Co z tą Polską (północną)?
Ekstraklasa i I liga południowa swoje rozgrywki zaczynają już za tydzień. Na północy muszą z inauguracją czekać aż do października, a kiedy liga się skończy - nie wiadomo.
Wszystkie problemy związane są powrotem do ekstraklasy AZS-u Uniwersytet Gdański. Z 9 drużyn w grupie północnej I ligi zrobiło się 8, a liczba kolejek w rundzie spadła z 9 do 7. Grupa ta będzie więc faktycznie wyglądała tak, jak przed rokiem cała I liga. 14 meczów, jakie mają do rozegrania drużyny, zostało rozciągnięte w czasie do niewyobrażalnych rozmiarów. Tak jak w ostatnim sezonie runda zasadnicza skończyła się 16 marca, tak teraz ostatnią 14. kolejkę zaplanowano na... 19 kwietnia. W tym roku tego dnia było już po play-offach (dokładnie - 20.04.2013).
Część klubów wbrew pozorom cieszy się z takiego rozwiązania. - Nam pasuje, ponieważ chcemy grać jak najdłużej ligę, żeby był jakiś sens tych treningów. Nie jest naszą winą, że klubów jest w tym roku tak mało na północy, więc dlaczego mamy być poszkodowani? - pyta Łukasz Frajtag. - Ja bym chciał nawet jakieś play-offy zagrać, żeby tych meczów było więcej i żeby było ciekawiej. Wiadomo, że w innych klubach są inne wizje ale nasza jest akurat taka - tłumaczy trener Red Dragons Pniewy. Z kolei Dawid Grubalski z Constractu Lubawa argumentuje - Dla nas czym liga dłuższa, tym więcej możemy się nauczyć. Tym bardziej, że gramy mocną ligę środowiskową. Jakiś obóz planujemy, wszystko traktujemy jako trening, a cele mamy dopiero na przyszły sezon. Szkoleniowiec beniaminka I ligi dodaje - Decyzji i tak już nikt nie zmieni.
Czyżby jednak? W czwartek kluby z północnej I ligi otrzymały z PZPN do zaopiniowania propozycję... nowego terminarza. Od starego różnią się tym, że rozgrywki kończą się 4 tygodnie wcześniej, 21 marca 2014. Takiej opcji bliski jest prezes Elhurtu-Heliosu Białystok Leszek Łuckiewicz. - Skoro została otwarta furtka dla "trawy", to rozegrajmy rundę w np. 8 tygodni i pozwólmy grać na trawie. W przypadku niewielkiej kolizji terminów chętnych do łączenia będzie zdecydowanie więcej, a o to chyba chodzi - mówi prezes podlaskiego jedynaka i dodaje - Nie wydłużajmy sztucznie sezonu, bo to tylko generuje koszty np. wynajęcia hal na treningi - w naszym przypadku to 175 zł za półtorej godziny - suplementy, wynagrodzenie trenera itp. To kpina z kibiców, a nie promocja futsalu, kiedy zespół rozgrywa mecze we własnej hali raz na miesiąc. Poszczególne kluby mają więc zdecydowanie różne oczekiwania. Przeciwko skróceniu rundy wiosennej wypowiada się Rafał Gnybek z Red Dragons, podając bardzo racjonalny powód - Terminy kolejek pokrywają się z kadrą. Co mamy zrobić kiedy nasi młodzieżowcy dostaną powołanie? Na kiedy to przełożyć? Nie ma czasu i terminów.
Kolejny temat w I lidze to kwestia kosztów, Vamos Gdańsk już zapowiedział na swojej stronie internetowej, że prawdopodobnie nie będzie w stanie wyłożyć na starcie oczekiwanej kwoty za sędziów oraz nowości - przedpłaty za żółte kartki. Leszek Łuckiewicz nie przebiera w słowach - Prawdą jest, że w poprzednim sezonie najbardziej "agresywni" w I lidze przekazali na konto PZPN... 400 zł. Teraz ma to być 1500 zł. Przyjmując, że 3. żółta kartka "kosztuje" 100 zł, to drużyna musiałaby "zdobywać" po około 10 w meczu - mówi prezes Heliosu i dodaje - Moi zawodnicy nie należący do pokornych i grzecznych na boisku, a dorobili się 200 zł kary za cały miniony sezon, czyli 14 meczów. Także opłaty za sędziów budzą wątpliwości. W tej kwestii związek miał pomóc klubom i w połowie wziąć je na siebie. - W ubiegłym sezonie bez pięćdziesięcioprocentowego wsparcia PZPN za sędziów zapłaciłem 5700 zł, czyli średnio około 800 zł za mecz - wylicza Łuckiewicz. - Teraz z dopłatą PZPN zapłacę 6000 zł. Przeczytałem oświadczenie Vamosu Gdańsk, rozumiem ich frustrację i zniechęcenie. Nie chciałbym abym i ja stanął wkrótce przed podjęciem decyzji o wycofaniu z rozgrywek Heliosa Białystok.
W tej ostatniej sprawie kluby z północy będą jednak mówić prawdopodobnie jednym głosem. Co do terminarza - trudno znaleźć złoty środek, choć teoretycznie najłatwiej byłoby przesunąć z południa 2 zespoły (np. AZS UMCS Lublin i Ekom-Futsal Nowiny) i wyrównać "stan posiadania" w obu grupach. Tyle, że można to było zrobić wtedy, gdy zdecydowano o losie AZS UG; teraz na tydzień przed zaplanowanym startem ligi jest na to raczej za późno. A może pomogłoby zwołane szybko spotkanie przedstawicieli północnych klubów, wyjaśnienie wszystkich wątpliwości względem opłat i ustalenie konsensusu co do terminarza?
Mamy nadzieję, że znajdzie się rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkie strony. Bo ostatnie, czego grupa północna jeszcze teraz potrzebuje, to jakieś kolejne wycofanie.