Polski klub w Holandii. Koronawirus odebrał im awans fot. Victoria/FC Westland

Polski klub w Holandii. Koronawirus odebrał im awans

Michał Kałuża i Marcin Firańczyk nie są jedynymi Polakami, którzy podbijają międzynarodowe parkiety futsalowe. W Holandii mamy nawet drużynę, w której grają tylko biało-czerwoni. Mowa o jednym z zespołów klubu FC Westland.

Jedna z ekip tego klubu została ofiarą koronawirusa. - Drużyna FC Westland przez cały sezon była liderem Top Klasse (trzeci poziom rozgrywkowy). Gdyby nie koronawirus, byłby awans. Związek holenderski KNVB podjął decyzję o promocji drużyn tylko z pierwszej ligi do ekstraklasy, powiększając ją o cztery zespoły. Nikt z ekstraklasy nie zaliczył spadku. Musimy więc walczyć na parkiecie jeszcze raz – mówi nam Wojciech Barlik, Polak grający w FC Westland.




- W klubie jest dziewięć drużyn męskich i dwa zespoły żeńskie. W Holandii poziomów jest, o ile się nie mylę, dziesięć. Kolejno Eredivisie (ekstraklasa), 1. divisie (I liga), Top Klasse (II liga), a później zaczynają się regionalne ligi - kolejno Hofdklasse, 1. klasa, 2. klasa... i tak kolejno aż do 6. klasy – tłumaczy.

Barlik zaliczył sportowy awans. - Jeżeli chodzi o mnie, to cały czas grałem z polską drużyną, która występuje w FCW w ósmej drużynie (3. klasa). Po kilku meczach dostałem zaproszenie do zespołu rezerw (Hofdklasse). Po rozegraniu dwóch spotkań w tym zespole, trener pierwszej drużyny od razu wziął mnie do siebie (Top Klasse) i tak już zostało. W przyszłym sezonie już normalnie będę zawodnikiem pierwszej drużyny. Wcześniej miałem również epizod w rezerwach Futsal Apeldoorn, jednak tam zakończyło się tylko na treningach, ponieważ jest to 140 km od mojego miejsca zamieszkania i było to dla mnie uciążliwe – podkreśla.

Wojciech Barlik

A co z tą naszą biało-czerwoną ekipą na obczyźnie? - Nasza polska drużyna zaliczyła ćwierćfinał Pucharu Holandii na poziomie regionalnym. Nieznacznie przegrywając z drużyną, grającą cztery ligi wyżej. Było zainteresowanie mną drużyny z ekstraklasy, ZVV Den Haag, jednak nie do końca były jasne oczekiwania i rola, jaką miałbym odgrywać. A ja jestem osobą, która woli grać. Wolę zagrać dwie ligi niżej i wywalczyć awans z drużyną, która ma jasno postawione cele, czyli awans do pierwszej ligi. Wiem, na czym stoję. Razem z Barrym Botmanem będziemy tworzyć duet bramkarzy pierwszej drużyny – kontynuuje Barlik, który jest najwyżej grającym Polakiem w Holandii, jeśli chodzi o futsal.

W jednym z wywiadów znany trener Mico Martić zwracał uwagę, że choć w krajach Beneluksu kluby futsalowe powstały stosunkowo szybko, to rozwój został wstrzymany. - Problemem jest struktura futsalu w tych krajach. W Holandii pozostał on sportem amatorskim, dla rozrywki. Tam nigdy ten sport nie był w pełni profesjonalny. W Belgii jest trochę lepiej - mówił w rozmowie z bośniackim portalem oslobodjenje.ba. Dlatego Wojciecha Barlika zapytaliśmy też o to, w jakim kierunku zmierza piłka halowa w Holandii. - Futsal u nas bardzo szybko się rozwija i pomimo pozycji w rankingu jest z sezonu na sezon coraz mocniejszą ligą. Perspektywa gry w pierwszej lidze i zainteresowanie drużyn z niej czy ekstraklasy tylko mnie napędzają do dalszej i cięższej pracy. W najbliższych tygodniach jadę do Polski, gdzie będę indywidualnie trenował z trenerem Sebastianem Gzylem – wyjaśnia.




- Na terenie Holandii występuje w tym momencie kilkanaście polskich drużyn, ale tylko jedna całkowicie „polska” drużyna gra w lidze futsalowej. My - FC Westland 8 - gramy już trzeci sezon w holenderskiej lidze, z roku na rok awansując na wyższy szczebel rozgrywek. Na początku była to grupa kolegów, chcących trochę pobiegać sobie za piłką, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i teraz staramy się co roku wzmacniać naszą drużynę. Futsal jest bardzo popularny w Holandii. W każdej miejscowości można znaleźć klub grający w hali – podsumowuje Wojciech Barlik.