Ruch Chorzów Futsal po spadku: pożegnanie Biela, pierwszy transfer i plany na 1. ligę
Drużyna Ruchu Chorzów Futsal zakończyła z końcem kwietnia treningi i sezon 2025/2026. Niebiescy spadli z Fogo Futsal Ekstraklasy z dorobkiem zaledwie 9 punktów i przygotowują się teraz do występów w grupie południowej 1. Ligi, która wystartuje w trzeci weekend września.
Trener Andrzej Szłapa nie ukrywa, że degradacja była przesądzona już dawno. – Już po pierwszych tegorocznych meczach, mimo matematycznych szans na utrzymanie, trudno było się motywować, nakręcać i liczyć, że odwrócimy tę kartę. Oswoiliśmy się ze spadkiem. Wiemy, że trzeba trochę zmian, nowej krwi, nowego DNA w drużynie, by z nową wiarą, nowymi nadziejami, przystąpić do okresu przygotowawczego i odmienić ten zespół – mówi szkoleniowiec, cytowany na stronie Ruchu.
Decyzje personalne mają zapaść do końca maja. Szłapa chce, by kadra liczyła 15 osób – dwunastkę w polu i trzech bramkarzy. Patrzy też dalej niż na zaplecze elity. – Nie jest tak, że konstruujemy kadrę tylko na pierwszą ligę. Jeśli będzie szansa awansu – a to pewnie wyjaśni się po starcie sezonu dość szybko – to od razu chcemy iść w kierunku budowy zespołu na ekstraklasę – zaznacza. Na razie jednak przed klubem kilkumiesięczna przerwa: od lipca zawodnicy będą pracować indywidualnie, a treningi grupowe ruszą w pierwszym tygodniu sierpnia.
Z klubem pożegnał się 32-letni pivot Łukasz Biel, najlepszy strzelec drużyny z 14 trafieniami w 28 meczach. – Indywidualnie był to dla mnie niezły sezon (...), ale drużynowo wyszło słabo. Nie takie były założenia i cele. Chcieliśmy się utrzymać, lecz liga bardzo nas zweryfikowała. Odchodzę ze względu na logistykę, dojazdy z Bielska-Białej. Mam dwójkę dzieci, pracę, firmę – i to już po prostu dla mnie za daleko – tłumaczy Biel, który ekstraklasową karierę zamyka bilansem 217 meczów i 144 goli (20 z nich zdobył w chorzowskich barwach).
– Dziękuję Łukaszowi za ostatni sezon. Jego doświadczenie i bramki pomagały nam w tych wszystkich trudnych momentach, których nie brakowało. Jest to dla nas strata, ale pracowaliśmy nad godnym następcą – komentuje trener Szłapa.
Tym następcą został Tomasz Golly, były zawodnik Cleareksu, który miniony sezon zakończył jako wicekról strzelców grupy południowej 1. Ligi w barwach KKF- Motus Kazimierza Wielka. – Bardzo się cieszę, że mogę wrócić na stare śmieci – choć już do Ruchu, a nie Cleareksu. Fajnie będzie móc znów dzielić szatnię z Mariuszem Segetem, Danielem Wojtyną czy innymi chłopakami, grać przed chorzowską publicznością. Jestem stąd, z Batorego, to będzie mnie mocno mobilizować – mówi nowy pivot Niebieskich.
32-latek spędził w Cleareksie siedem sezonów, zdobywając z nim w 2017 roku Puchar Polski. Z KKF-em wywalczył w minionym sezonie awans, strzelając 25 bramek w 19 meczach. W Ruchu będzie grał z numerem 4, a kontrakt podpisał do 30 kwietnia 2027 roku.
– Tomek Golly jest zawodnikiem przede wszystkim bardzo skutecznym, a tego trochę nam brakowało. No i to gracz z regionu, chorzowskiego środowiska, kto odda za Ruch dużo. Bardzo chciał tu grać, a my bardzo chcieliśmy, by znalazł się u nas – komentuje Szłapa. Sam zawodnik mówi wprost, jakie ma cele. – Nie będę tego ukrywał: przychodzę, by powalczyć o drugi z rzędu awans. Nic innego raczej mnie nie interesuje i każdy inny scenariusz będzie dla mnie rozczarowaniem – zapowiada Golly.