Czysta promocja futsalu w Toruniu - podsumowanie Sławomira Pawenty fot. Michał Wencek / AZS UW

Czysta promocja futsalu w Toruniu - podsumowanie Sławomira Pawenty

Dzisiaj czwartek, czyli najwyższy czas na kilka słów o weekendowych wydarzeniach na zapleczu ekstraklasy na "północy".

Tu rywalizacja rozpoczęła się już w piątek w Unisławiu. Miejscowy PBDI Team, który podejmował MOKS Słoneczny Stok Białystok, w tym sezonie nie posmakował jeszcze smaku zwycięstwa. Po cichu liczyłem, że gospodarze pokuszą się o komplet punktów. Niestety, na ich drodze stanął Adrian Citko. Grający szkoleniowiec drużyny z Podlasia zaaplikował młokosom spod toruńskiego miasteczka trzy gole. Zaboleć musiało szczególnie ostanie trafienie popularnego "Citasa". 29-letni trener, lub jak to woli zawodnik, zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 4:3 na 17 sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Pozostałe potyczki rozegrano w sobotę. Ważne spotkanie dla układu tabeli rozegrano w Białymstoku. Tamtejszy Elhurt-Elmet Helios pokonał 4:2 AZS Uniwersytet Warszawski. Przyznam, że byłem ciut zaskoczony rozstrzygnięciem, bo miałem nadzieję na inny wynik. A tak, po triumfie miejscowych, po sześciu seriach spotkań, ligowa tabela podzieliła się na dwie grupy. Między piątym MOKS-em, a szóstym Constractem Lubawa jest już pięć punktów różnicy. Zdaję sobie sprawę, że dopiero za nami jedna trzecia rozgrywek, ale przetasowania będą już kosmetyczne.

Piłkarze Constractu czekali, czekali i jeszcze będą musieli poczekać na pierwsze ligowe zwycięstwo. Ekipa z województwa warmińsko-mazurskiego podejmowała Unikat Osiek. Gospodarze, chyba raczej pewni swego, przy wypełnionej po brzegi hali zremisowali 1:1. W sumie wynik jak wynik, ale ekipa z Lubawy po raz piąty w tym sezonie podzieliła się punktami z przeciwnikiem! Mam sporo żalu do działaczy gospodarzy, że nie zgodzili się na bezpośrednią transmisję spotkania. Z tego co się orientuję - jeśli się mylę, to proszę poprawić - koszty relacji pokrywał zespół gości. Transmisje na żywo z pewnością pomogą w rozwoju tej dyscypliny sportu. Co stoi na przeszkodzie, aby kibice w Białymstoku, Warszawie czy Toruniu zobaczyli potyczkę na ekranach laptopów czy komputerów?

Nim przejdę do wisienki na torcie, to zastawiam się, co napisać o meczu AZS Malwee Łódź - KS Gniezno. Najprościej podsumować - goście wygrali 6:2 i to szósta z rzędu porażka gospodarzy. I chyba na tym należy zakończyć, choć słyszałem, że w Łodzi mają być wzmocnienia i to nie byle jakie. Może o tym za tydzień. Trzeba zamienić kilka słów z zainteresowanymi, oczywiście piłkarzami.

Na ostatni mecz (FC Toruń - Politechnika Gdańska) wielu czekało. W Toruniu zdawali sobie sprawę, że będzie to ich najtrudniejszy z dotychczasowych pojedynków. W Gdańsku wiedzieli, że muszą wygrać, bo nie lubią Torunia. Zacznę trochę od końca. Goście mieli sporo pretensji do miejscowych o brak możliwości zarejestrowania meczu. Patrząc ze strony regulaminu rozgrywek - niesłusznych. Ze strony fair play - słusznych. Ostatecznie działacze FC zorientowali się, że coś jest nie tak i film udostępnili rywalom.

Przebieg meczu to czysta promocja futsalu. 13 goli i zmiana wyniku jak w kalejdoskopie. 8:5 zwyciężył FC, choć Politechnika cztery razy wychodziła na prowadzenie i wygrywała już 5:3. Torunianie mieli więcej szczęścia, bo tak "ciężko nie trenują", jak ekipa Polibudy. Zresztą wypowiedzi pomeczowe postawię bez komentarza. Trenerowi gości przeszkadzało nawet spotkanie dzieciaków FC - Juventus Soceer Scholls, który rozgrywany był w przerwie potyczki (na szczęście arbiter podjął słuszną decyzję. Dzieciaki mają grać i basta!). Dziwi mnie taka postawa, bo myślałem, że młodemu i ambitnemu szkoleniowcowi, który stworzył w Gdańską naprawdę silną drużynę, zależy na pracy u podstaw i wychowywaniu futsalowych adeptów.

A na koniec zagadka. Skąd kluby futsalowe z województwa kujawsko-pomorskiego, rywalizujące w I lidze, dowiadują się o wynikach losowania regionalnego Pucharu Polski? Z maila? Nie. Z Extranetu? Tym bardziej nie. Otóż drodzy kibice... z Facebooka. Ogólnie nie wiedzą nic. Wydaje mi się, że trzęsienie ziemi w tamtejszej komisji futsalu nadchodzi. Poczekamy - zobaczymy.