Pierwsza przeszkoda wzięta. Wisła - Ali Demi 5:0
Wisła Krakbet Kraków nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem mistrza Albanii w pierwszym meczu turnieju preeliminacyjnego UEFA Futsal Cup w Bochni. Goście sporadycznie stwarzali zagrożenie pod bramką Kamila Dworzeckiego, a krakowianie nie musieli nawet włączać "trzeciego biegu".


Wisła Krakbet Kraków - KS Ali Demi Tirana
5:0
Bramki: Roman Wachuła (7), Ricardo Gomes 2 (8, 30), Douglas Neutzling (13), Marcin Czech (34).
Żółta kartka: Vladimir Vukčević (Ali Demi).
Sędziowali: Mario Bohun (Słowacja) i Stéphane Deraeve (Belgia).
Wisła: Kamil Dworzecki (Bartłomiej Nawrat) - Dogulas Neutzling, Błażej Korczyński, Ricardo Gomes, Daniel Lebiedziński - Adrian Pater, Mikołaj Zastawnik, Marcin Czech, Krzysztof Kusia, Roman Wachuła, Siergiej Zadorożnyj, Dogulas Alvaralhão, Piotr Morawski.
Ali Demi: Klodian Rrapi, Arben Mecikukić - Zoran Barović, Bojan Bajović, Ergys Kadiu, Arjan Bllumbi - Erjon Arapi, Olsi Bajollari, Endrit Kaca, Semir Gurzaković, Ramadan Alaj, Vladimir Vukčević, Blendi Gockaj.
Żółta kartka: Vladimir Vukčević (Ali Demi).
Sędziowali: Mario Bohun (Słowacja) i Stéphane Deraeve (Belgia).
Wisła: Kamil Dworzecki (Bartłomiej Nawrat) - Dogulas Neutzling, Błażej Korczyński, Ricardo Gomes, Daniel Lebiedziński - Adrian Pater, Mikołaj Zastawnik, Marcin Czech, Krzysztof Kusia, Roman Wachuła, Siergiej Zadorożnyj, Dogulas Alvaralhão, Piotr Morawski.
Ali Demi: Klodian Rrapi, Arben Mecikukić - Zoran Barović, Bojan Bajović, Ergys Kadiu, Arjan Bllumbi - Erjon Arapi, Olsi Bajollari, Endrit Kaca, Semir Gurzaković, Ramadan Alaj, Vladimir Vukčević, Blendi Gockaj.
Choć przez cały mecz przewaga Wisły nie podlegała najmniejszej dyskusji, to niespodziewanie pierwszą dobrą sytuację mieli Albańczycy. Bojan Bajović urwał się obrońcy, lecz Kamil Dworzecki skrócił kąt i odbił piłkę na aut. Na pierwszą bramkę fantastycznie dopingująca publiczność w Bochni nie musiała czekać długo, bo zaledwie do 7. minuty. Roman Wachuła odebrał piłkę jeszcze na połowie przeciwników, pociągnął do przodu dwa metry i widząc, że nikt go nie atakuje, huknął bez namysłu w górny róg bramki Klodiana Rrapi. Kilkadziesiąt sekund później kibice znów krzyknęli z radości, bo Ricardo Gomes dobił strzał głową Daniela Lebiedzińskiego, wykorzystując niepewną interwencję golkipera. Albańczycy dalej grali niepewnie, rażąc niedokładnością w rozgrywaniu piłki, a szczelne zasieki obronne Wisły radziły sobie ze wszystkimi potencjalnymi zagrożeniami. Zespół Błażeja Korczyńskiego mógł spokojnie czekać na okazje wynikające z błędów rywali i w 13. minucie dzięki temu podwyższył na 3:0. Dwójkową kontrę Dogulasa Neutzlinga z Lebiedzińskim sfinalizował wślizgiem ten pierwszy. Więcej bramek w pierwszej połowie nie padło, ale też krakowianie nie musieli się specjalnie wysilać.
Druga część gry toczyła się spokojnie do 28. minuty. Wtedy Albańczycy pokazali, że jeszcze nie pogodzili się z porażką. Ramadan Alaj dość szczęśliwie ale skutecznie przedarł się prawą stroną, minął Dworzeckiego, ale uderzając z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę. To obudziło Wiślaków. W 30. minucie po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Ricardo Gomes i po raz kolejny zrobił to pewnie dobijając uderzenie kolegi. Szczęścia nie miał za to Siergiej Zadorożnyj, który w całym meczu oddał aż 10 strzałów (czyli jedną czwartą zespołu), ale gola na swoim koncie nie mógł zapisać. A to akurat dobrą interwencją popisywał się bramkarz, a to uderzał minimalnie niecelnie bądź był blokowany przez przeciwników. Swoje okazje zaczęli też stwarzać wreszcie przyjezdni. Trzy minuty po czwartym golu Wisły o niewiele pomylił się Arjan Bllumbi, zamykając obok słupka kontrę Semira Gurzakovicia. Ale wtedy kropkę nad "i" postawił Daniel Lebiedziński, który huknął z rzutu wolnego po piątym faulu Ali Demi. Piłkę prawdopodobnie musnął jeszcze Marcin Czech, któremu UEFA zapisała tego gola. Wisła prowadziła już 5:0, a trener Korczyński dał pograć wszystkim (poza Bartłomiejem Nawratem) swoim futsalistom. Dzięki temu w europejskich pucharach zadebiutował Mikołaj Zastawnik, który zresztą dwukrotnie stanął przed szansą na podwyższenie. Niestety jego strzały nie znalazły drogi do siatki. Na dwie minuty przed ostatnią syreną Albańczycy próbowali zdobyć jeszcze choćby honorową bramkę grając w pięciu w polu. Krakowska obrona do końca była jednak wystarczająco szczelna.
Pierwsza przeszkoda na drodze do Main Round została więc pokonana i to w stosunkowo łatwy sposób. Oczywiście nie można powiedzieć, że "Wiślacy" "nawet się nie spocili", bo z pewnością jakiś wysiłek w to spotkanie włożyli. Z drugiej strony wystarczy spojrzeć w statystyki meczu by skonstatować, że większy opór od Albańczyków stawiają chyba nawet zespoły z dolnych rejonów tabeli ekstraklasy. Przez cały pojedynek Ali Demi zaledwie 2 razy (!) strzelało w światło bramki, łącznie próbując pokonać bramkarza 12 razy. Krakowianie oddawali zaś średnio 1 strzał na minutę, przy okazji faulując 2 razy rzadziej od rywali (5 - 10)
Jutro w Bochni mecz Ali Demi z Baku United FC i można się spodziewać gradu bramek. Stawiamy tezę, że Hiszpanie Anglicy pokonają mistrza Albanii wyżej niż zrobiła to Wisła. I niech tak będzie, dzięki temu sobotni pojedynek dwóch zwycięzców będzie dla nas ciekawszy, bez kunktatorstwa ze strony Polaków. Niech Baku spuści łomot Ali Demi, niech w myślach będzie już w następnej rundzie, niech czuje się pewnie aż do przesady. Błażeja Korczyńskiego i jego zespół z pewnością stać bowiem na wygraną.
Druga część gry toczyła się spokojnie do 28. minuty. Wtedy Albańczycy pokazali, że jeszcze nie pogodzili się z porażką. Ramadan Alaj dość szczęśliwie ale skutecznie przedarł się prawą stroną, minął Dworzeckiego, ale uderzając z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę. To obudziło Wiślaków. W 30. minucie po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Ricardo Gomes i po raz kolejny zrobił to pewnie dobijając uderzenie kolegi. Szczęścia nie miał za to Siergiej Zadorożnyj, który w całym meczu oddał aż 10 strzałów (czyli jedną czwartą zespołu), ale gola na swoim koncie nie mógł zapisać. A to akurat dobrą interwencją popisywał się bramkarz, a to uderzał minimalnie niecelnie bądź był blokowany przez przeciwników. Swoje okazje zaczęli też stwarzać wreszcie przyjezdni. Trzy minuty po czwartym golu Wisły o niewiele pomylił się Arjan Bllumbi, zamykając obok słupka kontrę Semira Gurzakovicia. Ale wtedy kropkę nad "i" postawił Daniel Lebiedziński, który huknął z rzutu wolnego po piątym faulu Ali Demi. Piłkę prawdopodobnie musnął jeszcze Marcin Czech, któremu UEFA zapisała tego gola. Wisła prowadziła już 5:0, a trener Korczyński dał pograć wszystkim (poza Bartłomiejem Nawratem) swoim futsalistom. Dzięki temu w europejskich pucharach zadebiutował Mikołaj Zastawnik, który zresztą dwukrotnie stanął przed szansą na podwyższenie. Niestety jego strzały nie znalazły drogi do siatki. Na dwie minuty przed ostatnią syreną Albańczycy próbowali zdobyć jeszcze choćby honorową bramkę grając w pięciu w polu. Krakowska obrona do końca była jednak wystarczająco szczelna.
Pierwsza przeszkoda na drodze do Main Round została więc pokonana i to w stosunkowo łatwy sposób. Oczywiście nie można powiedzieć, że "Wiślacy" "nawet się nie spocili", bo z pewnością jakiś wysiłek w to spotkanie włożyli. Z drugiej strony wystarczy spojrzeć w statystyki meczu by skonstatować, że większy opór od Albańczyków stawiają chyba nawet zespoły z dolnych rejonów tabeli ekstraklasy. Przez cały pojedynek Ali Demi zaledwie 2 razy (!) strzelało w światło bramki, łącznie próbując pokonać bramkarza 12 razy. Krakowianie oddawali zaś średnio 1 strzał na minutę, przy okazji faulując 2 razy rzadziej od rywali (5 - 10)
Jutro w Bochni mecz Ali Demi z Baku United FC i można się spodziewać gradu bramek. Stawiamy tezę, że Hiszpanie Anglicy pokonają mistrza Albanii wyżej niż zrobiła to Wisła. I niech tak będzie, dzięki temu sobotni pojedynek dwóch zwycięzców będzie dla nas ciekawszy, bez kunktatorstwa ze strony Polaków. Niech Baku spuści łomot Ali Demi, niech w myślach będzie już w następnej rundzie, niech czuje się pewnie aż do przesady. Błażeja Korczyńskiego i jego zespół z pewnością stać bowiem na wygraną.
Etykiety