Gdańska twierdza zdobyta przez outsidera
Starcie czołowej drużyny I ligi z "czerwoną latarnią" zapowiadało się na jednostronny pojedynek. Tymczasem Unisław wygrał z Politechniką udowadniając, że nie wszystkie karty w tej grupie są już rozdane.
Już 2 minuty po przerwie Mateusz Osiński przejął piłkę, wymienił jedno podanie i strzałem po ziemi wyprowadził Akademików na prowadzenie. Wydawać by się mogło, że następne bramki dla podopiecznych Michała Janiaka są kwestią czasu. Nic bardziej mylnego - to przyjezdni w odstępie 10 sekund wyprowadzili 2 zabójcze kontry i ze stanu 1:0 zrobiło się 1:2. Analogię do meczu w Toruniu widać gołym okiem...
Politechnika wzięła się do odrabiania strat, jednak tego dnia zawodnicy nie byli najlepiej dysponowani. Kolejna prosta strata, kolejna szybka kontra Unisławia i robi się 1:3. Gospodarze próbują gry z lotnym bramkarzem już na 7 minut do końca, jednak to goście trafiają do pustej bramki. Gdańszczan stać jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki - do pustej bramki trafia po raz drugi Mateusz Osiński, a spotkanie kończy się wynikiem 2:4. Gdańska twierdza zdobyta.
Sensacja, drużyna, która przed tygodniem przegrywa u siebie z outsiderem z Łodzi, bierze rewanż na drużynie mającej walczyć o najwyższe cele! Można by napisać, że zespół z Unisławia ma patent na gdańszczan, bo po pamiętnym 11:1 w Unisławiu rok temu, dziś zwyciężają po raz kolejny. Tym sposobem KS Gniezno na dobre zadomowił się na pozycji wicelidera rozgrywek, mając aż 7 punktów przewagi nad Politechniką, która za tydzień rozegra zaległe, wyjazdowe spotkanie z AZS UW.
Etykiety

