Radość futsalistów Mieszka Gniezno po zwycięskiej bramce Mariusza Sawickiego Radość futsalistów Mieszka Gniezno po zwycięskiej bramce Mariusza Sawickiego fot. Roman Strugalski (sportgniezno.pl)

Lajki i Hejty 3. kolejki I ligi

Wyróżniamy najlepsze i najgorsze momenty trzeciej kolejki w I lidze!

Radosław Trawka i Paweł Hady

Heiro Rzeszów jest jedyną drużyną z kompletem punktów w II grupie, aczkolwiek pamiętać trzeba, że rozegrało jeden mecz mniej od reszty drużyn. Mimo tego zastrzeżenia, jak na rzeszowian, do tej pory pałętających się po dolnych rejonach tabeli, jest to świetny wyczyn. Ostatnio w derbach Podkarpacia Heiro pokonało na wyjeździe Stal Mielec, w czym największa zasługa właśnie Trawki i Hadego. Ten drugi w swoim debiutanckim występie w tym sezonie ustrzelił hat-tricka. Trawka natomiast na sekundę przed końcem spotkania zasunął taką bramkę, że rywale aż usiedli na parkiecie z wrażenia, kolejny raz dając uciec ligowym punktom. Całość do obejrzenia jest na skrócie (gol Trawki od 1:59). Mimo dobrego startu, ciężko uwierzyć, że Heiro z pierwszoligowego outsidera zamieni się w potentata, niemniej dopóki piłka w grze... A w Rzeszowie właśnie udowodnili, że grać do końca potrafią.

Mariusz Sawicki

Kolejny zawodnik, który zdecydował o zwycięstwie swojej drużyny w ostatnich sekundach (pół "lajka" za asystę dla Michała Wasielewskiego). Niestety tu skrótu nie można polecić, bo TV Gniezno nawet jak robi relacje z meczów, to akcje wybiera do nich całkowicie losowo i bez sensu. Z Sawickim, który w Gnieźnie gra od początków KS-u, sprawa jest o tyle ciekawsza, że po dwóch kolejkach Mieszko miał 4 bramki na koncie - wszystkie autorstwa swojego pivota. W starciu z Constractem Lubawa najpierw strzelali inni, ale znów decydujący głos należał do Sawickiego. Na niego w Gnieźnie mogą liczyć - obecnie jest wiceliderem klasyfikacji strzelców w I grupie.

Krzysztof Wasiak

Można mieć dużo zastrzeżeń do FC Bydgoszcz (o czym niżej), ale wobec wyczynu Wasiaka przejść obojętnie nie można. Bydgoszczanie przegrali w Białymstoku z MOKS-em aż 6:11 (goli więcej niż w pięciu meczach ekstraklasy ;) ), ale snajper FC zapisał na swoim koncie aż 5 bramek. To najlepszy wynik w tym sezonie z wszystkich lig. Roberta Lewandowskiego nie przebił, bo potrzebował na to "aż" 27 minut, w dodatku mecz i tak zakończył się sromotną porażką, lecz Wasiak zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców I grupy, dystansując następnych zawodników aż o 3 bramki.

Elhurt-Elmet Helios Białystok

Nadszedł już moment, w którym pochylimy się nad formą białostoczan. Klub prezesa Leszka Łuckiewicza gra już ładnych parę lat w lidze, ma obecnie jeden z najdłuższych stażów, ale tak słabego początku nie było chyba nigdy. 0 punktów w 3 meczach i brak na horyzoncie jakichś sygnałów poprawy. Może uda się przełamać teraz z Mieszkiem Gniezno, ale jeśli nie, to pozostanie czekać tylko na ostatnią deskę ratunku - powrót Przemysława Siuchno.

FC Bydgoszcz

Może i Krzysztof Wasiak strzela, ale co z tego? Nikt jeszcze w tym roku nie przyjął na klatę 11 bramek i nie pomoże żadne zaklinanie w postaci "braku kluczowych zawodników". Wręcz przeciwnie. Wydawało się, że minęły już czasy, gdy nominalni bramkarze z braku laku grali w polu. Bydgoszcz do tych czasów właśnie wróciła. To prosta droga nie tylko do stania się drużyną tylko własnego podwórka, ale i w ogóle do niedokończenia sezonu. Wycofanie się zespołu w trakcie rozgrywek jest największą kichą, jaka może spotkać I ligę. Nie wieszczę teraz ani nie przewiduję, że to nastąpi - tylko że jest to prosta droga ku temu, a na pewno nie krok w kierunku jakiejś profesjonalizacji.

AZS UMCS Lublin

Dziki miały być jednym z faworytów w II grupie. Na razie lublinanie po trzech meczach mają na koncie 3 punkty i katastrofę w Polkowicach, gdzie strzelając 7 bramek nie potrafili ugrać nawet punktu. Oczywiście rywale, z którymi się podopieczni Artura Gadzickiego mierzyli, nie byli najłatwiejsi. Niemniej z czwórki drużyn, które typowaliśmy do walki o awans (Tychy, Wieliczka, Nowiny, Lublin), to właśnie Akademicy są póki co najniżej. Z pewnością z czasem odbiją się wyżej, ale póki co ostrzegawczy "hejt".