów.
Zdaniem Domalewskiego Fogo Futsal Ekstraklasa „idzie do góry, bardzo mocno wzrasta - i marketingowo, i sportowo na rzecz zawodników z zagranicy”. – Ta liga to już top 4 w Europie. Ale na pewno też zobaczyliśmy, że to może iść w złym kierunku, że nie ma dopływu młodych Polaków. (...) Ciężko przekonać takiego wyróżniającego się chłopaka - mówię o kadrze U-19 - do pierwszej ligi, żeby przyszedł, więc ja doszedłem do wniosku, że tu nie ma co szukać chyba po Polsce, tylko trzeba skupić się na swoim środowisku, zawodników z trawy – mówił.
Domalewski podkreślił wagę współpracy z drużyną MOKS-u Słoneczny Stok Białystok, która wywalczyła mistrzostwo Polski do lat 17. – Niektórzy chłopcy trenują z nami gościnnie. Chcą zobaczyć, jak to wygląda, żeby tę przygodę z futsalem trochę sobie przedłużyć, żeby to nie było tak, że zagrali te U-17 i teraz będą czekali cały rok na U-19. My więc wyciągamy wnioski, że ta młodzież to powinien być priorytet i tutaj będziemy dawali duże wsparcie – zapewnił działacz. W pierwszoligowym składzie, nie licząc obsady bramki, Jagiellonia ma obecnie zaledwie jednego Polaka urodzonego w XXI wieku - kapitana młodzieżowej reprezentacji Grzegorza Haraburdę.
Karol Domalewski przyznał jednocześnie, że ściąganie obcokrajowców do ligi przybrało masową skalę i niekoniecznie są to zawodnicy jakościowi. – Ja się też nabrałem na początku sezonu, bo też mieliśmy dwóch Brazylijczyków. Myślałem, że to są fajni Brazylijczycy, którzy zbawią nas i będą gwiazdami, ale niestety tak nie było, więc to też jest dla mnie pstryczek w nos i wnioski do wyciągnięcia – opowiadał.
- Liga się otwiera bardzo mocno. Każda drużyna chciałaby mieć dobrego zawodnika za małe pieniądze, ale czegoś takiego w świecie nie ma, może jest parę przykładów, że można trafić fajnego zawodnika – kontynuował Domalewski, jako wyjątek wskazując Uriela Cepedę z Wiary Lecha. Natomiast „jest dużo menadżerów, którzy (...) chcą wypchnąć za wszelką cenę byle jaką jakość”. – A wiadomo: jakość kosztuje, bylejakość nie kosztuje. To jest na pewno problem, który zalewa ekstraklasę, my też byliśmy tego przykładem – przyznał Karol Domalewski.
