Klaudiusz Hirsch: Mamy jeszcze wielkie rezerwy! fot. Michał Wencek

Klaudiusz Hirsch: Mamy jeszcze wielkie rezerwy!

FC Toruń był w tym roku postrzegany jako "pewniak" do awansu z I grupy I ligi. Styl, w jakim zespół Klaudiusza Hirscha tego dokonał, jest jednak imponujący - zaledwie jeden remis w 16 meczach. Do końca rozgrywek zostały jeszcze dwie kolejki, ale toruński szkoleniowiec zapowiada, że nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu. - Myślę, że moja drużyna zareaguje prawidłowo i pokaże rezerwy, które w niej drzemią - zapowiada trener.

Przypomina pan sobie, kiedy jakiś zespół zdominował tak rozgrywki I ligi futsalu?
Przyznam, że nie sprawdzałem. W Toruniu jesteśmy zadowoleni, że już dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek udało nam się zapewnić awans do ekstraklasy. Zrobiliśmy to w bardzo dobrym stylu. Zostały nam jeszcze dwie potyczki. Chcemy w spotkaniach z KS-em Gniezno i MOKS-em Słonecznym Stokiem Białystok powalczyć o wygrane i zakończyć sezon bez porażki. Cieszy to, że drużyna bardzo dobrze przepracowała okres przygotowawczy do rozgrywek oraz w trakcie rywalizacji. Widać stałe postępy u poszczególnych piłkarzy. Drużyna też zupełnie inaczej funkcjonuje. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Ten zespół ma jeszcze wielkie rezerwy. Wkład w nasz sukces mieli także sponsorzy, dzięki, którym mieliśmy odpowiednie warunki do pracy oraz kibice. Nasi sympatycy byli na każdym meczu naszego zespołu.

Jednym z większych atutów FC Toruń był fakt, że czołowych piłkarzy omijały poważne urazy.
Dużą uwagę zwracamy na prewencję. Dużo czasu pracowaliśmy nad elementami przygotowania motorycznego. Widać, że zdało to egzamin. Oczywiście pojawiły się urazy, ale nie były one poważne. Tylko jeden z graczy, Karol Czyszek, miał poważne problemy, ale kontuzji nabawił się jeszcze przed sezonem. Wszystko na to wskazuje, że jeszcze w bieżących rozgrywkach pojawi się na boisku.

W FC Toruń zadebiutowało dwóch bardzo młodych, bo zaledwie 16-letnich zawodników - Karol Kaczmarek i Kamil Domański. Wspomniani gracze mają potencjał, aby liczyć na nich w przyszłości?
Nie tylko wspomniani gracze mają potencjał. W Toruniu jest grupa dwudziestokilkuletnich piłkarzy, którym warto się przyjrzeć. Mogą się stać znaczącymi futsalistami, nawet w przyszłym sezonie. Widzę także potencjał w regionie. Mam  nadzieję, że nasza dyscyplina sportu stanie się popularna i będziemy przyciągać coraz młodszych piłkarzy.

Dwa ostatnie mecze to okazja dla piłkarzy, aby pokazali swoją przydatność do drużyny na przyszły sezon?
To jest kolejny czynnik motywacyjny dla piłkarzy. Zawodnicy zdają sobie sprawę, że walczą o miejsce w drużynie na przyszły sezon. Dla nich to kolejna szansa na pokazanie się jak z najlepszej strony.

Ciężko będzie zmobilizować zespół do pozostałych meczów, gdy wiadomo, że w przyszłym sezonie zagracie w Futsal Ekstraklasie?
Na pewno widać jakiś luz. Nie oznacza to, że taka sytuacja może nam przeszkodzić. Nie mamy już presji. Gra na luzie może być naszym sprzymierzeńcem. Liczę, że pójdzie to właśnie w tę stronę. Są oczywiście inne przypadki. Zdarza się, że drużyna rozpręża się i przegrywa. Myślę, że moja drużyna zareaguje prawidłowo i pokaże rezerwy, które w niej drzemią.

W sobotę mecz na szczycie. FC zmierzy się na wyjeździe z KS-em Gniezno. Lubi pan mecze, w których stawka jest większa, niż zazwyczaj?
Nie pompowałbym atmosfery. Bardzo cenię zespół KS-u, który gra ułożony futsal. To mi się podoba. W tym zespole nie ma przypadku. Jedziemy na trudny teren. Wszyscy znają specyficzną halę w Gnieźnie. Na pewno zapowiada się ciekawy mecz. Rywale mają zapewnioną drugą pozycję - dla nich mecz z moim zespołem będzie więc poważnym przetarciem przed spotkaniami barażowymi.

Dziękuję za rozmowę.