Neagu "padł", ale Toruń ucieka rywalom - podsumowanie Sławomira Pawenty fot. Michał Wencek / AZS UW

Neagu "padł", ale Toruń ucieka rywalom - podsumowanie Sławomira Pawenty

Długo czekaliśmy na zakończenie piątej serii spotkań. Na szczęście udało się zamknąć "temat" w piątkowy wieczór. Ale od początku...

W poprzedni weekend o punkty rywalizowało osiem zespołów. Zacznę od spotkań niedzielnych, które interesowały mnie najbardziej.

W Gdańsku "ostrzyli zęby" na fotel lidera. Politechnika musiała ograć Constract Lubawa. Faworytem byli gospodarze. Zespół z Warmińsko-Mazurskiego postawił się miejscowym i wywalczył remis. Patrząc na dotychczasowe jego osiągnięcia - żadna niespodzianka. Lubawianie w tym sezonie po raz czwarty podzielili się punktami. Przegrali tylko raz, z FC Toruń. Teraz czas na pierwsze zwycięstwo. Może za tydzień? Przyznam, że w trakcie przygotowań strony do poniedziałkowego wydania dziennika, w którym pracuję wstawiłem tabelę naszej grupy, w której liderem jest "Polibuda". Stwierdziłem: mniej przerabiania będzie, a po meczu tylko skoryguję liczbę strzelonych i straconych bramek. Troszkę się pomyliłem i zrobiłem sobie dodatkowej roboty.

W podtoruńskim Grębocinie na boisko wyszły ekipy, które zamykały ligową tabelę. Po nerwowym meczu Unikat Osiek ograł AZS Malwee Łódź 8:4. Brawo dla zespołu Marcina Białka, który odniósł historyczną wygraną. Jednak szkoleniowiec Unikatu musi pomyśleć o pozyskaniu bramkarza, to jedna z najsłabszych pozycji tej drużyny. Chyba nie najlepiej się dzieje ekipie zwycięzców. Jednak w tym momencie nie będę się pastwił nad atmosferą u beniaminka. Są nowi i niech się uczą.

Kilka słów chciałbym poświęcić prezesowi Marcinowi Budziszowi. Fajny chłop i widać, że jest mocno "napalony" na futsal. Z pewnością, po publikacji materiału na łamach futsal-polska.pl, zadzwoni telefon od sternika Unikatu. Panie prezesie od razu odpowiadam. Nie obsmarowuję was. O waszych problemach można wyczytać chociażby w serwisie torun.naszemiasto.pl. Osobiście cieszę się, że kolejna drużyna z mojego regionu próbuje sił w lidze ogólnopolskiej ("trzy palce na sercu"). Próbujcie, testujcie, zatwierdzajcie i grajcie. Liczę, że m.in. Krzysztof Elsner i Jacek Magdziński pomogą wam w kolejnych meczach. Ponoć ten pierwszy, to niezły materiał na dobrego futsalistę. Tego drugiego znam z boisk trawiastych. Dla mnie - halowy niewypał.

Nadal bez zwycięstwa jest Unisław Team. Tym razem podopieczni Jerzego Siemienieckiego wybrali się na mecz do Heliosa Białystok. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Mecz na długo zapamięta (a może nie) jeden z graczy gości, który, po starciu z rywalem, musiał zaliczyć wizytę w szpitalu. Na szczęście wszystko skończyło się na strachu. Jestem ciekawy, jak będzie sobie radzić Unisław, gdy kontuzję wyleczy ich podstawowy bramkarz. Może pierwsze zwycięstwo przyjdzie już w najbliższy weekend w starciu z MOKS-em Białystok, któremu walkę o miejsce w czołówce w sobotę wybił KS Gniezno.
Przyznam, że rozmiarami porażki (2:6) zespołu Adriana Citki jestem zaskoczony. Ostatnio zespół z Podlasia rozbił Unikat, wcześniej zremisował na trudnym terenie z Politechniką Gdańską. Wygraną z AZS-em UW także trzeba zapisać po stronie plusów. Może i dobrze się stało, że piłkarze z Białegostoku dostali kubełek zimnej wody, a KS zbiera punkty i jest już drugi.

Kolejkę zakończyliśmy w piątkowy wieczór. AZS Uniwersytet Warszawski zmierzył się z FC Toruń. Mecz nazywany był pojedynkiem trenerów Gerard Juszczak - Klaudiusz Hirsch. Chyba nie chcę zajmować się emocjami, które towarzyszyły temu porównaniu. Proszę mi wierzyć, że w kraju zawrzało i słusznie. Wielkie powody, do chociaż odrobiny radości ma Adam Grzyb, który jako pierwszy w tym sezonie pokonał Nicolae Neagu. Drodzy piłkarze! W Toruniu jest jeszcze jeden bramkarz, który nie stracił gola. Jacek Brończyk ma na swoim koncie rozegrany kilkach minut i obroniony przedłużony rzut karny. A co do meczu. Goście zasłużyli na wygraną 6:1. Miejscowi kibice przed halą na ulicy Banacha sami komplementowali przyjezdnych.

Po powrocie z Warszawy w głowie siedzi mi Buzurgmehr Yusupov. Pamiętam tego zawodnika z poprzedniego sezonu. Wielokrotnie w rozmowach chwaliłem tego chłopaka. Niestety, to już nie ten sam Tadżyk. A szkoda.

Na koniec ciekawostka, na którą naprowadzili mnie koledzy z KP Sportu. Po raz kolejny Polski Związek Piłki Nożnej dał pokaz ignorancji dla naszej dyscypliny. Na www.pzpn.pl przeglądałem się statystykom naszej grupy I ligi. Dowiedziałem się, że mecz futsalu trwa 90 minut. Może i dobrze. Bo mam argument w rozmowach z żoną. Jeśli będzie mi mówić, że za długo nie wracam z meczu, to jej powiem: "Zobacz na PZPN, ile trwa mecz!" Takich kwiatków jest więcej.