Dariusz Rychłowski: Do gry wrócę dopiero za pół roku
Nie tylko Wisła Krakbet Kraków może narzekać na pecha w postaci kontuzji swoich zawodników. Większość sezonu ma "z głowy" także Dariusz Rychłowski. Podstawowy zawodnik KS-u Gniezno w rozmowie z nami zdradza, ile potrwa rehabilitacja i jak odbiera transfer klubowego kolegi Mateusza Jedlińskiego do Red Devils Chojnice.
Kiedy uległeś kontuzji?
- Doszło do niej podczas sparingu 24 sierpnia w Gnieźnie, gdy graliśmy z Pogonią Szczecin. Kolano niefortunnie wykręciło mi się do środka.
Diagnoza?
- Cała masa rzeczy. Ogólnie muszę mieć zrobioną rekonstrukcję więzadeł i szycie łękotki przyśrodkowej. Na początek czeka mnie zabieg artroskopii, który mam już zaplanowany na 2 października. A jeszcze naderwane są poboczne więzadła i w kolanie jest niestabilność. Niestety źle to wszystko wygląda.
Jak długo to wszystko potrwa?
- Wszystko zależy ode mnie, od rehabilitacji. Do gry mogę wrócić chyba za pół roku, ale może się to zmienić w trakcie leczenia.
Możesz więc oglądać kolegów tylko z boku. Jak sobie radzą?
- Zaglądam na treningi, staram się obserwować co się dzieje. Mam kontakt z drużyną, która pyta o moje zdrowie. Co do składu to gramy w tym samym zestawieniu co do tej pory. Ubył Mateusz Jedliński, który zrobił krok do przodu i wszyscy życzymy mu jak najlepiej. A my robimy swoje, chlopaki trenują, dają z siebie wszystko i jesteśmy dobrej myśli co do nowego sezonu. Jakiegoś konkretnego celu nie mamy postawionego, chcemy po prostu dobrze wypaść, a co się wydarzy - czas pokaże.
Nie zazdrościsz trochę koledze z młodzieżowej reprezentacji awansu do Red Devils?
- Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem, wręcz przeciwnie, jestem zadowolony, że zrobił właśnie krok do przodu. Jest młody, gra w kadrze, jak pozna smak tego ekstraklasowego futsalu, to na pewno nabierze doświadczenia. Życzę mu samych sportowych sukcesów.
Skoro nie możesz grać, to może wzorem niektórych piłkarzy tę przerwę wykorzystasz na prowadzenie dopingu w hali na Paczkowskiego?
- Myślę że dopingu w jakimś młynie nie będę prowadził (śmiech). Ale jeśli tylko zdrowie mi pozwoli, to po operacji na pewno będę na każdym meczu i będę się starał jakoś wspierać drużynę z ławki czy też z trybun.
Dziękuję za rozmowę i życzę... Rychłego powrotu do zdrowia.